Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XII; No 2641

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

No i beknął 
nasz Premier.

Można było łatwo przewidzieć, że Tusk zostanie ukarany za nieostrożne słowa o nieakceptowalności raportu MAK. Instrukcje zostały jasno przekazane przez samego Miedwiediewa podczas specjalnie zaaranżowanej wizyty w Warszawie. Rzecz została natychmiast w całości przyjęta przez Komorowskiego i Sikorskiego. Tusk jednak uznał, że trochę za dużo łajdactw, że może to spotkać się ze złą oceną wśród wyborców, no i zaczął skromniutko, ale podskakiwać. Natychmiast Słucki z dumy pouczył go o nieprofesjonalizmie (p. jak wyżej), a Ławrow wszelkie uwagi uznał za bluźnierstwo i postawę nieetyczną. 
Ale nie skończyło się na ojcowskich pouczeniach.
Prawie natychmiast Rosjanie znaleźli haka na Tuska. Ogłoszono dane z których wynika, że Tusk przez wiele miesięcy okłamywał społeczeństwo, bo znał przyczyny wypadku. 
Bombka wybuchła, wszyscy 'poniali aluziju' i zaczęli rozganiać smród. Nawet Klich zmiękł, bo przecież wszystko nie jest takie jasne itp itd.
Tymczasem odpalono bombkę, ale materiałów na prawdziwą bombę jest wiele. Tkwią one w przemilczeniach, które w każdej chwili będzie można rozbudować w jakąkolwiek stronę.
Oto kila wątków: 
 
Kompletna cisza o meaconingu, choć to najprostsze wyjaśnienie sposobu naprowadzenia samolotu 'na kurs i ścieżkę';
Nic nie mówi się o bzdurnym 100 g. W raporcie jest stwierdzenie bez żadnego uzasadnienia;
Nic nie mówi się o rozpadzie samolotu na dziesiątki tysięcy kawałków przy lądowaniu w takim terenie; 
Nikt nie porusza kwestii, co to byli za ludzie, którzy chcieli uciec z wieży po wypadku, goniła ich milicja i złapała;
Wreszcie, z dumą rozgłoszono, że zidentyfikowano osoby z którymi kontaktowano się z wieży, ale o tajemniczym tow. generale, któremu meldowano, że wszystko jest włączone, ani słowa. 
Jest też pewien wątek ściśle polski. W przeddzień katastrofy 'NIE' Urbana, a także 'Fakty i Myśli', proroczo przewidziało krach samolotu jako 'Mały Katyń'. Czyżby był jakiś przeciek w Polsce? Ciekawe czy Prokuratura się tym zajęła.

Każdy z tych wątków można rozwinąć i udowodnić, z takim samym uzasadnieniem jak fakty z raportu MAKu, że katastrofę spowodowali Polacy by pozbyć się znienawidzonej kliki prezydenckiej. Najpierw może będą sugerowani jacyś terroryści. Jak to nie pomoże, pójdzie zdradziecki rząd. Za argument można będzie podać pospieszne, niekonstytucyjne przejęcie pałacu przez Komorowskiego. 
Tymczasem Tusk, Komorowski i Sikorski, nie licząc innych pikusiow, wyszli na kłamców oszukujących cały naród. Ale do tego naród jest przyzwyczajony.
Wygląda na to, że teraz 'chłopcy' z boiska' dobrze się zastanowią zanim zaczną zgłębiać dalej prawdę MAKu. A w ogólności, to ich robota jest tak amatorska, że aż śmich. Chłopcy z boiska nie mogą stanąć w szranki ze specjalistami grajacymi od lat w tę grę, jak Putin czy Anodina. To oczywista oczywistość. Muszą przegrać. 

Całość sytuacji najlepiej podsumował europoseł Janusz Wojciechowski"
"Rosja ma nas tam, gdzie jej weszliśmy."
Dawno temu, wprawdzie z innej okazji, niezawodny Kisiel powiedział:
"Trzeba im kupić szklany nocnik, żeby zobaczyli co narobili." Wiadomo komu kupić nocnik.
Tyrmand, też z innej ale zbliżonej okazji pisał - "Autobiografia g.., czyli życie w odbycie."

Patrzę na rozwój wypaków od dołu (dosłownie, bo z Antypodów), no i bez żadnego zaangażowania partyjnego. Nie znam się na partiach, nigdy do żadnej partii nie należałem, natomist jako naukowiec znam się na przedkładaniu faktów i dociekaniu prawdziwości wniosków.
Moim zdaniem jest pewna zasadnicza sprawa poruszana przez Prokuraturę i Komisje tylko w formie żałosnego biadolenia i skamłania. Chodzi o dysponowanie absolutnie zasadniczymi dokumentami. Jak mogła strona polska ustosunkować się do raportu MAK, kiedy nie ma dostepu do zasadniczych dokumentów, nie miała dostępu do wraku, który w międzyczasie został zniszczony i nie stanowi żadnego dowodu, nie ma sensownych raportów lekarskich. Wprawdzie coś tam ukradkiem(!) skopiowano, ale za to też pewnie ktoś beknie w odpowiednim momencie... Właściwie nie ma żadnej sensownej dokumentacji ze strony rosyjskiej, a także po stronie polskiej jest mnóstwo wykrętów i przekłamań. A równocześnie Sejm, demokratyczną większością, sprzeciwia się umiędzynarodowieniu sprawy, więcej, próby tego rodzaju nazwano zdradą. A posłowie nie zechcieli obejrzeć filmu 'Mgła'. Dlaczego? 
Wygląda mi to na zmowę przestępczą.
-----------------------------
uzup. 25.1.2011
Jestem przerażony filmikiem, jaki wędruje po sieci:
http://studio.wp.pl/qw1118735
Sejm jest chyba jedynym parlamentem wśród demokratycznych krajów, który może sobie pozwolić na tego typu obrady. 

[QZE07::198]
w sieci 22.1.2011; Nr 2641

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter