.

Jedno zdziwienie dziennie - ...


Herbatka pod pierzynkę. 

Pierwszą herbaciarnię otwarto w Londynie w 1657. Herbata była bardzo droga, płacono 6 funtów za kilogram, co było poważną bardzo sumą w owych czasach i tylko niewielu mogło sobie pozwolić na taki luksus. Na szczęście na kontynencie zaopatrywanym przez Holendrów herbata była znacznie tańsza, przemyt kwitł i to bardzo przyczyniło się do jej upowszechnienia w Anglii, gdzie wkrótce stała się wręcz napojem narodowym. 
Wysoko ceniono jej właściwości lecznicze. Uważano, że usuwa wszelkie dolegliwości, zapobiega paraliżowi, likwiduje wapory i przeciwdziała zawrotom głowy. No i oczywiście robi cuda z aktywnością umysłową i pamięcią.
Wkrótce znalazła swoich stałych i słynnych wielbicieli. Jednym z nich był znany Samuel Pepys, który zasmakował w herbacie już w 1666. Ale szczególny pociąg do herbaty miał Dr Samuel Johnson (1709 - 1784), słynny autor słownika języka angielskiego. Znany był z tego, że wypijał za jednym posiedzeniem 25 filiżanek herbaty a jego czajniczek mial pojemność dwóch litrów.
Dwojakie zastosowanie herbaty znalazł inny wielki Brytyjczyk -  William Ewart Gladstone (1809 - 1898), zaufany królowej Wiktorii. Pijał herbatę vez przerwy, dniem i nocą, przy tym odznaczał się interesującą wynalazczością. Jak wiadomo Anglicy namiętnie szli do łóżka z 'bańkami' wypełnianymi gorącą wodą. Jaki klimat, takie obyczaje. Gladstone szedł pod pierzynkę z 'bańką' wypełnioną gorącą herbatą i od czasu do czasu, bez fatygowania służby, raczył się rozkosznym płynem bez rezygnowania z ogrzewczej bańki. 

QZC00-073

 


witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz

luty 2002
v.2

Site Meter