Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2596

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Symulacja warunków ekologicznych Marsa.

Odkrywamy coraz więcej ziemiopodobnych planet w kosmosie i wzrasta prawdopodobieństwo istnienia form życia zbliżonych do form ziemskich gdzieś tam w niewyobrażalnie odległych gwiazdozbiorach. 
Równocześnie też wzrastają techniczne możliwości penetrowania najbliższych planet. W związku z tym rodzi się kilka kwestii, które poprzednio nie istniały dla badaczy. 
Jeżeli przy okazji lotów kosmicznych zabierzemy ze sobą niekontrolowanych astrostopowiczów, mogą ci współpasażerowie zupełnie zmienić wyniki eksploracji nowych światów. Może się okazać, że nasze sondy zawloką na sobie czy w sobie stwory, które ze zdumieniem odkryjemy np na Marsie i uznamy, że tam istnieją organizmy żywe. 
Inna sprawa to aspekt przyszłościowy takiego zachwaszczenia. Jeżeli jakieś organizmy przeżyły sam lot i wylądowały w nowym środowisku planetarnym, jest duża szansa, że w nim przeżyją przez jakiś czas, będą się mnożyć i ... ewoluować. Nie wiadomo co z takiej ewolucji wyniknie. W przeciągu kilku tysięcy pokoleń mogą powstać organizmy zupełnie różne od wyjściowych o właściwościach absolutnie niewyobrażalnych, może nawet groźnych dla przyszłych podróżników. Selekcja będzie tam niezwykle ostra, a to zwykle prowadzi do wielu ewolucyjnych wynalazków. 
Trzecia sprawa to możliwość nieodwracalnego zachwaszczenia nowych środowisk ze związanym z tym zniszczeniem autochtonów, jeśli tacy by istnieli.
Wszystko to nakazuje dużą ostrożność w podejmowaniu nowatorskich wypraw.
Poprzednio mówiliśmy o niezwykłej przeżywalności niesporczaków (Tardigrada - niedźwiadki morskie) oraz glonów i sinic wystawionych na warunki panujące na powierzchni i we wnętrzu pojazdów kosmicznych. 
Obecnie podjęto badania symulacyjne nad przeżywalnością organizmów znanych ze swojej odporności na skrajne warunki (ekstromofilów) w symulowanych warunkach marsjańskich. Pozorowaną marsjańską glebę zwaną regolitem stworzono z próbek bazaltu pobranego z wulkanicznych wychodni w Oregonie podgrzewanego 12 godzin w temp 400 oC dla usunięcia resztek organicznych. Do tej gleby w szklanych pojemnikach wprowadzano dokładnie określone próbki znanych ekstremofilów. Były to bakterie z syberyjskiego permafrostu (wiecznej zmarzliny), jednokomórkowe organizmy znoszące najwyższe zasolenie z grupy haloarcheonów pochodzące z solanek w Meksyku, drożdżopodobne organizmy z zimnych solanek kanadyjskiej Arktyki, i oczywiście znane z odporności niesporczaki. Tak przygotowany materiał pozostawiono przez tydzień dla pierwszej adaptacji, a potem przez 40 dni symulowano dzienne wahania temperatury (do -40 oC,  cykl słoneczny oraz napromieniowanie ultrafioletem, czyli stworzono warunki jakich można się spodziewać na Marsie. Okazało się, że marsjańska atmosfera jak i temperatura nie miały większego znaczenia dla przeżywalności. Najważniejsze były same warunki glebowe jakie istnieją w regolicie. Większość organizmów ginęła, przeżyły jednak sololubne archeony z Meksyku i, oczywiście, niesporczaki. Ciekawe, że tak bójczy ultrafiolet staje się niegroźny już pod warstewką gleby grubości jednego milimetra. Z badań będą wyciągnięte wnioski praktyczne co do sterylizacji sprzętu kosmicznego przed wylotem. Obecnie sterylizację prowadzi się metodą termiczną i chemiczną. Trzeba będzie podnieść ostrożność w przygotowaniu lotów aby nie zniszczyć wyników badań i nie zachwaścić nieznanych środowisk. 
Kto wie co z takiego niedźwiadka może wyewoluować przez sto lat, a więc przez wiele tysięcy pokoleń, pozostawionego bez kontroli w pustej niszy ekologicznej. Może prawdziwe niedźwiedzie? 
(O arsenie zatępującym fosfor w mikroorganizmach wkrótce.)

[QZE07::167];[QEP85::039];[QEP62::134];[QHB01::112]
w sieci 5.12.2010; Nr 2596

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter