Seria poetycka; Polish poetry (English translations) ISSN 1176-7545; rok XI; No 2555

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

 

.
Natan Gross

(1919 - 2005)

Krakowska jesień

O tej porze w Krakowie mokną na deszczu kasztany.
Jeszcze jesień na Plantach, a już w sercu zima.
Zapada mrok. Czas wracać. Zamykają bramy.
Usypia Kraków mój niezapomniany,
Kraków, którego już nie ma.

Zbieramy jak kasztany na Plantach krakowskich,
by łańcuch wspomnień nizać dłuższy od niewoli:
nasze sielskie dzieciństwo krakowsko-żydowskie,
dni walki i uniesień, młodości, swawoli,
dni miłości, dni szczęścia, dni klęski, dni troski,
kto tak dobrze jak ty zna, o bruku krakowski,
co nas kiedyś bolało, co dziś jeszcze boli –
nasz los żydowski.

Gdzie ten Kraków? Gdzie Wisła? Co stało się z nami?
Gdzie Rzym, gdzie Krym, a gdzie Polska?
Od Oświęcima po Sybir wlecze się za nami,
po Paryż, Londyn, New York, po wszystkie kąty świata,
a my go ciągle jeszcze, po tylu, tylu latach,
zbieramy i wspominamy, zbieramy i wspominamy.

Na Józefa, Estery, Dzietlowskiej
żydowski żebrak do drzwi nie kołacze,
na Szerokiej, Skawińskiej, na Wąskiej
Wiatr hula i płacze.

Stoi mariacka wieża, stoją Sukiennice
i ten sam Mickiewicz patrzy na Rynek z pomnika,
te same domy, kramy, kościoły, ulice,

Wawel jak stał, tak stoi. Lecz u Smoczej Jamy
nie ma żydowskich dzieci.

Autumn in Kraków
(excerpt)

During this time in Kraków chestnuts stream wet with rain.
Autumn’s in Planty Gardens but to the heart winter’s come.
Dusk falls. Let’s go back. Gates are soon locked and chained.
My Kraków sleeps now, never forgotten again,
Krakow, completely gone

We gather these like chestnuts about Kraków’s gardens,
and thread, longer than bondage, old memories’ chain,
our idyllic Krakovian-Jewish childhood enchanting,
days of struggle and rapture, of youth and its games,
days of loving, of joy, of ill-luck, worries frantic –
stones of Kraków, who knows these as you, past all counting?
what has once so distressed us, and still gives us pain –
our Jewish lot.

Where is Kraków? Where’s Wisła? And where now you’ll find us?
Here, there, anywhere – but – where’s Poland?
From Auschwitz to Siberia it follows us yet,
to New York, Paris, London, to worlds without number,
years pass, and yet after these years we remember,
we collect and recollect, recollect and collect.

On streets Józefa, Estery, Dzietlowska
the Jewish beggar no more knocks on doors,
on Szeroka, Skawiska and Wąska
the wind cries and roars.

Stands yet the Marian Tower, and stands the Cloth Hall,
Adam’s statue looks down at the Market, from where
he sees: houses, stalls, streets; the churches stand tall,

Wavel stands there, as always. But at Dragon’s Lair
there are no Jewish children.

Źródło: The Word; Słowo
Two hundred years of Polish poetry,
Dwieście lat poezji polskiej.
Blackheath NSW, Australia, 2010 (za zgodą)

translated by:

Marcel Weyland (Sydney)
marcel.weyland@bigpond.com

[QZM04::061];[QAB08::217]p334; w sieci: 18.10.2010; nr 2555


 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter