Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2594

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Sprawę tzw. wypadku smoleńskiego można uważać za zakończoną 
na tym etapie.

A oto uzasadnienie:

1.    Samolot był sprawny (reperowany w Samarze pod okiem MAK);
2.    Piloci byli dobrzy (Protasiuk był pilotem lotów eksperymentalnych!);
3.    Gen. Błasik nie siedział za sterami samolotu;
4.    Samolot został naprowadzony na złą ścieżkę (wedle stenogramu) z budy zwanej wieżą kontrolną obsługiwaną przez nie wiadomo ilu 'kontrolerów' i nie wiadomo skąd przychodziły decyzje;
5.    Mgła była silna, sztuczna czy nie, ale nie krytyczna;
6.    Półbeczka na tej wysokości i obrót o 180 stopni to nonsens z punktu widzenia fizyki;
7.    Lądowanie płaskie w takim terenie może być związane z przeciążeniem 3-4 g, przy tym przeciążeniu są ranni, ale śmierć wszystkich jest wręcz wykluczona
(patrz doniesienie do Prokuratury prof. Dakowskiego poniżej);
8.    Podawana wstępnie wartość przeciążenia jako 100 g, a potem 10 g jako przyczyna natychmiastowej śmierci wszystkich w samolocie jest zupełnie bez sensu. Niemożliwe aby żaden z fachowców tego nie zauważył, skoro powinien o tym wiedzieć każdy uczeń szkoły średniej. Czemu nikt o tym nie pisnął, to już inna sprawa. 
9.    To samo dotyczy nonsensownych przyspieszeń samolotu podanych w 'stenogramie'
(p. niżej, wypowiedź prof. Dakowskiego)
10.   Tak lądujący samolot tej konstrukcji w takim terenie nie może rozpaść się na dziesiątki tysięcy malutkich kawałków rozrzuconych na olbrzymiej powierzchni;
11.   Resztki samolotu świadomie dewastowano i zniszczono cięciem (znany film pokazany też Ławrowowi);
12.   Zniszczone resztki samolotu pozostawiono przez prawie pół roku wystawione na tamtejsze warunki atmosferyczne zapewniając równocześnie, że wszystko jest jak należy; Takie szczątki teraz nie stanowią żadnej wartości dowodowej;
13.   Kokpit znikł bez śladu (jak robiono odciski palców pilotów?);
14.   Dokumentacji ułożenia części samolotu i ciał zaraz po wypadku nie ma;
15.   Czarnych skrzynek nie ma, tzw 'stenogram' jest na pewno fałszywką
(p. niżej)
16.   Archeologów nie wpuszczono na teren przez parę miesięcy, nikt nie wyjaśnił czemu; Badania podjęte po takim czasie, na dodatek przez archeologów a nie kryminologów, poza wykazaniem niesamowitego lekceważenia ofiar, nie mogą wnieść nic nowego do sprawy. 
17.   Teren uczyniono niezdatnym do wszelkich badań (wycinka, dojazdy, przekopanie);
18.   Wypowiedzi obsługi wieży - rozpadającej się budy - są sprzeczne i wycofane przez Rosję, a wycofanie zaakceptowane przez Polskę; 
19.   Ekshumacja zwłok zabroniona przez rosyjskie prawo;
20.  Wypowiedzi 'świadków' i najróżniejszych autorytetów politycznych są pełne sprzeczności i zebrane razem stanowią jeden nonsens... 
21.   Trwająca przez wiele miesięcy niesamowicie nasilona akcja propagandowa mająca odwrócić uwagę społeczeństwa od istoty rzeczy. Były 'wojny krzyżowe', bezczeszczenie krzyża, kretyńskie wypowiedzi o 'punkcie G' p. prof Szenyszyn, z olbrzymim rozgłosem spłodzono bubel legislacyjny przeciw 'dopalaczom', itp. Podczas tych poczynań, poza jedną wypowiedzią ze strony kościoła, nie było słowa o co w tej awanturze chodzi. Były tablicowe michałki. spuszczano parę razy Palikota jeszcze w ramach PO, jadowił się Niesiołowski, wszczęto wręcz histeryczną nagonkę na inicjatywę wezwania pomocy ekspertów amerykańskich, o którą potem grzecznie zgłosił się sam Miller (po upływie połowy roku).  

To wszystko, i wiele innych rzeczy świadczy o niesamowitej głupocie wszystkich zamieszanych w wyniki śledztwa. Niestety, ale to jeszcze nie wszystko. 
Bo 'w tej głupocie jest metoda'!
Skutecznie doprowadzono do tego, że teraz żaden 'końcowy raport' nie będzie miał mocy przekonywującej i nie będzie wiarygodny. 
I chyba o to chodzi.
Jedyna rzecz jaka pozostaje do zbadania i jest możliwa do zbadania to wykrycie, komu na tym zależało i czemu. Oczywiście zależało na tym stronie rosyjskiej. Rosja nie daruje podszczypywania swojego Imperium. Komu zależy na tym po stronie polskiej? 
To jest właśnie rzecz do zbadania i podania do publicznego osądu. 

Znamienne, że większość wyłuszczonych powyżej kwestii stawiano wkrótce po tragedii. Jak się okazało, bez najmniejszego skutku (p. tu i tu).


Uzupełnienie (12.12.2010).

Merytoryczne, kompromitujące dziennikarzy błędy w imitującym profesjonalny tekst artykule "Newsweeka". Drobiazgowa analiza zespołu zawodowych pilotów pod kierunkiem ppłk. dr. Tadeusza Augustynowicza demaskuje tandetę tzw. dziennikarskiego śledztwa - znajduje się pod adresem:

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101211&typ=po&id=po05.txt

 

 

Fizyk, Prof. M.Dakowski w sprawie katastrofy smoleńskiej /salon 24 15.10.2010


Warszawa, 2010-10-3

Prokurator Generalny

Andrzej Seremet
Prokuratura Generalna
ul. Barska 28/30
02-316 Warszawa

Sprawa:

Katastrofa przy lądowaniu samolotu Tu 154 M na lotnisku Siewiernyj 
dn. 10 kwietnia 2010 r.

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa

Realizując społeczny obowiązek zawiadomienia organów ścigania o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu zawarty w art. 304 § l k.p.k. oraz realizując obowiązek prawny zawarty w art. 240 § l k.k. który stanowi:

„Kto, mając wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu albo usiłowaniu lub dokonaniu czynu zabronionego określonego w art. 118, 118a, 120-124, 127, 128, 130, 134, 140, 148, 163, 166, 189, 189a § 1, art. 252 lub przestępstwa o charakterze terrorystycznym, nie zawiadamia niezwłocznie organu powołanego do ścigania przestępstw podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”

informuję, że

1. jako profesor zwyczajny fizyki, zajmujący się zawodowo oraz jako dydaktyk dynamiką ruchu i prawami zachowania (pędu, momentu pędu itp.), a także wytrzymałością materiałów, wykonałem i posiadam obliczenia wskazujące, że przyspieszenia przy zetknięciu się z ziemią czy drzewami kadłuba samolotu wynosiły od 0,4 do 4 g (g - przyspieszenie ziemskie), co czyni skrajnie nieprawdopodobnym, przy ujawnionym sposobie zetknięcia kadłuba z przeszkodami, zejście śmiertelne wszystkich osób na pokładzie w trakcie i na skutek hamowania. Niemożliwe też było, przy ewentualnej utracie kawałka skrzydła znanej wielkości na wysokości paru metrów, wykonanie przez płatowiec pół-beczki nad gruntem.

2. Kadłub, traktowany w obliczeniach jako rura, głównie z duralu wzmocniona żebrami, musiał przy ślizganiu się po zagajniku pozostać w całości, lub rozpaść się na dwie, najwyżej trzy części. Rozpad jego na dziesiątki tysięcy części jest sprzeczny ze znaną z mechaniki wytrzymałością materiału kadłuba. Wskazuje to na pewność, iż rozpad kadłuba nastąpił z innych przyczyn, łatwych do jednoznacznego znalezienia.

3. Wykonane obliczenia, na podstawie ujawnionych zapisów ścieżki dźwiękowej z czarnej skrzynki, wskazują na różne, wahające się i zmienne prędkości płatowca w powietrzu (przykładowo np. 59 km/h lub 158 km/h; jest to sprzeczne z zasadą zachowania pędu), przy katalogowej minimalnej możliwej prędkości Tu 154 w stabilnym locie rzędu 270 km/h. To jest jednoznaczny, pewny dowód, iż osoby czy firma przekazująca stronie polskiej te zapisy, fałszowała oryginalne zapisy skrzynki.

Prawa fizyki, jak i prawa logiki, obowiązują bezwzględnie. Nie da się ich zmienić, bo są to prawa natury; stoją one ponad „prawami” geo-polityki czy socjologii.

Proponuję Prokuraturze udział mój i znanych mi specjalistów z mechaniki i dynamiki ruchu oraz elektroniki i informatyki (w dziedzinie trajektorii 3D) w części merytorycznej śledztwa smoleńskiego. Strona polityczna nas nie interesuje.

Mirosław Dakowski
profesor zw. fizyki, dr hab
.

źródła wypowiedzi:

http://smolensk-2010.pl/2010-11-10-prawa-zachowania-fizyki-a-oficjalna-dezinformacja.html

http://lubczasopismo.salon24.pl/Smolensk2010/post/239280,fizyk-prof-m-dakowski-w-sprawie-katastrofy-smolenskiej

[QZE07::156];[QEP84::019];[QEP84::198];[QEP90::101]
w sieci 29.11.2010; uzup.12.12.2010;  Nr 2594

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter