.

Jedno zdziwienie dziennie - ...


Motyle na usługach biznesu.   

Pewien profesor Nowojorskiego Uniwersytetu Stanowego w Buffalo wyraził w poważnym piśmie ekologicznym pewność, że motyle będą mogły być wykorzystane w akcji reklamującej różne firmy i produkty handlowe. Nic już poważnego nie stoi na przeszkodzie (poza drobnostkami technicznymi), żeby zmienić genetycznie motyle w taki sposób, by na przykład na skrzydełkach miały znaki firmowe lub króciutkie hasła - napisy. 
Na pewno powstaną wkrótce laboratoria usługowe produkujące różne odmiany, mutacje czy klony motyli na zamówienie bogatych firm, organizacji politycznych czy religijnych. Sądzę, że będą to laboratoria uniwersyteckie, bo tam znają się na motylach, a potrzebują pieniędzy. 

Oczywiście możemy wyobraźnią iść dalej, po co zatrzymywać się na poziomie wyobraźni jakiego profesora z Buffalo. A czemu nie wyprodukować skowronki chwalące chwałe reżimowych władców, śmierdzieli ze znakami wrogich partii czy religii na futrze, a nawet zastępy bojowników o jedynie słuszne sprawy z wypisanymi genetycznie hasłami na całym ciele, itd, itp. 
Wtedy, dzięki motylom wiadomość o najlepszych kosmetykach dotrze do najdalszej dziury gdzie ze względów kryzysowych odcięto dopływ prądu, dzięki ptakom przelotnym najnowsze oferty gumy do żucia dotrą na najbardziej osamotnione wyspy Pacyfiku a chwała pratii politycznych nie będzie miała granic, i zagłuszyć się nie da... 

Pozwoliłem sobie wyhodować w moich skromnych warunkach, (tymczasem komputerowo) ślicznego bielinka kapustnika (Pieris brassicae) reklamującego wszem i wobec karmę w trzech smakach dla kotów godną rozpropagaowania na całym świecie. Oczekuję gratyfikacji od producenta.

QZC01-020


 

 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz

kwiecień 2002
v.4

Site Meter