Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2414

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Nareszcie coś ciekawego o Nowozelandkach. 

Chociaż kobiety w Nowej Zelandii zdobyły ogólne prawo głosu jako pierwsze w świecie  już w r. 1893, to zwykle pozostają w cieniu zajmując się swoimi sprawami (z wyjątkiem znanej Helen Clark, oczywiście). Ostatnio jednak jakby coś drgnęło w tej materii. Prasa polska donosi - cytuję: 

                    "Najbardziej rozwiązłe dziewczyny rosną w...
Nie w USA, nie w Anglii, ani nawet Brazylii, czy Francji. Okazuje się, że najbardziej 'przebojowe' panie pochodzą z ojczyzny Kiri Te Kanawy, Neila Finna oraz członków grupy 'Flight of the Conchords'. No i oczywiście Petera Jacksona. Zgadza się, w czasie gdy reżyser trylogii 'Władca Pierścieni', dyrygował zgrają elfów, krasnoludów i hobbitów, trochę dalej - za górami i lasami - mieszkanki Nowej Zelandii biły rekordy, utrzymując kontakty seksualne ze średnio 20,4 partnerami. Imponujące?
Owszem, według badania przeprowadzonego przez 'OnePoll.com' tamtejsze kobiety nie mają sobie równych. Co ciekawe, wyniki pań są znacznie lepsze od rezultatów, jakimi mogą pochwalić się panowie - otóż statystyczny 'Peter Jackson' w toku całego swojego życia utrzymuje kontakty seksualne z 16,9 kobietami. Pod tym względem, Kiwi (mieszkańcy Nowej Zelandii w języku potocznym) zajmuje miejsce gdzieś w połowie stawki, zaś największymi "ogierami" pozostają Austriacy ze średnią liczbą 29,3 partnerek seksualnych.
Skąd zatem ta dysproporcja? W wypowiedzi dla 'AllVoices', seksuolog dr Michelle Mars stwierdza otwarcie, że to wina nieudolności panów. 'Faceci w Nowej Zelandii nie są zbyt dobrzy w podrywaniu kobiet, chyba że mają już mocno w czubie. Zatem w Nowej Zelandii sytuacja kształtuje się w taki sposób, że prawdopodobieństwo, że to kobieta poprosi mężczyznę o seks jest praktycznie takie samo, jak to, że to on zrobi pierwszy krok'. Czy wobec tego można tu mówić o swoistym rozwoju ewolucyjnym nowozelandzkich pań, które nauczyły się brać sprawy w swoje ręce, wiedząc że to jedyna droga do 'happy endu'?"
(koniec cytatu z wp, 11.5.2010)

Pomijając aspekt ewolucyjny, jako przybrany Nowozelandczyk, obserwator życia w tym kraju, mam jednak wątpliwości co do prawdziwości optymistycznego wydźwięku tej ekspertyzy. Sądzę, że Nowozelandki fałszywie podają informacje o swoich sprawach intymnych, po prostu dla polepszenia samopoczucia, że coś znaczą. Zgadzam się z oceną słabych osiągnięć Nowozelandczyków w tej materii. Stąd tak wielka rola i perspektywy polskiej emigracji w tym kraju.  

[QZE07::050];[QEP80::137]
No 2414; w sieci 15.5.2010

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter