Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2556

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

                       

Jedno zbaranienie dziennie...

 
.
 

 

Wolność słowa po polsku.

Rządowi, Urzędnikom, krzykaczom w Polsce wolno mówić wszystko. Nie jest istotne czy wypowiedzi mają coś wspólnego z prawdą czy rzeczywistością, nie ma najmniejszego znaczenia, jeśli wypowiedź dzisiejsza jest akurat przeciwieństwem wypowiedzi wczorajszej, nie ważne też, co powiedziane będzie jutro. 
(p. przykład **, podobnych przykładów można by cytować na setki).
Każdy obywatel ma prawo zwracać się do Rządu i urzędników z każdym pytaniem, choćby dotkliwym. Ma wolność wypowiedzi. Z tej samej wolności korzysta Rząd i w zasadzie każdy urzędnik. Może po prostu olać pytanie, albo odpowiedzieć od rzeczy w taki sposób, że nie wiadomo o co chodzi. 
Prasa ma pełną wolność słowa. I z niej korzysta. Na tematy drażliwe i politycznie niepoprawne zamieszcza tak wiele sprzecznych informacji, że powstaje bełkot kompletny. Nikt nie musi się z tego tłumaczyć, bo jest wolność wypowiedzi.  
Polak ma prawo wypowiadać się na łamach mediów. Nawet często to robi, 'ludzie listy piszą'. No i piszą. Najczęściej na nic, bo przecież prasa nie umieści tysięcy listów. Schodzą więc do działu 'opinii' na temat różnych wypowiedzi. I na tym się kończy. W dziale 'opinii' na tematy drażliwe reakcji jest mnóstwo. Ostatnio pojawiła się informacja o tym, że ciało śp Prezydenta znaleziono nagie na miejscu wypadku pod Smoleńskim (***). Problem bardzo zastanawiający, choć bardzo szybko została rzecz zepchnięta w cień, a pojawiła się tylko na dwóch popularniejszych portalach. Natychmiast 'opinii' znalazło się ponad 1000 (potem spadło do 799, opinii nie trzyma się długo). Poczytałem nieco. Ponad połowa to wyowiedzi tak plugawe lub debilowate, że cytować głupio. Parę prób postawienia rzeczowych pytań i zastanawiania się znikło w hałasie hałastry. Można pocieszać się tym, że tak pisze hałastra, najczęściej półanalfabeci. Pociecha to marna, bo właśnie ci półanalfabeci mają przecież wolność słowa i z tej wolności korzystają. Muszą się jakoś wyżyć. Proszę zresztą popatrzeć
tym adresem.  
Przypuszczam zresztą, że sprawa zostanie rozmyta, winni wypowiedzi zostaną ukarani, zrozumieją swój błąd i sami odwołają informacje, zapewne zachęceni do tego, jak to zrobiła pewna pani mówiąca o telefonie otrzymanym od rannego w katastrofie smoleńskiej męża. Odwołała wszystko, też w ramach wolności słowa, oczywista. Przypadków odwoływania 'błędów' w kłopotliwych dla władzy sprawach było wiele. A jak rzecz zdarzy się w wojsku lub lotnictwie, winny błędnych informacji ma 'przechlapane' wraz z karierą.
Polacy to Naród wyjątkowo wyrozumiały. Nikomu do głowy nie przyjdzie, by domagać się od  przedstawicieli Władzy dotrzymywania przedwyborczych obietnic. Z góry wiadomo, że obietnice wyborcze to 'pic na wodę' i nikt w Polsce nie traktuje ich poważnie. Motywem działalności partyjnych działaczy jest walka o dostanie się na partyjną listę kandydatów. Konkretny program wyborczy kandydata nie ma znaczenia, byle rzecz była po linii partii. Jak znajdzie się wysoko na liście, to czeka go wspaniała pensja poselska, a jeszcze lepiej europoselska. Jak żałośnie przedstawiają się płaczliwe skamłania kandydatów o miejsce na liście skierowywane do partyjnych liderów. Wyborcy wybiorą, bo co mają innego do zrobienia, poza olaniem wyborów? Połowa po prostu nie garnie się do skrzynek. Liczą, że znajomi wybiorą za nich najmniejsze zło. 
A w sprawie katastrofy smoleńskiej nie ma najmniejszej wątpliwości, że winę ponosi rząd razem z Rosją, w najbardziej delikatnej ocenie, ponosi winę przez zaniechanie po wstępnym zaszczuciu ofiar. Oczywiście w ramach wolności słowa. Ale są też znacznie ostrzejsze wersje. Tuszowane jak tylko się da, bez liczenia się z wolnością wypowiedzi.. Czy ktoś za to 'poleci'? (**)
Tak toczy się polityczny światek w Polsce. 
Zdaniem minisrea Sikorskiego 'mamy teraz w Polsce konstytucyjną normalność'.

A emigracja? No cóż, w zasadzie wykrusza się do zera już w pierwszym emigracyjnym pokoleniu. Jak ktoś się jako tako zakotwiczył za granicą, do Polski nie wraca. Wracają nieudacznicy, czasem też koniunkturaliści i cwaniacy.

Rodziców polskich za granicą czeka trudne pytanie, tak pięknie scharakteryzowane przez Mrożka:

 

Czy jest na świecie jakiś inny kraj o większej wolności słowa, prasy i wypowiedzi? 

**) 25 maja premier rządu RP oświadczył, że śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej jest „najbardziej otwartym i z największym dostępem opinii publicznej do informacji”. Każde kłamstwo w tak fundamentalnej sprawie powinno doprowadzić do dymisji. Żaden naród mający poczucie honoru i godności własnej nie powinien pozwolić się traktować tak, jak Polska traktowana jest przez Rosję.
***) ...  najtrafniej nową doktrynę postpaństwową wyraził Tomasz Nałęcz
[doradca Prezydenta], stwierdzając, że obecność Putina w Katyniu była tak ważna, że „powinniśmy na ołtarzu tej sprawy złożyć każdą ofiarę”. Trudno o bardziej skandaliczną wypowiedź – miejmy nadzieję, że jej autor nie wiedział, co mówi. Faktem jest jednak, że na naszych oczach obóz rządzący rezygnuje z samodzielnej polityki zagranicznej. 
Zdzisław Krasnodębski; (Autor jest profesorem Uniwersytetu w Bremie i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz współpracownikiem „Rzeczpospolitej„)

[QZE07::137];[QEP83::284]91,a
w sieci: 18.10.2010; nr 2556

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter