Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2442

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

Uroki syrenek.

Syreny najróżniejszego kalibru zamieszkują mity, podania i opowiadania różnych ludów od setek lat i są przedmiotem poważnych studiów etnograficznych. Prawdziwy biznes na syrenkach zrobił dopiero wspomniany poprzednio Phineas Taylor Barnum (1810 - 1891). Ten przedsiębiorczy Amerykanin, późniejszy twórca amerykańskiego cyrku i organizator muzeów, już w r. 1842 wpadł na pomysł zrobienia pieniędzy na syrence. Opinię publiczną przygotował bogatą korespondencją do prasy powiadamiając z różnych miejsc o odkryciu w Chinach prawdziwej syrenki pochodzącej z Fidżi (pisał Feejee). Kiedy przywiózł ową syrenkę i wystawił w swoim muzeum w Nowym Jorku, publiczność gotowa była płacić wiele za oglądanie okazu. Bilet kosztował 25 centów, jak na owe czasy było to niemało. 
Oto co ciekawscy widzieli w muzeum:

 

Po latach sam Barnum przyznał, że było to oszustwo. Sprytny taksydermista, na zlecenie Barnuma, połączył tylną część ryby z górną częścią małpy i zrobił z tegp syrenkę. 
Ale syrenki fascynowały pisarzy, artystów i weksykologów różnych krajów. Że wspomnę tylko syrenkę Warszawy, czy Kopenhagę, albo tatuowaną syrenkę maoryską. Dla mnie najbardziej urocza jest mała syrenka porcelanowa w wykonaniu Jose i Juana Lladro w Walencji. Proszę zauważyć śliczne kształty, ale w zasadzie to samo upozowanie jak u Barnuma. Chyba Lladro znali syrenkę Barnuma. 

U źródeł syrenkowego mitu jest prawdopodobnie po prostu manat (zwany też lamantyną czy brzegowcem). Jest to pokaźnych rozmiarów ssak morski z rodziny syrenowatych (rząd Sirenia - wszystkie gatunki na wyginięciu!), żywiący się glonami i odznaczający się smakowitym mięsem. Dziwne, ale spokrewniony jest ze słoniami. Manaty są przyjazne, odznaczają się znaczną inteligencję podobną do delfinów. To manaty pojawiające się marynarzom kazały im stworzyć legendy o cudownych pannach morskich. No cóż, piękno jest w oczach patrzących, a kobiet nie widzieli czasem latami, to i pamięć wyglądu żon mogła się nieco rozmyć. 
Mnie, jako że jestem biologiem, powinna podobać się lamantyna, wolę jednak syrenkę w wykonaniu Lladrów. 

(Nie mogę dość do źródła nazwy azebejdżańskiej waluty zwanej manat.) 

[QZE07::065];[QCP02::009];[QNK08::020]
w sieci 12.6.2010; No 2442

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter