Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XII; No 2662

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie... 

Margrabina Anspach o królu Stasiu i innych sprawach owych czasów.

Pani Baronessa Elżbieta Craven Margrabina Anspach, kochała podróże. Urodzona w r. 1750 w hrabiowskiej rodzinie angielskiej, córka księżnej Elżbiety, żona Lorda Craven, a potem Margrabiego Anspach, zwiedziła całą Europę. Mieszkała wtedy w Anspach (Ansbach), udzielnym księstewku, i w drodze do Rosji wpadła do Polski za czasów Króla Stasia. W swoich podróżach obracała się w 'wyższych sferach', przedstawiono ją też królowi. Była nim oczarowana. "Ten ujmujący władca" - pisze o nim margrabina - "mówił doskonale po francusku i bardzo dobrze po angielsku. Był on drugą osobą którą znałam, a której bym życzyła, by nie był władcą," - (pierwszą osobą był zapewne mąż baronessy) - "ponieważ było rzeczą niemożliwą wręcz, by tyle niemiłych osób i okoliczności otaczających władców nie pozbawiało towarzystwa tych, którzy są naprawdę wartościowi." W tak misterny sposób wyraziła opinię o otoczeniu króla. I dalej - "..była elegancja w jego mowie z miękkością głosu bardzo miłą dla ucha. Na obiedzie u Jego Majestatu było tylko czternaście osób i było tak miło i pogodnie jakbyśmy byli w prywatnym towarzystwie. Jest rzeczą niemożliwą widzieć króla Polski i nie współczuć mu, że jest królem gdzie monarchia oparta jest na absurdzie - wybierany władca spośród licznej i dumnej szlachty, gdzie każdy z osobna myśli, że ma lepsze prawo do zasiadania na tronie niż ten wybrany. ...  Ten miły i starannie wykształcony książę stracił przyjaciół i przyjemności kiedy został królem Polski."
W czasie pobytu w Rosji Potiomkin zaprosił ją na obiad w swoim olbrzymim pałacu, który akurat budował. "Siedziałam u jego boku w czasie obiadu - pisze - ale nigdy nie usłyszałam jego głosu, z wyjątkiem pytania co będę jadła i piła; Nie byłam więc w stanie ocenić jego siłę intelektualną, czy geniusz który podniósł go na wyżyny dostojności i bogactwa, którym się cieszył. Uważany był ogólnie za bardzo utalentowanego."
Z Turcji wyniosła bardzo niezwykłe wspomnienie. Pisze - "Nigdzie nie widziałam kraju gdzie by kobiety miały tyle wolności swobody bez wyrzutów, jak tu. Turecki mąż widząc parę pantofli pod drzwiami swojego haremu, nie wchodzi, jego szacunek dla seksu nie pozwala mu przeszkadzać obcemu podczas wizyty. Jak łatwo więc panom odwiedzać i spędzać czas z nami, kobietami"- wzdycha z żałością.
Te, i wiele innych interesujących, trafnych i mniej trafnych uwag o królach, arystokracji, intrygach, obyczajach, służbie, kuchniach, zamieszcza baronessa w swoich pamiętnikach wydanych w 1820 r. 
Ale jedna rzecz dotycząca Polski wzbudziła moje zdumienie i zainteresowanie. 
Pisze autorka na temat Polek - "polskie panie są bardzo wrażliwe jeśli chodzi o prowadzenie się ich córek i intrygi nie tak łatwo tu nawiązywać jak w Anglii. W niektórych regionach (co jest absolutnie śmieszne!) panny muszą nosić małe dzwoneczki, zarówno na przodzie jak i z tyłu, aby wiadomo było gdzie są i co robią." 
To były czasy!

Książka:
Memoirs of the Margravine of Anspach, Written By Herself 
(2 volumes; London: H. Colburn, 1826), 
by Baroness Elizabeth Craven;
dostępna jest pod adresem (24 Mb):

http://www.archive.org/download/memoirsofmargrav01crav/memoirsofmargrav01crav.pdf

[QZE07::189];[QCB33::021]
w sieci 20.2.2011; Nr 2662

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter