Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2564

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

 


Jedno zdumienie dziennie...

 

 

.

Upiększanie się flamingów.

Często się uważa, upiększanie się, noszenie ozdób i biżuterii to cecha specyficznie ludzka. Ozdoby w znaleziskach archeologicznych świadczą o zaawansowanej kulturze badanych grup. Okazuje się jednak, że nie jesteśmy odosobnieni w procedurze upiększania ciała. Nie mówimy tu o muskaniu się, porządkowaniu futra czy upierzenia, najczęściej związanym z pozbywaniem się pasożytów.  
Flamingi żyjące na moczarach w południowej Hiszpanii (Phoenicopterus roseus) malują się, jakby nie dość im było koloru ich wspaniałego upierzenia. W wolnych od cedzenia pokarmu z dna zbiornika wodnego, sięgają dziobem do gruczołu kuprowego ulokowanego u podstawy ogona, pobierają pewną ilość czerwonej wydzieliny, a potem upiększają tym barwnikiem pióra szyi, piersi i tułowia. Gruczoł kuprowy wydziela oleistą substancję zawierającą karotenoidy. Ptaki nie syntetyzują karotenoidów a czerpią je z pożywienia. Na zabiegi kosmetyczne samice poświęcają więcej czasu niż samce. Tak jest jak u samic Homo sapiens, co jest raczej dziwne, ponieważ to ptasie samce są z natury bardziej strojne niż samice. Samice podnoszą swoje piękno stając się bardziej atrakcyjne w ubieganiu się partnera. Zaniedbanie czynności kosmetycznych prowadzi do blaknięcia upierzenia w wyniku rozkładu karotenoidów na słońcu. Stąd czynność tę trzeba powtarzać dosyć często. Ale opłaca się to. Bardziej barwne samice szybciej znajdują partnera, co prowadzi do szybszego zajmowania atrakcyjnych terenów lęgowych i szybszego rozpłodu.  

Flamingi mają swoje racje malując się...

[QZE07::148];[QEP84::109]
Nr 2564; w sieci 31.10.2010

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter