Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2518

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Przeżywalność glonów w kosmosie. 

Od setek lat zastanawiano się nad istnieniem żywych stworzeń w kosmosie. 'Zaludniono' niebo gwiaździste stworami, nie tylko w kulturze europejskiej, był to także nieustanny przedmiot deliberacji teologicznych. Naukowo rzecz postawił szwedzki uczony Svante August Arrhenius (1859-1927) w swej hipotezie panspermii. Sądził, że ziemia została zasiana życiem zarodnikami z kosmosu. Wyjaśniałoby to powstanie życia na ziemi, ale w istocie oddalało tylko problem dalej, na inne planety. Dalsze trudności powstały, kiedy zaczęto rozważać warunki w jakich zarodniki musiałyby istnieć w kosmicznej przestrzeni. Z zimnem nie było problemu. Od dawna wiadomo, że niskie temperatury nie są zabójcze dla prostych organizmów. Gorzej z wysoką temperaturą. Sterylizacja wysoką temperaturą zrewolucjonizowała medycynę, a przecież meteoryty, ewentualne nośniki życia, nigdy nie spadają na ziemię na zimno. Rzecz więc odłożono 'na potem'. Ale nie na długo. Astronautyka ożywiła astrobiologię i umożliwiła powstanie astrobiologii eksperymentalnej. 
Już szczegółowa analiza mikrobiologiczna wczesnych statków kosmicznych wykazała, że bakterie potrafią popaść w stan anabiozy w warunkach kosmicznych i po długim czasie można je ożywić w warunkach laboratoryjnych. Były to jednak bakterie znane jako ekstremofile, zdolne do przeżycia w ekstremalnych warunkach. 
Ostatnio uczeni brytyjscy przeprowadzili bardzo proste w założeniu, a bardzo pouczające doświadczenie. Dr. Karen Olsson (Open University) postanowiła sprawdzić, czy powszechnie występujące w przyrodzie mikroorganizmy, wcale nie dobierane, nawet nie klasyfikowane, dadzą sobie radę z przestrzenią kosmiczną. Pobrała z nadmorskiego klifu w Devon w południowej Anglii kawałki skał zasiedlonych przez mikroby, umieściła je na powierzchni międzynarodowej stacji kosmicznej Columbus Laboratory (ISS). Po ponad półtora roku (553 dniach) zdjęto kamyczki z powierzchni stacji poddano analizie mikrobiologicznej. 
Okazało się, że szereg komórek mikroorganizmów z łatwością dało się ożywić. Były to zwykłe sinice z grupy Gloeocapsa. Na ziemi występuje w najróżniejszych środowiskach, od Arktyki do pustyń. 
Na powierzchni stacji kosmicznej przez 553 dni wystawione były na intensywne promieniowanie ultrafioletowe, promieniowane kosmiczne i szalone skoki temperatury w czasie startu i potem zmiennego oświetlenia przez słońce. Próżnia kosmiczna i skoki temperatury spowodowały kompletne odwodnienie skał. Mikroby dały sobie z tym radę, widocznie więc kosmos nie jest straszny dla pospolitych mikroorganizmów. Mają najwyraźniej doskonałe mechanizmy ochrony/reperacji uszkodzeń kwasów nukleinowych, których poprawne funkcjonowanie jest niezbędne do ożywienia komórek. 
Ilustracja przedstawia pojedynczą komórkę Gloeocapsa i kolonię na powierzchni skały po kosmicznym locie. 

 

Badania nie były czysto akademickim eksperymentem. Jest w nich aspekt praktyczny. Sinice są organizmami o dużych zdolnościach fotosyntetycznych, mogłyby więc odgrywać poważną rolę w zdobywaniu związków organicznych podczas długotrwałych podróży kosmicznych czy zasiedlania kosmicznych środowisk. Inne organizmy, które dałoby się w ten sposób wyselekcjonować, mogłyby okazać się niezmiernie przydatne do recyklizacji wszystkich odpadów związanych z przebywaniem ludzi w kosmicznym środowisku. 
Warto przypomnieć, że w r. 2007 Rosjanie w eksperymencie zwanym Biopan-6 wykazali, że niedźwiadki morskie, bardzo proste roztocza, potrafią przeżyć w warunkach kosmicznych 10 dni. Roztocza (Tardigrada) znane są ze swoje niezniszczalności, są to typowe ekstremofile, żyją wszędzie, nawet na damskich rzęsach, ale znoszą też warunki arktyczne, dają sobie też radę w warunkach kosmicznych. Trudno jednak wykorzystać je do celów, nazwijmy to, kosmicznego rolnictwa. 

[QZE07::112];[QEP82::242]
w sieci 5.9.2010; nr 2518

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter