Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2411

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

                       

Jedno wstrząśnięcie dziennie...

 
.
 

Smoleńskie niepokoje.

Piszę tę notkę jakby z wewnętrznym rozdwojeniem, prawie że z dysocjacyjnym rozdwojeniem osobowości. 

No bo z jednej strony chciałoby się mieć rząd darzony zaufaniem, uczciwy, spolegliwy, żeby użyć ukutego po to słowa. 

Z drugiej jednak strony trudno pozbyć się podejrzeń, że ciągle jesteśmy ofiarami horrendalnego matactwa, zapewne na skalę historyczną. Pewnie w imię racji stanu. Tylko jakiej i czyjej racji i jakiego stanu?

Z jednej strony słuchamy codziennie wypowiedzi pochwalnych o niezwykle sprawnej, dogłębnej, szczerej i otwartej analizie tragedii na lotnisku w Smoleńsku prowadzonej przez stronę rosyjską, z drugiej natomiast wycisza się wypowiedzi, że jest akurat na odwrót. Co więcej, o pewnych sprawach, o których wszyscy chcieliby wiedzieć, organa informujące nie mówią nic, jakby nigdy nie słyszeli o tym, że:

Rosyjska milicja na lotnisku zachowywała się bardzo brutalnie, że odbierano materiały zebrane przez dziennikarzy, nie pozwalano dokumentować wypadku. Reporter Wiśniewski, który był na miejscu parę minut po wypadku, wleczony był przez milicję w krzaki, był przekonany, że na rozwałkę. Uratował go amb. Bahr.

Ani Wiśniewski, ani Miendierej nie widzieli żadnych zwłok przy samolocie. Oboje byli tym zdziwieni. Najmniej zniszczony kokpit był pusty, nie było dookoła osprzętu samolotu, foteli, bagażu, itp. Nie było żadnych karetek pogotowia, choć Smoleńsk ma 31 szpitali i akademię medyczną. Zapytany strażak, czemu nie ma pogotowia medycznego powiedział, że nie potrzeba, bo wszyscy nie żyją! Były natomiast znacznie później jakieś dziwne białe autobusy wyjeżdżające z lotniska. Kto zbierał ciała? Przecież na całym świecie robią to robią służby medyczne. 
W pierwszych doniesieniach mówiono o znalezieniu ciał osób nie lecących z Warszawy. 

Zachowanie się się obsługi wieży kontrolnej na lotnisku, wypowiedzi osoby kontaktującej się z lotnikami, były sprzeczne lub wręcz nonsensowne. Czy to on uciekał przez milicją i czy to jego złapano? I co dalej? 
Pierwsze informacje mówiły o kilku osobach, które przeżyły. Mówiono też, że ciała miały ślady pocisków. O obdukcji zwłok wcale się nie mówi. Badano tylko DNA i dostęp rodzin był żaden, albo bardzo ograniczony. Wreszcie wiele ciał 'powróciło' do Polski po 25 dniach. Dlaczego? (uzup.: Milicja przyznaje, że słyszano strzały. Kto strzelał do kogo? Czy milicja nie rozlicza się z używania broni?
/9.5.10)

Najważniejsze są jednak wypowiedzi fachowców od lotnictwa. Po prostu samolot tej konstrukcji i tej klasy  nie rozpada się w drobny mak na stosunkowo łagodnym terenie. Jest wręcz zupełnie nieprawdopodobne, by nikt nie przeżył. Takiego wypadku nie było. Co stało się z rannymi, którzy musieli tam być? Na wszelki wypadek kierownictwo 'LOTu' zabroniło pilotom zabierać głos na temat wypadku. Kto dał nakaz?

Nie mówi się też o tym, że Rosjanie od lat zajmują się 'bronią magnetyczną', może nawet przodują w tej branży. Odpowiednio sformowany impuls dużej mocy potrafi oślepić wszelki osprzęt elektroniczny nic w nim nie niszcząc na stałe. Efekt taki jest nie do odkrycia po fakcie. 
Blisko lotniska w Smoleńsku jest fabryka samolotów, w Smoleńsku jest też poważny ośrodek badań w zakresie elektroniki. W momencie katastrofy nie działały telefony i równocześnie była króciutka awaria elektrowni. Nie był to skutek zniszczenia masztu, bo wtedy przerwa w dostawie prądu trwałaby do naprawy sieci. A może trzeba było na chwilę skierować całą moc do 'bomby magnetycznej'? O broni magnetycznej cicho, choć kwestia stawiana jest przez wielu fachowców, także przez rosyjską opozycję. To byłoby też najbardziej sensownym wytłumaczeniem krótkotrwałej awarii telefonów komórkowych, o czy mówili obecni na lotnisku. (p. notka następna)

Opowiadanie o przykładnej współpracy z Rosjanami, dla dobra przyjaźni polsko-rosyjskiej, jest sprzeczne z tym, co mówił E. Klich i co wynika z informacji o zakresie i poziomie badań. Nawet gen. Koziej, którego nie można posądzać o brak przyjaźni polsko-radzieckiej, jasno mówi o zaniedbaniach.  

Kropkę nad i postawił Sejm, najwyższy reprezentant narodu (cytat):
'Sejm nie zajmie się projektem rezolucji autorstwa PiS ws. wezwania premiera, by wystąpił do Rosjan o przekazanie Polsce postępowania dotyczącego katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem - zdecydowali posłowie. 
Posłowie odrzucili wniosek PiS o poszerzenie porządku obrad sejmu o punkt dotyczący rezolucji.
Przeciwko uzupełnieniu porządku obrad głosowało 268 posłów, za wprowadzeniem rezolucji do porządku obrad było 158 posłów, 2 wstrzymało się od głosu.'
(wp 6.5.2010)
Uzasadnienia brak. Tymczasem od 17 lat Polskę i Rosję wiąże umowa o wspólnym wyjaśnianiu katastrof w ruchu samolotów wojskowych. O umowie nikt nie wspomina, samolot był wojskowy, a mówi się, że nie był. Itd itp dyrdymałki. 

W tej sytuacji stawianie pytań, domaganie się jasnego postawienia sprawy kto jest winien za podwójne uroczystości katyńskie, kto manipulował zaproszeniami (Prezydent był obstawiony pracownikami różnej maści i nie miał nawet prawa zmienić personelu Kancelarii) trafia w ciemno albo przerzuca się od urzędu do urzędu. Kto nie zauważył, że do jednego samolotu, zresztą sfatygowanego wielce gruchota, pozwolono zapakować całą elitę polityczną mającą inne zdanie na temat stosunków polsko-rosyjskich? Pytania nie istnieją, albo ucinane są na najwyższym, polskim szczeblu. 
Wreszcie gdzie są wyniki szczegółowej sekcji zwłok?

Trwa niesamowity szum informacyjno-dezinformacyjny, jakby ktoś chciał na siłę zagmatwać całą sprawę do stopnia nierozwiązywalności. Wygląda na to, że pakiet dezinformacyjny przygotowany był 'na zaś' i uruchomiony natychmiast po wypadku, którego dokładny czas w dalszym ciągu nie jest wiadomy. (uzup.: Czas już wiadomy. Nie wiadomo tylko co działo się przez 15 minut. W innych sytuacjach krytycznych lud dowiaduje się w Rosji zawsze z dużym opóźnieniem. /9.5.10)

Celem dopuszczenia do głosu pytań, na które brak odpowiedzi, założono specjalną stronę internetową poświęconą sprawie Smoleńska:
http://smolensk-2010.pl
ale tam też trudno odsiać ziarno od mętów. Zespół autorski prosi chętnych o pomoc w tłumaczeniu dokumentów. Zgłaszać można się pod adresem:
kontakt@smolensk-2010.pl

Najjaśniej wyraża się o tym opozycja rosyjska czująca dobrze na swoim grzbiecie putinowskie tradycje KGB (daje się mnóstwo przykładów). 

Jak to podsumować?
Przypomina to słowa wieszcza:

.. słowicze dźwięki w Putina głosie,
a w sercu lisie zamiary. ...
On nam podaje różne ochłapy,
A my mu za to całujem łapy...
      Adam Mickiewicz, Ballady i romanse,
nieco zmienione

 Wypowiedź Gordina po rosyjsku, w tłumaczeniu  po polsku podsumowuje dobrze stanowisko i doświadczenia rosyjskiej opozycji w podobnych sprawach. 

[QZE07::047];[QEP78::];[QEP80::080]
No: 2411; w sieci: 6.5.2010; 9.5.2010

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter