Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2491

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Umiar z antybiotykami.

Ponad 80.000 chemikaliów produkuje się i używa w samych tylko Stanach Zjednoczonych. Jednym ze składników zawartych we wielu środkach codziennego użytku domowego jest triclosan (aromatyczny chlorowęglowodór). Ma właściwości bakteriobójcze, stąd jego zastosowanie w pastach do zębów, dezodorantach, mydłach, kremach do golenia i płynach do przemywania ust. Ale to nie wszystko. Jest też w płynach do mycia naczyń, a nawet w zabawkach, skarpetach czy workach na śmieci. Wszystko oczywiście w intencji walki z bakteriami. 
Przypatrzmy się dokładniej z czym mamy do czynienia. Pod względem chemicznym jest to 5-chloro-2-(2,4-dichlorofenoksy)fenol. Należy do tej samej grupy związków chlorowcowęglowodorów co i PCB, winien wielu uszkodzeń metabolicznych, DDT, którym poczyniono nieodwracalne szkody ekologiczne, oraz freony. 
Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się w porządku. Walczymy z bakteriami jak tylko się da, coraz częściej chorują całe szpitale na 'epidemie szpitalne', zmorą staje się niewinna stosunkowo salmonella, nie mówiąc o grypie różnej maści (triclosan ma też właściwości wirusobójcze). A więc im więcej bakterii dookoła, tym więcej środków bójczych trzeba stosować, wydawałoby się. 
I tu wpadamy w pułapkę nastawioną przez zmyślne bakterie, a właściwie przez ich niezwykłe zdolności mutacyjne. Populacje bakterii tylko na rękach czy dotkniętych środkach liczą wiele miliardów komórek, które w optymalnych warunkach potrafią dzielić się co kilkanaście minut. Wystarczy, że w tych miliardach znajdzie się kilka bakterii tak zmutowanych, że potrafią lekceważyć antybiotyk, a nawet się nim żywić, żeby wyszła w świat cała armia mikrobów nie do pokonania danym antybiotykiem. Stąd epidemie zarazkami odpornymi na antybiotyki. 
A więc co? Nie używać antybiotyków? Teraz już nie da się cofnąć świata do ery przedantybiotykowej. Używać, ale z umiarem, a przede wszystkim rozsądnie. Przepisane antybiotyki trzeba brać zgodnie z zaleceniem, do końca, a nie do momentu zaniku objawów zakażenia. Wtedy szanse przeżycia mutantów są mniejsze. 
Ale wróćmy do triclosanu. Badania wykazały, że zwykłe mydło tak samo skutecznie usuwa bakterie z rąk jak podrasowane triclosanem. Gorsze jest jednak to, że triclosan jest niespecyficznym środkiem bójczym (biocydem). Niszczy więc bakterie złe, ale też te dobre, które mamy w przewodzie pokarmowym i które są niebędne dla jego sprawnego funkcjonowania. Okazuje się także, że triclosan (stosowany też jako pestycyd) wpływa na funkcjonowanie tarczycy. 
Dochodzi do tego jeszcze sprawa biologicznych skutków produktów metabolizmu czy rozpadu triclosanu. Jednym z produktów rozpadu, nawet w samej wodzie, jest chloroform, znany czynnik rakotwórczy i depresant systemu nerwowego. Groźne dioksany to także wynik rozpadu triclosanu i uważa się, że masowe jego używanie przyczyni się do wzrostu zawartości dioksyn w środowisku. 
Im więcej chorujemy, ty więcej używamy antybiotyków. Im więcej używamy antybiotyków, tym więcej chorujemy. 
Jednym słowem, im bardziej pada śnieg, tym bardziej pada śnieg, i bardziej marzną mi  łapeczki, jak to było w 'Kubusiu Puchatku'.. Idealny przykład dodatniego sprzężenia zwrotnego.

w tle: Salmonella sp
[QZE07::104];[QHB12::244]
w sieci: 8.8.2010; Nr 2491

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter