Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2449

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Nienasenne Pigułki Smoleńskie

 

Jeśli traktować poważnie wszystkie oficjalne oświadczenia rządowe, wszystkie oświadczenia władz rosyjskich, rzeczowe wypowiedzi prasowe 
i rzeczowe, profesjonalne ekspertyzy osób znających się na lotnictwie, 
jeśli równocześnie przyjąć, 
że prawa fizyki obowiązują tak w Rosji jak w całym kosmosie, 
że zasady logiki obwiązują w rozumowaniu we współczesnym świecie, 
to wypadku na lotnisku Sewiernyj w Smoleńsku 
podczas lotu polskiej delegacji rządowej do Katynia
po prostu nie było, bo być nie mogło. 
Koniec, kropka, toczka, i zapjataja. 

Pozwoliłem sobie na dokonanie kilkuset wypisów z doniesień prasowych polskich, rosyjskich, niemieckich i angielskich. Takiego zbioru sprzeczności i nonsensów, fałszywych informacji i kłamstw trudno szukać w najnowszej historii Polski, i nie tylko Polski. 

Po przeanalizowaniu informacji prasowych, chociażby pobieżnym, sprawa jest zupełnie oczywista. Nawet nie orzekając, czy mamy do czynienia z technicznym zamachem ze skutkiem śmiertelnym dla całej elity politycznej będącej niewsmak innej elicie, jest rzeczą oczywistą, że dokonano, i dokonuje się nadal zamachu na zdrowy rozsądek i  narodową godność Polaków . 
Tragiczne jest to, że Polaków okłamują Polacy, że rząd i parlament, niby reprezentacja narodu, z całą bezczelnością uważa, że okłamywać można i trzeba, że prawdy nie ma co szukać, a szukanie prawdy to rzecz szkodliwa. 
Tego nie ma prawa robić żaden rząd polski, ani rząd krajów sąsiednich. 
A jednak to się robi. 
Czego można się jeszcze spodziewać?

Oto kilkadziesiąt doniesień prasowych z ostatnich dziesięciu tygodni.
Nasuwa się nie do odparcia wniosek, że w całej tej sprawie chodzi o takie zagmatwanie, takie zamydlenie, żeby po prostu nic nie było wiadomo. 
Smutne i kryminalne, że tak ochoczo robią to polskie władze.

Rozbił się samolot z Lechem Kaczyńskim na pokładzie - 87 osób zginęło
W Smoleńsku rozbił się samolot prezydenta Lecha Kaczyńskiego Tupolew 154-M. - Przy podchodzeniu do ładowania samolot najprawdopodobniej zahaczył o drzewo. Pożar jest już ugaszony - powiedział Paszkowski. Gubernator okręgu smoleńskiego podał, ze wszyscy pasażerowie zginęli
....... Premier płakał, gdy się dowiedział o katastrofie prezydenckiego samolotu - przyznał szef MSZ Radosław Sikorski.
wp 10.4.2010

Gdy w Tbilisi obok polskiego prezydenta i z jego inicjatywy stanęli prezydenci Ukrainy, Litwy i Estonii oraz premier Łotwy, przełamany został przeklęty fatalizm historii. Oto narody drugiej kategorii zachowały się jak narody z tej lepszej Europy. W wywiadzie dla „Gazety Polskiej” prezydent mówił: „Rosja ma wobec Polski i wszystkich krajów byłego bloku wschodniego swoje cele. Zrezygnuje z nich tylko wówczas, gdy będzie musiała, a nie z powodu jakichś sentymentów”.
wp 13.4.2010

Jeszcze nigdy nad terytorium Rosji, obok bazy wojennej z bronią elektromagnetyczną nie znajdowało się w jednym samolocie tylu wrogów. To była okazja, której były KGBowiec nie mógł zlekceważyć. ... Wedle agencji, Moskwa uważała, że w samolocie będą obaj bracia Kaczyńscy - Lech i Jarosław, jednak ten drugi ze względu na zly stan zdrowia matki nie wsiadł do samolotu. To był błąd, za który Moskwa długo jeszcze będzie żałowała, pisze rumuńska agencja informacyjna.
"Ещё никогда над территорией России, возле военной базы с электромагнитным оружием не находилось на одном самолёте такое количество врагов. Это был случай, который бывший КГБ-шник Владимир Путин не мог упустить. ... По мнению агентства, Москва рассчитывала, что в самолёте окажутся оба брата Качиньски - Лех и Ярослав, однако, последний из-за плохого состояния здоровья матери не сел на борт. Это была ошибка, за которую Москва будет расплачиваться ещё очень долго, пишет румынское информагентство.
Romanian Global News 16.4.2010

Po pierwszym komunikacie jaki podano o wypadku rządowego samolotu włączyłam tvn24 na żywo i oglądałam cały dzień...  Trwała tam nieustanna relacja o tym co się dzieje. W pierwszej godzinie podano informację, raczej krotka wzmiankę o tym, że wydobywają ciała i że znaleziono postrzelone zwłoki..
czytelniczka tvn24 17.4.2010

Na miejscu katastrofy słychać strzały, telefony komórkowe nagle przestają działać, na miejscu podejrzanie szybko pojawiają się agenci służb bezpieczeństwa, wieniec, który miął złożyć na grobach ofiar Katynia prezydent Lech Kaczyński jest w praktycznie w nienaruszonym stanie, a informacje o trzech rannych osobach nagle się nie potwierdzają. Czy to wszystko jest tylko zbiegiem okoliczności?
Gazeta Lubuska 23.4.2010

RZ: Welche Probleme gab es mit den Russen ?
Wisniewski: Mit den Feuerwehrleuten die nach mir kamen, gab es keine Probleme. Ich sagte ihnen das ich vom Fernsehen sei und sie liessen mich gewähren. Aber dann erschienen Typen vom Geheimdienst die man in meinem Film schreien hört: " FSB ! Geben Sie uns Ihre Kamera". Zwei bullige Typen nahmen mich unter den Achseln. In der Zwischenzeit sah ich, dass vom Wald her einige unserer Diplomaten in Anzügen angelaufen kamen.
RZ: Was machten die Offiziere mit Ihnen ?
Wisniewski: Sie zogen mich über das Gelände, ich fiel in den Schlamm. Sie fragten mich wer ich sei und ob ich noch weitere Aufnahmen in der Tasche habe. Ich gab ihnen ohne Widerstand alle Filme die ich hatte, ausser derjenigen Kassette welche ich später im Internet veröffentlichte.
polskaweb.eu/ 25.4.2010

Najbardziej zagadkowa sprawa jest właśnie stan samolotu. Trudno wyobrazić sobie, by 80-tonowa maszyna lecąca z minimalna prędkością (ok. 280 km/h) na wysokości kilku metrów nad ziemia roztrzaskała się na drobne kawałki. …

W czwartek na specjalnym posiedzeniu komisji obrony narodowej poświeconej sprawie katastrofy w Smoleńsku, uczestniczyli minister obrony narodowej Bogdan Klich, prokurator generalny Andrzej Seremet raz szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisław Koziej.
Na początku posiedzenia posłowie przegłosowali wniosek, by podczas posiedzenia odbyły się tylko wystąpienia zaproszonych osób, bez możliwości zadawania im pytań.
tvn24 30.4.2010

Zupełnie brak informacji, jak to E. Klich, zaraz w pierwszych dniach po wypadku, wrócł z Moskwy z płaczem, że nie ma dostępu do sprawy, traktują go źle, że polskie MSZ wcale nie pomaga, itd.
Po raz drugi, po powrocie, zaczął mówić zupełnie co innego. Że współpraca jest wspaniała, itd

W tym czasie premier Donald Tusk wielokrotnie zapewniał, że ma pełne zaufanie do rosyjskich śledczych.

На четвертом круге лайнер задевает крылом восьмиметровой дерево (позже специалисты скажут, что в этом месте высота не должна была быть ниже 60-ти метров)...
news.rin.ru 10.5.2010
(kompletna bzdura)

Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu, którzy czekali 10 kwietnia na płycie lotniska Siewiernyj w Smoleńsku na przylot prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i delegacji udającej się do Katynia, byli jednymi z pierwszych na miejscu katastrofy Tu-154M. Oficerowie nie chcieli wydać ciała prezydenta Rosjanom; na polecenie władz rosyjskich wszystkie ciała miały zostać przewiezione do Moskwy.
Jak relacjonuje jeden z uczestników zajścia, funkcjonariusze BOR utworzyli kordon wokół ciała prezydenta, nie godząc się na jego wydanie władzom Rosji. Wcześniej przykryli je własnymi marynarkami. Prezydencka ochrona mogła szybko zlokalizować ciało Lecha Kaczyńskiego dzięki chipowi, który prezydent miął w marynarce. Funkcjonariusze widzieli tez ciało Marii Kaczyńskiej, ale nie byli już w stanie go "zabezpieczyć", nie mogąc pozwolić sobie na rozproszenie.
Nasz Dziennik 14.5.2010

Prokurator generalny Andrzej Seremet i szef MSWiA Jerzy Miller w Rosji. 
Polacy chcą dopilnować jak najszybszego przekazania Polsce całości materiałów ze śledztwa dotyczącego tragedii pod Smoleńskiem. Jednak prawie miesiąc po katastrofie prezydenckiego samolotu, nie znamy nawet dokładnej godziny rozbicia się Tu-154. 
tvn24 6.5.2010

Sejm nie zajmie się projektem rezolucji autorstwa PiS ws. wezwania premiera, by wystąpił do Rosjan o przekazanie Polsce postępowania dotyczącego katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem - zdecydowali posłowie.  
Posłowie odrzucili wniosek PiS o poszerzenie porządku obrad sejmu o punkt dotyczący rezolucji.  
Przeciwko uzupełnieniu porządku obrad głosowało 268 posłów, za wprowadzeniem rezolucji do porządku obrad było 158 posłów, 2 wstrzymało się od głosu.
wp 6.5.2010

To wygląda na działanie przeciwko Narodowi. Quisling się kłania.

miejscowy do dziennikarzy:
– Szukacie handlarzy? Trzeba popytać – podchodzi do nas mieszkaniec bloku stojącego tuż przy lotnisku. Gdy dowiaduje się, że jesteśmy dziennikarzami, radzi: – Uważajcie, tu handlują złomem z innych samolotów, wmawiając, że to ten od waszego prezydenta. To biedni ludzie, zdesperowani, trochę wstyd, że tak robią – dodaje w zadumie.
wp 6.5.2010

W śledztwo dotyczące amerykańskiego Boeinga 747 zaangażowano środki adekwatne do skali katastrofy. Przez parę miesięcy ponad tysiąc policjantów i żołnierzy brytyjskich przeszukiwało tereny, na których mogły znajdować się szczątki samolotu (był to obszar znacznie większy od tego w pobliżu lotniska Smoleńsk-Siewiernyj). Towarzyszyły im helikoptery, wyposażone w specjalistyczne termowizory. Każdy drobny odłamek (znaleziono ich kilkanaście tysięcy!) został oznaczony, osobno zapakowany i odwieziony w miejsce, gdzie znaleziska poddawano prześwietleniom promieniami rentgenowskimi i chromatografii gazowej (w celu znalezienia ewentualnych pozostałości po materiałach wybuchowych). Tylko dzięki tak drobiazgowym badaniom odnaleziono nadpalony skrawek materiału, który po wnikliwym śledztwie naprowadził prokuratorów na trop terrorystów z komunistycznej Libii. Tymczasem w przypadku katastrofy pod Smoleńskiem jeszcze miesiąc po wypadku ważne części samolotu, rzeczy osobiste ofiar, a nawet fragmenty ludzkich zwłok walały się obok wraku. Nikt nie jest dziś w stanie powiedzieć, jakie szczątki maszyny (być może niezwykle istotne dla śledztwa) wciąż leżą w ziemi obok smoleńskiego lotniska, a jakie bezpowrotnie zniknęły w piwnicach mieszkańców Smoleńska lub w magazynach GRU bądź FSB.
Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski
11.5.2010 Gazeta Polska

Polityka propagandowa – bo trudno ja inaczej określić – rządu pozostaje taka sama: 
do Rosjan i rosyjskich władz należy mięć bezgraniczne zaufanie, a zadawania wszelkich pytań, wykraczających poza dozwolony zakres, jest wyrazem mącicielstwa i świadectwem chorobliwego, spiskowego sposobu myślenia. 
[QEP80::181] 14 maja

Piloci prezydenckiego Tu-154 musieli działać pod presją - ocenił na antenie TVN24 Tomasz Hypki ze "Skrzydlatej Polski". Jego zdaniem, już sama obecność gen. Andrzeja Błasika w kokpicie, miała wpływ na podejmowane przez nich decyzje, nawet gdy nie wydał im on bezpośrednio polecenia, by lądowali pod Smoleńskiem.
tvn24 25.5.2010

Polska zwróciła się już do Rosji o wszystkie oryginalne materiały z badania przyczyn katastrofy w Smoleńsku - poinformował premier Donald Tusk. Jak dodał, kopie zapisów z "czarnych skrzynek" zostaną upublicznione, kiedy zostanie "potwierdzona ich rzetelność". Rosjanie zapewniają: nie mamy nic do ukrycia ws. katastrofy.
tvn24 26.5.2010

To była wina pilotów - tak twierdzi agencja Ria Novosti i telewizja Russia Today, powołując się na wypowiedzi Edmunda Klicha. Rosyjskie media nie pozostawiają wątpliwości co do przyczyn katastrofy, podpierając się nazwiskiem przewodniczącego państwowej komisji badania wypadków lotniczych.
tvn24 26.5.2010

"Śmiertelnym lądowaniem dowodził dowódca Sił Powietrznych Polski" - podkreśla rosyjski dziennik "Izwiestija", informując o obecności generała Andrzeja Błasika w kabinie pilotów w końcowej fazie lotu polskiego Tu-154M 10 kwietnia.
Wiadomość o obecności Błasika w kokpicie prezydenckiego Tupolewa w ostatnich minutach lotu oficjalnie przekazał w poniedziałek wieczorem przewodniczący polskiej Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Edmund Klich
wp 26.5.2010

Półtora miesiąca śledztwa, masa obietnic i deklaracji współpracy płynących z Moskwy, ale efekty mizerne. Na razie polscy prokuratorzy dostali od Rosjan zaledwie 23 wstępne protokoły z badania katastrofy w Smoleńsku. Dlatego Polacy już drugi raz poprosili Moskwę, by umożliwić naszym śledczym przesłuchanie kontrolerów ze smoleńskiego lotniska. Wśród nich szefa zmiany, który - jak ujawnił Fakt - zaledwie trzy dni po tragedii odszedł na... emeryturę. I zniknął.
Fakt | Czwartek, 27 maja 2010

6 maja 2010 r. Marszałek Sejmu RP wykonujący obowiązki Prezydenta RP, na wniosek Ministra Spraw Zagranicznych, nadał obywatelom Federacji Rosyjskiej, za wybitne zasługi i zaangażowanie w działania podjęte przez stronę rosyjską po katastrofie polskiego samolotu specjalnego pod Smoleńskiem odznaczenia państwowe.
tvn 2010-5-29

Seremet przyznaje: Rosjanie źle zabezpieczyli teren.
Rosjanie mogli lepiej zabezpieczyć teren katastrofy - powiedział prokurator generalny Andrzej Seremet w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". ….
Według Seremeta nie można jednak mówić o błędzie. - O nim będzie można mówić, jeśli na miejscu katastrofy zostanie ujawniony istotny dowód, którego nie znaleziono w toku dotychczasowych przeszukań - zaznaczył.
Rzeczpospolita | Piątek, 28 maja 2010 jest QEP80306

Rosjanie przekazali polskiemu rządowi zapisy z czarnych skrzynek prezydenckiego Tu-154M. To wynik podpisanego kilka godzin wcześniej memorandum. Oparte jest ono o Konwencję Chicagowską. ..
tvn24 30.5.2010

Co powiedział Bartoszewski na wieść o katastrofie?
- Właściwie to nic się nie stało
– miał stwierdzić sekretarz stanu w Kancelarii Premiera Władysław Bartoszewski, gdy 10 kwietnia zadzwonił do niego jeden z dziennikarzy. Historię w poranku radia TOK FM opowiedział dziennikarz “Newsweeka” Andrzej Stankiewicz.
1.6.2010

Czy Rosjanie mają coś do ukrycia?
To jednak Moskwa decyduje, jakim tropem idzie śledztwo. A pytań bez odpowiedzi jest sporo. Rosyjski raport ze śledztwa stwierdza, że urządzenia na lotnisku były sprawne. Ale piloci polskiego JAK-a, który wylądował w Smoleńsku tuż przed tupolewem, alarmowali, że radiolatarnia, która pomaga sprowadzić samolot na ziemię, nadawała z przerwami? Czy to zmyliło załogę tupolewa? Nie wiemy. Dlaczego rosyjscy kontrolerzy lotu tak późno wydali pilotom polecenie „horyzont”, czyli sygnał do poderwania maszyny, która opadła zbyt nisko? Nie wiemy. Dlaczego tuż po katastrofie rosyjski kontroler powiedział pilotom polskiego JAK-a, że tupolew odleciał, choć musiał wiedzieć, że się rozbił? Brak odpowiedzi. Czemu akcja ratownicza rozpoczęła się z opóźnieniem? Tajemnica.
wp 1.6.2010 jest QEP80

- Podpisywałem dokument zawierający stenogram z rozmów. Nie wiem dlaczego opublikowany został inny - w rozmowie z tvn24.pl mówi ppłk Bartosz Stroiński. Pod ujawnionym zapisem rozmów z kabiny Tu-154 jest określony jako osoba, która rozpoznała głosy obecnych w kabinie. Mimo to, pod opublikowanym dokumentem, przy jego nazwisku nie ma podpisu.
tvn24 1.6.2010

Rosyjski rozmówca “Faktu” opowiada, że zamieszanie sięgnęło zenitu. “Trudno było cokolwiek zrozumieć, słychać było tylko krzyki” – opowiada. “I wtedy usłyszałem wyraźne, przerażające okrzyki: “Jezu, Jezu!”. I było po wszystkim. I koniec, tyle. Tylko tyle…” – mówi smutno.
/w kilka dni po wypadku, prasa, wielokrotnie

Pod koniec kwietnia TVN24 dotarła do dokumentacji lotniska w Smoleńsku. Zawierała ona kartę podejścia, w której określono w jaki sposób samolot powinien podchodzić do lądowania. Wynika z niej, że na ponad kilometr przed lądowiskiem, samolot Tu-154 powinien być na wysokości miedzy 120 metrów. Z ujawnionych we wtorek stenogramów wynika, że był wtedy 20 metrów nad ziemią.
tvn24 2.6.2010

Linia energetyczna na wysokości 400 metrów ?!
Wystarczy pobieżna analiza tzw. “stenogramu” aby stwierdzić dziwne rozbieżności z poprzednimi informacjami.
Wcześniej podawano mianowicie dokładną godzinę zerwania kabla energetycznego przez nasz samolot – 10-39-54 s. - "stenogramie" o czasie - 10-39-57 s, pada komenda podająca wysokość - 400 metrów (!).
(kable na słupach energetycznych wysokości Empire State Building.)
2.6.2010 [QEP80::328]

Jeśli z zapisów rozmów faktycznie jednak wynika, że piloci świadomie zeszli na wysokość 20 m, a nie stóp (liczonych w dziesiątkach), i zrobili to w dodatku na autopilocie, który powinien zostać wyłączony na wysokości decyzyjnej 70 m, to albo celowo doprowadzili do własnej śmierci, albo zapisy rejestratorów lotu zostały sfałszowane. Innej możliwości po prostu nie ma.
2.6.2010 [QEP80::328]

20 maja polscy prokuratorzy wojskowi poinformowali, że żaden z trzech wniosków o pomoc prawną wystosowanych przez nich do Rosjan nie został zrealizowany, natomiast szczytowym osiągnięciem komisji Millera był pomysł wysłania do Smoleńska archeologów – także przez Moskwę zablokowany.
2.6.2010 [QEP80::328]

Miesiąc po zapowiedzi, archeolodzy jadą do Smoleńska
WYRUSZĄ W POŁOWIE CZERWCA
Grupa polskich archeologów jednak pojedzie na miejsce katastrofy w Smoleńsku. Mają wyruszyć w połowie czerwca – dowiedziała się TVN24. Szefem misji ma być dyrektor Instytutu Archeologii i Etnologii PAN prof. Andrzej Buko.
Jeśli będzie konieczność, do Smoleńska uda się także kolejna grupa. 
Pierwsze zapowiedzi o polskiej ekipie na miejscu tragedii pojawiły się 5 maja. Dzień później MSWiA informowało, że archeolodzy pojawią się w Smoleńsku „najwcześniej w połowie przyszłego tygodnia”, czyli w połowie maja, a „kwestie logistyczne zostały już dopięte na ostatni guzik".
Michał Boni jednak zastrzegł, że aby wyjazd doszedł do skutku, potrzebna jest jeszcze m.in. rosyjska zgoda na przeprowadzenie badań archeologicznych i konsultacje jeszcze się nie skończyły.
02.06.2010 /TVN24 [QEP80::322]

Polscy archeolodzy, którzy mają zbadać miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, nadal mają problemy z wyjazdem - dowiedziała się TVN24. Od zapowiedzi wysłania polskich naukowców w miejsce tragedii minął już ponad miesiąc.
Wyjazd polskich archeologów został przełożony już po raz kolejny. Wiadomo tylko tyle, że tym razem na przeszkodzie nie stoi brak administracyjnych zgód po stronie rosyjskiej (jak dotąd), lecz po stronie polskiej.
Archeolodzy dostali informację, że najwcześniejszy możliwy termin wyjazdu to 21 czerwca. Ale naukowcy obawiają się, że misja może się opóźnić do września.
tvn24 15.6.2010

Jako "bluźniercze" i "cyniczne" określiło MSW Rosji oskarżenia o ograbienie Andrzeja Przewoźnika, jednej z ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, wysunięte wobec funkcjonariuszy smoleńskiego OMON-u, oddziału specjalnego milicji.
"Informacje o tym, rozpowszechnione przez niektóre media, nie odpowiadają rzeczywistości. Nikt z pracowników smoleńskiej milicji nie został zatrzymany w związku z opisanymi czynami" - oświadczyło MSW Federacji Rosyjskiej.
wp 6.6.2010

RZECZNIK RZĄDU PO ROSYJSKU PRZEPRASZA OMON
Graś przeprasza: 
Izvinite, eto byla prosta aszybka
 8.6.2010

Przed lotem do Smoleńska dowództwo 36. specpułku 31 marca zwracało się z prośbą do Moskwy o przydzielenie polskiej załodze rosyjskiego nawigatora, który nadzorowałby podchodzenie do lądowania, gdyby np. były złe warunki atmosferyczne. Rosjanie jednak nie posłali do Polski takiego specjalisty. Podobnie jak nie przekazali najnowszych informacji o lotnisku, o które także proszono.
wp 9.6.2010 

Co wiemy dziś na temat wyników sekcji zwłok ofiar? 
- Niewiele. Właściwie to nie wiadomo, czy sekcje zostały w ogóle wykonane. Do Moskwy wysłano trzy grupy patomorfologów, kryminalistyków i biologów, którzy chcieli brać udział w sekcjach zwłok. Kiedy jednak dotarli na miejsce, Rosjanie oświadczyli, że sekcje zostały już wykonane.

wp 10.6.2010

Przez brak podpisu jednego rosyjskiego urzędnika polska prokuratura nie dostaje obiecanych dokumentów ze śledztwa ws. katastrofy w Smoleńsku. Pierwszy wniosek o pomoc prawną wysłano do Rosji...10 kwietnia.
Gra toczy się o obiecane przez Rosjan, jeszcze na początku maja sześć tomów akt, które zawierają ponad tysiąc kart dokumentów z samego początku postępowania. Są tam analizy miejsca katastrofy. Opisano tam min. w jakich odległościach od siebie znaleziono konkretne części prezydenckiego samolotu.
Gazeta Prawna 11.6.2010

"Nie widziałem, by ktoś strzelał do ofiar katastrofy"
AUTOR FILMIKU Z KATASTROFY W "TERAZ MY"
To on tuż po katastrofie prezydenckiego Tupolewa nakręcił filmik, który trafił do internetu - i dla wielu stał się podstawą do przeróżnych rozważań. Są tacy, którzy słyszą w nim strzały i wołania o pomoc. Autor filmu Wołodia Safonienko w programie TVN "Teraz My" zapewnia jednak, że nic takiego się nie zdarzyło. Film w studiu komentował też mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin ofiar katastrofy.
Program "Teraz My" odnalazł autora filmiku ukazującego miejsce katastrofy w chwilę po upadku samolotu na ziemię. - To był straszny huk, straszny wybuch, wszystko zadrżało. Dla mnie to było oczywiste, że spadł samolot - opowiada mechanik z pobliskiego warsztatu samochodowego Wołodia Safonienko.
15.06.2010 /tvn24.pl, TVN

Nowy człowiek, nowy autor 'filmiku', nic nie słyszał, nic nie widział...
Gdzie podział się poprzedni?

Rodziny niektórych ofiar spod Smoleńska rozważają ekshumacje ciał swoich bliskich. Pełnomocnicy rodzin ofiar nie wykluczają złożenia w prokuraturze wniosków o ekshumacje i wykonanie sekcji zwłok oraz niezbędnych badań, m.in. toksykologicznych - informuje RMF FM.
Jak informuje RMF FM, wniosek o ekshumacje niektórych ofiar katastrofy jest uzależniony od tego, czy w materiałach z rosyjskiego śledztwa są wyniki sekcji zwłok - czy takie badania zostały przeprowadzone w Rosji zaraz po katastrofie. Na razie w aktach śledztwa nie ma żadnego śladu, że w Moskwie przeprowadzono sekcje zwłok i niezbędne badania.
wp 15.6.2010

Nie wszystkie rzeczy należące do ofiar kwietniowej katastrofy pod Smoleńskiem zostały zabezpieczone - dowiedziało się TVP Info. Chodzi m.in. o telefony komórkowe dyrektora protokołu dyplomatycznego Mariusza Kazany oraz Stefana Melaka, szefa Komitetu Katyńskiego. Przez dwa miesiące polska prokuratura nie wiedziała też o istnieniu telefonu posła PiS Zbigniewa Wassermanna.
wp 15.6.2010

Rosja nie zgodziła się, by Polacy byli w smoleńskiej wieży kontroli lotów, gdy lądował prezydencki tupolew. Nasze władze poprosiły o to Moskwę miesiąc przed katastrofą.

Rosjanie zabronili też naszym agentom, którzy mieli zabezpieczać lotnisko, posiadania broni – a potem, gdy samolot się rozbił, uzbrojeni milicjanci ich przeganiali. Po co to wszystko? Jaki mieli w tym cel? – Rosjanie robili wszystko, by nie mieć tam polskich świadków – mówi nam poseł Karol Karski (44 l.), który był na smoleńskim lotnisku 10 kwietnia.

Rozmowy z Moskwą w sprawie przygotowania wizyty prezydenckiej delegacji trwały od połowy marca. Polska strona poprosiła Rosjan, by funkcjonariusze BOR mogli wejść na wieżę w Smoleńsku. Rosjanie odmówili, podobnie jak nie zgodzili się, by na wieży był polski nawigator, o co z kolei wystąpił 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego. Odmowa Rosjan została przekazana 5 kwietnia – wynika ze złożonych w prokuraturze zeznań funkcjonariuszy BOR, do których treści dotarł Fakt. ,,,,

– Borowcy mówili mi jeszcze na lotnisku, że gdy spadł samolot, zostali stamtąd przegonieni przez rosyjskie specsłużby – ujawnia Karski. Potwierdza też nasze ustalenia o odmowach Rosji na wiele polskich próśb dotyczących zabezpieczenia lotu tupolewa. – Nie ma wątpliwości, że nie chcieli mieć świadków – dodaje poseł, który bierze udział w posiedzeniach sejmowych komisji badających smoleńską katastrofę.

O dziwnym zachowaniu rosyjskich władz po katastrofie opowiadali Faktowi także świadkowie z polskiego jaka, który wylądował tam tuż przed tupolewem. – Od razu zamknęli nas w jaku na kilka godzin – ujawniła nam osoba z załogi jaka, która zeznała to także polskim śledczym. Załodze zabrano nawet telefony komórkowe. Milicja odganiała też polskich dziennikarzy od miejsca katastrofy, a niektórym odebrano służbowy sprzęt.
Fakt | Sobota, 12 czerwca 2010

Polscy prokuratorzy nieoficjalnie przyznają, że konieczne może okazać się przesłuchanie przesłuchujących.
Smolensk 15.6.2010

Na pokładzie TU-154 był nie jeden, ale trzy telefony satelitarne, za pośrednictwem których kilkanaście minut przed katastrofą prezydent rozmawiał z bratem, a asystentka Marii Kaczyńskiej z mężem.
Polscy prokuratorzy nie wiedzą, gdzie może znajdować się sprzęt. – Nie mamy go my i nie wiemy, czy posiadają go Rosjanie.
Ale nie robiłbym, z tego sensacji – stwierdza w rozmowie z tvn24.pl prokurator generalny Andrzej Seremet. I dodaje, że on “wie o istnieniu tylko jednego telefonu”.
15.6.2010 Smolensk

Rosjanie nie przekazali wszystkich nagrań od razu?
BYŁ PROBLEM Z NAGRANIEM Z "CZARNYCH SKRZYNEK"
Rosjanie nie przekazali wszystkich nagrań od razu?
Ile zarejestrowała czarna skrzynka?
16 sekund - tyle brakowało na pierwszym nagraniu rozmów z rozbitego TU-154, które rosyjscy śledczy przekazali Polakom - podaje radio RMF FM. Według niego, to właśnie po brakujący fragment poleciał szef MSWiA Jerzy Miller, gdy w ubiegłym tygodniu udał się do Moskwy.
Według radia, nagrania przekazane Polsce przez Rosjan nie pokrywały się z przekazanym i opublikowanym stenogramem. Okazało się bowiem, że zapisów w stenogramie jest więcej niż czasu na przekazanej płycie. Okazało się, że brakuje dokładnie 16 sekund.

Taśmy montowane?
Według dziennikarzy radia, polscy śledczy zaczęli podejrzewać, że przekazane taśmy były montowane, a przekazane nagranie nie była wierną kopią. W związku z tym szef MSWiA Jerzy Miller pojechał do Moskwy jeszcze raz (po raz pierwszy był tam 31 maja -red.) i ponownie skopiował taśmy - tym razem już cały zapis, łącznie z brakującymi 16 sekundami.
15.06.2010 /RMF FM qep81-090

W stenogramie rozmów zarejestrowanych na urządzeniu MARS-BM zainstalowanym w prezydenckim tupolewie, sporządzonym przez moskiewski MAK, roi się od błędów, twierdzi "Nasz Dziennik". Zdaniem gazety stenogram w prezydenckiego samolotu nie jest wiarygodny.
Dziennik powołuje się na obecnych i byłych pilotów tupolewów, których nazwiska zachowuje jednak do własnej wiadomości.
Według nich w transkrypcji brakuje kluczowych fragmentów rozmów i komend, które powinny padać w kabinie. Całość nagrania trwa aż 38 minut. Przekracza to możliwości techniczne taśmy magnetycznej 70A-11 umieszczonej w rejestratorze CVR znajdującym się w pomarańczowym zasobniku OL4.
17.6.2010

Konwencja Chicagowska "praktycznie zamknęła polskim śledczym drogę do obiektywnego wyjaśnienia przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem, skazując ich na to, co przekażą im Rosjanie" - dodaje Hambura. W dodatku, jak twierdzi mec. Hambura, w wypadku katastrofy samolotu wojskowego Konwencja Chicagowska nie ma zastosowania.

Nie jestem w stanie traktować tego serio - w taki sposób premier Donald Tusk zareagował na informacje, że pełnomocnik syna Anny Walentynowicz chce złożyć wniosek o jego przesłuchanie.
17.6.2010

Zgodnie z zapowiedziami polskiej prokuratury, w najbliższych dniach powinno zostać przesłane pocztą dyplomatyczną do Polski z Rosji sześć tomów, czyli ponad 1000 stron, akt śledztwa smoleńskiego. Prokuratura Generalna informowała, iż "przedmiotowe materiały obejmują m.in. protokoły przesłuchania świadków, protokoły oględzin przedmiotów zabezpieczonych na miejscu katastrofy i protokoły z identyfikacji ciał ofiar katastrofy".
Czekają od kwietna
O dokumenty te prokuratura polska zwróciła się do śledczych rosyjskich jeszcze w kwietniu w swoim pierwszym wniosku o pomoc prawną. Do tej pory strona polska wystosowała pięć takich wniosków. Poza przekazaniem dokumentów chodzi w nich m.in. o dodatkowe oględziny miejsca katastrofy i przesłuchanie niektórych świadków w obecności polskiego prokuratora. W ostatnim z wniosków, wysłanym w środę, prokuratura prosi o "czasowe wydanie czarnych skrzynek jako niezbędnych dowodów w postępowaniu karnym".
17.6.2010
Rosjanie chcą przetopić tupolewa!
To pachnie skandalem na skalę międzynarodową. Od tygodni nie możemy się doprosić Rosjan o przekazanie nam szczątków tupolewa, który rozbił się w Smoleńsku. Nie mogą ich zbadać nasi specjaliści, bo rosyjskie władze lekceważą nasze wnioski o zwrot resztek samolotu. Ale Rosjanie sami nie wiedzą, co zrobić z pozostałościami maszyny. I proponują, żeby je zezłomować i przetopić!
– Nie wolno tego robić! Fragmenty samolotu to dowody w śledztwie – oburza się prokurator Mateusz Martyniuk z Prokuratury Generalnej. – To zacieranie śladów – dodaje mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin ofiar smoleńskiej katastrofy. Czy Rosjanie rzeczywiście mają coś do ukrycia?!
Fakt | Piątek, 18 czerwca 2010 [QEP81::107]

[QZM04::066] (pigułki 2)
w sieci 17.6.2010; No 2449

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter