Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2557

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

                        


Za wiele podłości dziennie...

.
 

"Często łapaj złodzieja, najgłośniej krzyczy ...sam złodziej"!
(przysłowia są mądrością narodów..)

Po strzelaninie w biurze PiS, jeszcze nie przebrzmiały strzały, a już odezwał się Janusz Palikot:

"Jarosław Kaczyński tak podkręcił emocje, 
że ludziom nie wytrzymują nerwy"

Jego zdaniem, to prezes Prawa i Sprawiedliwości wywołuje emocje, które już dawno mogły doprowadzić do tragedii.

A tymczasem - pozwolę sobie zacytować świetną wypowiedź Pawła Lisickiego: 

W przygotowaniu i prowadzeniu tej nagonki szczególną rolę odegrał Janusz Palikot, do niedawna jeden z liderów PO, człowiek, który ostatecznie nigdy za swoje słowa nie poniósł konsekwencji. Ba, nie było sofizmatu, którego by nie wykorzystano w obronie Palikota. A to przecież on jako pierwszy polityk tej rangi w Polsce sugerował używanie wobec Kaczyńskiego przemocy.

I nie tylko chodzi tu o sławetne słowa po pierwszej turze kampanii prezydenckiej “zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie”, ale o powtarzające się raz po raz spekulacje, które łatwo było odczytać jako wezwania do rozprawy z Kaczyńskim z użyciem przemocy. Choćby to: “Uważam, że jeśli dojdzie do rozlewu krwi w najbliższych miesiącach, to odpowiedzialny za to będzie Jarosław Kaczyński. On robi co może, żeby jakiś szaleniec przez analogię do tego, co się wydarzyło przed wojną, przed 39 rokiem, doprowadził do tej samej sytuacji” – te słowa Palikota brzmią dziś szczególnie złowieszczo.

Tyle że znowu – Palikot nigdy nie zrobiłby takiej kariery, gdyby nie poparcie pozostałych polityków PO, ostatecznie tolerancja samego premiera. Czyż to nie Donald Tusk – nie sposób oprzeć się wrażeniu – wykorzystywał posła z Lublina jako poręczne narzędzie do zohydzania i gnębienia opozycji? Wielu odpowiada za tę atmosferę pogardy. I ci, którzy wyborców PiS nazywali bydłem, i ci, którzy mówili o dorzynaniu watahy. I nieprzeliczony tabun różnego rodzaju tak zwanych ludzi mediów, żartownisiów od siedmiu boleści, błaznów i trefnisiów, którzy zbudowali swoją karierę na wyszydzaniu “strasznego PiS”.

No cóż, Palikot ma prawo szczuć, jest wolność wypowiedzi. A że nie ponosi się za to żadnych konsekwencji, to już specyfika polskiej praworządności. 

Inni nie byli gorsi w tej konkurencji siania nienawiści.
Ot choćby minister Sikorski:

"Jarosław Kaczyński powie wszystko, zdradzi każdy ideał i każdego polityka, byle tylko dorwać się do władzy. A jego polityka to zadłużyć się, postawić się, nadąć się, a po nas choćby potop."

piał na wiecu Komorowskiego. Goebbels mogłby brać lekcje u p. Sikorskiego. Tragedia historyczna polegała na tym, że Niemcy zachłystywali się goebbelsowską elokwencją. Niestety, wygląda na to, że wielu Polaków kocha elokwencję Sikorskiego i w innych sprawach (p. sprawa smoleńska). 

Nie wiele ustępuje mu prof. Niesiołowski, wicemarszałek Sejmu, który nagle:

.. został nawiedzony i zaczął przemawiać w imieniu Pana Boga. Zdaniem wicemarszałka Pan Bóg potrzebuje Palikota, bo Palikot jest stukrotnie mniej szkodliwy od Kaczyńskiego. 

Skoro już mowa o profesorach, to aż wstyd cytować prof. Joannę Senyszyn, europosłankę, bylą rektor, i dzwigająca wiele innych honorów. Ale niech tam -

... krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego ma wpływ na odkrycia naukowe. - Pomoże w poszukiwaniu punktu G, bo krzyż na Krakowskim Przedmieściu to pisowski punkt G i dlatego pisokrzyżowcy odstawieni od krzyża nie mogą dostać orgazmu ...

I jeszcze złota myśl innego profesora, choć to 'mały pikuś' przy intelektualnych potęgach p Synyszyn i Niesiołowskiego -

Jarosław Kaczyński z właściwym sobie cynizmem próbuje przerzucić odpowiedzialność za skutki wywołanej przez siebie atmosfery skonfliktowania i nienawiści -

-- uważa prof. Kazimierz Kik, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
Do wymienionych tu autorytetów naukowych pasuje doskonale ozdoba tła z poprzedniej notki. Nie chcę je
j tu powtarzać ze względu na powagę sprawy. 

Popuścił też sobie nieźle Andrzej Wajda, choć po nim spodziewałbym się wyższej klasy:

- Andrzej Wajda o Jarosławie Kaczyńskim: 
“To jest polityczne szambo. Jacyś zgrani politycy, którzy
niech sobie idą w cholerę, bo mamy ich dosyć, nagle wymyślili, że oni odgrywali w tym czasie jakąś rolę”. 
A potem  jeszcze dosadniej: “To jest głupol”.

Zaraz po tragedii smoleńskiej sytuację polityczną doskonale scharakteryzował prof. Zdzisław Krasnodębski:

Pomiatano Prezydentem w sposób bezprzykładny, nękano Go bezustannie. Nie dbano o godność najwyższego przedstawiciela Rzeczypospolitej. Pamiętamy zabierany samolot, pamiętamy pomniejszanie rangi urzędu, który sprawował, przy pomocy usłużnych prawników i dziennikarzy.
Pamiętamy wszystkie te haniebne: „nie potrzebuję tu pana prezydenta”, „jaki zamach, taki prezydent” i „durnia mamy za prezydenta”, „trup na wrotkach”.  ...
Czołowi politycy przekraczali granicę przyzwoitości, krzycząc: „Były prezydent Kaczyński”, popisując się piskliwymi tyradami o dyplomatołkach i małpce Fiki Miki. Bo ani studia na najlepszej uczelni, ani dobra przeszłość, choćby opowiedziana tysiąc razy, nie ochronią przed obsunięciem się do poziomu motłochu. Niezawisłe sądy RP orzekały, że nazwanie prezydenta chamem nie jest obrazą, a jednocześnie skazywały doradcę prezydenta na kary za opisywanie powszechnie znanych poglądów słynnego na świecie obrońcy wolnego słowa i innych wolności. ... 
I wy miejcie odwagę, pozostańcie sobą. Już zaczęliście dzielić łupy i dobierać się do szaf. Zróbcie kolejne „Szkło kontaktowe”, wyśmiejcie tę śmierć, wypijcie małpki. Zaproście Palikota i Niesiołowskiego. Krzyczcie: „cham” i „dureń”, i „były prezydent Lech Kaczyński”.  ... 

Dlatego tak rażą obrzydliwością krokodyle łzy w wypowiedzi Donalda Tuska, niejako podsumowaniu wieloletniej polityki pogardy i nienawiści. 

Na koniec trzeba powiedzieć o rodakach w kraju - zakończmy przysłowiem:

"Widziały gały co brały."

Zdaniem Polaków, wybrano najmniejsze zło. Być może to prawda. Ale zło polega na tym, że nie ma nic innego do wyboru, poza złem. 

[QZM04::117];[QEP78::199];[QEP84::022]3,4;ART43006-Pal; notki no: 2461, 2483, 2508
w sieci 19.10.2010; uzup. 21.10.10

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter