Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2547

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

.

Fałszywy sprzęt wojskowy.
(guma-kauczuk notka 7)
(notka poprzednia p. tu)

Można śmiało powiedzieć, że do niedawna nieznana nikomu w Europie roślina drzewiasta Hevea, której wartość umieli docenić Indianie już kilka tysięcy lat temu, dzięki uporowi Charlesa Goodyeara nieodwracalnie zmieniła oblicze świata. 
Obecnie w samych Stanach Zjednoczonych w przemyśle gumowym pracuje ponad 300.000 ludzi a roczna produkcja osiąga wartość 5-6 miliardów dolarów. Oprócz tego na całym świecie znajduje zatrudnienie ponad trzy miliony zbieraczy kauczuku i plantatorów kauczukowców we wszystkich tropikalnych krajach świata. W dalszym ciągu kauczuk naturalny stanowi około 50 procent surowca dla przemysłu gumowego. Warto też zauważyć, że olbrzymi przemysł produkujący różne materiały plastikowe jest niejako rozgałęzieniem przemysłu gumowego, tylko że guma mniej zagraża środowisku naturalnemu.  

Już Goodyear robił z gumy prawie wszystko, ale z rozwojem nowych technologii powstały nowe, zaskakujące czasem jej zastosowania. Teraz można kupić dmuchane kościólki, robić dmuchane szkielety pod budowę mieszkań. czy szykować hotele kosmiczne dla astronautów, nie mówiąc o tysiącach balonów, które ciągle budzą zachwyt amatorów tego sportu. 
Jednak najbardziej egzotycznych zastosowań gumy i jej przetworów jest produkcja sprzętu wojskowego. Przy tym nie chodzi o ogumienie ale, chodzi o produkcję sprzętu 'oszukiwawczego'. 
Już w czasie Pierwszej Wojny Światowej, a właściwie od starożytności, konstruowano i wystawiano przed przeciwnikiem fałszywe konstrukcje militarne czy sprzęt wojskowy dla oszukania przeciwnika co do potencjału militarnego czy kamuflowania strategicznych planów. Były to najczęściej konstrukcje drewniane lub murowane, robione z dużym nakładem czasu i środków, mało ruchliwe, no i wymagające czasu. 
Podczas Drugiej Wojny Światowej, kiedy Amerykanie przygotowywali się do lądowania we Francji, mjr. Ralph Ingerson wpadł na wspaniały pomysł. Podczas zwiedzania fabryki drewnianych czołgów i samolotów przygotowywanych dla operacji 'Fortitude', której celem było zmylenie Niemców przed decydującym atakiem D-Day w 1944, przypomniał sobie amerykańskie procesje gumowych misiów, zajączków i różnych cudaczności, jakie widział w miastach z okazji różnych świąt publicznych. I wtedy wpadł na pomysł - a czemu by nie produkować dmuchanych czołgów, armat, pojazdów, samolotów dla zmylenia przeciwnika, zamiast tracić czas i pieniądze na mało operatywne konstrukcje drewniane? Jak pomyślał, tak i zainicjował. Powstały fabryki groźnego sprzętu wojskowego, składanego, łatwo przewoźnego i nadmuchiwanego na miejscu pozorowania. Sprzęt był też znacznie tańszy. Czołg kosztujący miliony, tu kosztował najwyżej kilkanaście tysięcy dolarów. 
Oto groźby 'sherman' w wersji gumowej i inny militarny potwór -

 

Jednak kariera wojskowego sprzętu oszukiwawczego wcale nie skończyła się wraz z WWII. Wprost przeciwnie. Wiele fabryk na całym świecie za tani grosz produkuje czołgi, armaty, statki, pojazdy dostawcze i ostrzeliwujące. Dmuchańce takie teraz są o wiele bardziej wymyślne. Pozoruje się wewnątrz podgrzane silniki dla zmylenia czujników podczerwieni, osłania się gumę materiałem odbijającym fale radarowe jak od metalu, itp. 
Rosyjska wytwórnia balonów Rosbal produkuje najwymyślniejsze dmuchańce, mnóstwo z tego na eksport, tak doskonałe, że nawet fachowiec z odległości 100 m nie odróżni falsyfikatu od prawdziwej maszyny. 

Obecnie wszystkie działy techniki, a także życia codziennego związane są ścisłe z materiałami elastycznymi na bazie polimerów 'wymyślonych' przez rośliny miliony lat temu. Trudno sobie wyobrazić transportu bez gumy, czy telekomunikacji bez plastiku. Olbrzymie korzyści ma medycyna, a zastosowanie polimerów medycynie ciągle rośnie. 

Mając na myśli przyszłość zastosowań aż dziwnym jest fakt, że jak dotąd nie ma prób wszczepienia 'genu kauczukowego' innym organizmom w ramach genetycznych manipulacji. Jak dotąd odmiany uprawne kauczukowca powstawały dzięki praktykom rolniczym opartym na klasycznej selekcji rolniczej opartej na metodzie prób i błędów. Ostatnio manipulacje genetyczne podniosły wydajność kauczukowca, ułatwiły jego mnożenie. Wydaje się jednak, że jeśli można nauczyć bakterie produkcji antybiotyków, czy kozy białka pajęczynowego, musi istnieć sposób na genetyczne 'nauczenie' roślin czy bakterii do efektywnej produkcji polimerów. 

(notka poprzednia p. tu)

[QZE07::120];[QEP83::050]38,236;[QCP05::084];[QEP72::154];[RIQ39-006]
w sieci: 10.10.2010; nr 2547

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter