.

Jedno zdziwienie dziennie - ...


Worek kartofli jako wyraz uwielbienia. 

W pierwszych latach ubiegłego wieku po Europie krążył nowy duch, duch odnowy i patriotyzmu. Norwegia znajdowała się w politycznej  zależności od Szwecji i wielu patriotów norweskich dążyło do uniezależnienia się od 'wielkiego brata'. Skąd my to znamy..
Jednym z trzonów tego ruchu był Amund Helland, profesor uniwersytecki, autor encyklopedii norweskiej pisujący często na łamach lewicującego 'Morgenbladet'. 
W swoim domu w Christianii (obecne Oslo) prowadził coś w rodzaju salonu intelektualnego otwartego także dla kobiet z aspiracjami w tym zakresie. 
W stosunku do kobiet zachowanie jego było bardzo niekonwencjonalne, ale powszechnie akceptowane. Jeśli sobie którąś z pań szczególnie  upodobał, nie bawił się w kwiatki czy szmatki, posyłał w dowód uwielbienia ... worek kartofli. Jeśli jego adoracja była jeszcze większa, podarunkiem były suszone ryby. Sam zresztą uwielbiał ten norweski przysmak, nigdy się z nim nie rozstawał, a suszone płaszczki (Raja sp.) używał jako zakładki do książek, na wypadek gdyby zachciało mu się posmaczyć w czasie czytania. 
Jego damskie upodobania były wyłącznie platoniczne, zaznaczają bywalcy owych spotkań intelektualnych. 

QZC00-093

 


witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz

luty 2002
v.2

Site Meter