Seria poetycka; Polish poetry (English translations) ISSN 1176-7545; rok XI; No 2592

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

 

.
Jan Lechoń

(1899–1956)

BURZA

Skąd Szekspir? Ot, po prostu, z pamięci mej nagle
Wpierw słowo, potem obraz i myśl się wynurza,
I oto wonna wyspa, wiatr dmie, hucząc w żagle,
I myślę: jaki piękny tytuł sztuki: Burza.

Ach! to ja wypłynąłem na morską głębinę
Szukać kraju, gdzie zorza fantastyczna wschodzi,
To ja, w zdartej na łaskę huraganów łodzi,
Wpośród światła błyskawic, w graniu gromów płynę.

Wyruszaj razem ze mną każdy, który marzy
Lazury mórz dalekich, ląd nieodgadniony!
I ty ze smutkiem wiecznym na kamiennej twarzy
Otwartymi tę burzę powitaj ramiony!

Oto głąb granatowa, gdzie się ona leże,
Jako wrota olbrzymie z hukiem się otwarła
I jak z glowy Meduzy oderwane węże,
Spływają błyskawice do morskiego gardła.

Morze wstało i wielką, srebrną grzywą wstrząsa,
Jak zwierz Apokalipsy z paszczą, co się pieni,
I jak głodny lew wściekły, gdy pustynię kąsa,
Opada z dzikim wyciem bezmiernej przestrzeni.

Czy czujesz, że i w tobie, jak w łonie natury,
Moc, co myśli urąga, wije się i kłębi,
I w twoim także sercu śpią ukryte chmury,
I wichry i pioruny drzemią w twojej głębi.

Więc niechaj cię nie łudzi spokój twoich myśli
I błogość, gdy w niej serce znużone się grąży,
Bo kiedy mądry kompas łatwą drogę kreśli,
Nie wiesz nigdy na pewno, gdzie łódź twoja dąży.

Żądze, które na darmo chcesz w twym sercu stłumić,
Nawałnice, za nieba ukryte pogodą,
I gwiazdy, których mowy nie możesz zrozumieć,
Jedną mocą sprzęgnięte, żagle twoje wiodą.

Podaj więc pierś wichurze, co chmur kłęby miecie,
Patrz w niebo nieulękły, choć nie wiesz co wróży,
I płyń, płyń ciągle naprzód! Ty też spoczniesz przecie,
Wielki, cichy, spokojny, jak morze po burzy.

THE TEMPEST

Why Shakespeare? Simple: into my memory there sails
first a word, then an image, a thought rises up,
and there’s the fragrant island, torn canvas, the gale,
and I think of: The Tempest: a title so apt.

Ah! It is I there, sailing the deep seas of wonder,
to seek land where fantastically morning is born,
it’s I, who at the mercy of tempestuous storm,
steer by flashes of lightning, and music of thunder.

Come aboard with me all who imagine and dream
the azures of seas distant, the lands yet unknown!
And you, with lasting sorrow on your face of stone
greet with wide open arms the wild hurricane’s scream!

There the blue-black depths, in which the tempest is born,
with an ear-splitting crash, its huge gates open wide,
and, like the writhing snakes from Medusa’s head torn
lightnings into the throat of the ocean deeps glide.

The sea rises, its silver grey mane wildly flying,
the Apocalypse Beast, its great maw foaming, growling,
like a hunger-crazed, frenzied, sand-devouring lion,
falls again with the boundless extent’s savage howling.

So you feel in you too lies, as in nature’s womb,
a might which derides thought, which twists, surges and swells,
and that in your heart also dark sleeping clouds loom,
and in your depths lie dormant those lightnings and gales

Yet do not let the calm of your thoughts you deceive,
nor the bliss, when therein your tired head is bedded,
for when the clever compass an easy course weaves,
you’ll never know for certain where your craft is headed.

The passions you would vainly in your heart suppress,
the avalanche, by heaven’s apparent calm hidden,
the stars, whose cryptic message you may never guess,
these, by one great power harnessed, your sails set, and lead on.

Trust your sails to the gale then, to the cloud-tumbling blast,
gaze upward, though unknowing of what the sky warns,
and sail, ever sail onward! Then you’ll rest at last,
great, and quiet, and calm, as the sea after storms.

Źródło: The Word; Słowo
Two hundred years of Polish poetry,
Dwieście lat poezji polskiej.
Blackheath NSW, Australia, 2010 (za zgodą)

translated by:

Marcel Weyland (Sydney)
marcel.weyland@bigpond.com

[QZM04::061];[QAB08::217]p392;  w sieci 29.11.2010; Nr 2592


 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter