Jedno zdziwienie dziennie - ...


Labrety, czyli spokój w domu.

Piękno kosztuje, wymaga poświęceń, często związane jest z poddaniem się bolesnym zabiegom. Jedną z dziwniejszych form upiększania się są tzw. labrety, drewniane, metalowe, kamienne czy kościane krążki wstawiane w dolną wargę, a u niektórych ludów zarówno w dolną jak i w górną. 
Livingstone, słynny podróżnik afrykański tak to opisał po pierwszym spotkaniu afrykańskich piękności ozdobionych labretami: 
"Kobiety widziane z dala z profilu wydawały się trzymać dwa talerzyki w zębach. Jeść było im bardzo trudno i kobiety te praktycznie były nieme. Labrety były wielce niewygodne, był to jednak znak pozycji społecznej i ludzie o tym przekonani nie wahali się przed niczym by celebrować swoją pozycję". 
Wykopaliska w Czadzie (Centralna Afryka) wskazują, że labrety używano już w neolicie i upiększanie tego rodzaju praktykowano do niedawna, a pewnie robi się to i teraz w co bardziej zapomnianych zakątkach świata. Chęć bycia piękną/pięknym, to olbrzymia siła motywacyjna. Załaczone zdjęcie pokazuje kobietę, pewnie zwyciężczynię w zawodach o godność najatrakcyjniejszej swego plemienia Sara. Działo się to w 1925 roku. 
Obyczaje plemienne Sara nakazywały, by małym dziewczynkom w wieku 8-10 lat nacinać wargi i wstawiać krążki, które stopniowo powiększano. Robił to przyszły mąż wybranki. Geneza tego obyczaju nie jest znana. Wedle jednej z hipotez był to sposób chronienia się przed arabskimi handlarzami niewolników. Dziewczęta stawały się w ten sposób nieatrakcyjnym towarem. A że w ten sposób robiły się bardziej atrakcyjne i pożądane dla miescowej kawalerki, to już tajemnica serca. W szeregu plemion związane są z tym także motywy religijne. Członkowie plemienia Fali w Kamerunie uważali, że krążki w wargach upodobniają ich kobiety do żaby, świętego dla nich zwierzęcia. W związku z tym kiedy kobieta Fali umierała, po kilku dniach wyjmowano krążki z jej warg i przekazywano którejś córce lub siostrze jako cenną spuściznę. 
Zdumiewające, że tak dziwny obyczaj powstał niezależnie w różnych kręgach kulturowych. Uprawiany był powszechnie w obu Amerykach gdzie specjalizowano się w sporzadzaniu krążków wargowych z cennych kamieni, np z turkusów. 
Gdyby nie fakt, że często krążki wargowe nosili mężczyźni a nie tylko kobiety, można by sądzić, że istota powszechności tej ozdoby związana jest w jakiś sposób z wnikliwą obserwacją Livingstona o utrudnieniu mowy nosicielek. Spokój w domu to wielka sprawa, w małżeństwie poligamicznym pewnie nawet poważniejsza niż w mono... 
Nieraz przypatrywałem się marginesowym ilustracjom w piętnastowiecznych książkach i z niedowierzaniem, jak wszyscy, odnosiłem się ludzików bez głowy, cyklopom, niedźwiedzioludziom, osobnikom jednonogim ze stopą służącą za dach nad głową, z uszami do kolan, itp. itd. Nagle jednak zauważyłem w Kronice Norymberskiej 'Liber Chronicarum' z 1493 śliczny rysunek kobiety z labretą w dolnej w wardze. Wiedziano więc o tym obyczaju i opisywano rzecz jako dziwność, która okazała się jednak prawdziwa. Może więc i inne dziwności tego rodzaju nie były tak zupełnie bez podstaw? (p. góra tej strony).

QZC01-039;RCP05082\01\008;VA-754p225

 

 Kobieta z plemienia Sara, konkurs piękności, 1925 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz

kwiecień 2002
v.5

Site Meter