.

Jedno zdziwienie dziennie - ...


Skałojady. 

W ostatnich latach nasze wyobrażenie o biosferze i o roli słońca jako jedynego dawcy życia uległo istotnej zmianie. Poznano zupełnie nowe,  niezwykłe nisze ekologiczne z bogatą fauną, choć termin fauna jakoś wcale nie pasuje do tych środowisk. Chyba trzeba będzie wymyślić jakiś nowy termin. Może biosfera składa się flory, fauny i .. piry? - świata żywego głębokomorskich kominów wulkanicznych, gdzie bez śladu światła wrze życie oparte na stuprocentowym chemotrofizmie. 
Teraz wypada uznać czwartą niszę biosfery, jeszcze dziwniejszą pod względem panujących w niej warunków, ale znacznie obfitszą pod względem biomasy w porównaniu do środowiska kominów wulkanicznych. Może nazwać ją krótko - petra? Chodzi o organizmy rozwijające się głęboko w skałach, bez światła, bez dwutlenku węgla, bez tlenu i bez spadającej 'manny z górnych warstw morskich' - co jak sądzono, miało być podstawą łańcuchów pokarmowych rządzących światem na dnie głębokich oceanów. Cały łańcuch pokarmowy tego środowiska opiera się także wyłącznie na chemotrofizmie, tylko substraty są rózne od substratów 'piry'.
Już dawniej stwierdzono występowanie mikroorganizmów żyjących 800 metrów pod powierzchnią dna morskiego - znoszącyh olbrzymie ciśnienie głebi wód i 800 metrowej warstwy skał. Teraz można sądzić, że to zjawisko jest bardzo pospolite, także w skałach pod kontynentami. Przypuszcza się, że 'skałojady' stanowić mogą 10 do 30 procent łącznej biomasy kuli ziemskiej. 
Badania tego nowego śrowiska są kosztowne i na dobrą sprawę, jak dotąd, ograniczać się muszą do wykrywania i opisu tych przedziwnych organizmów. Badania nad fizjologią tych organizmów są bardzo trudne. Nie znoszą one niskiego ciśnienia panującego na powierzchni kuli ziemskiej, tlen jest dla nich trujący, a światło zabójcze. Tak samo zresztą trudne są badania nad organizmami zasiedlającymi kominy wulkaniczne. 
Są one jednak bardzo ważne i warto w nie inwestować - kto wie jakie zasoby energetyczne tkwią w tych ekosystemach, a tylko dokładniejsze zbadanie umożliwi ich ocenę. 
Kryją w sobie te badania też dreszczyk natury ściśle poznawczej. Chodzi o to, takie formy żywe mogą zasiedlać planety, których liczba we wszechświecie jest teoretycznie prawie nieograniczona, a liczba rozpoznanych planet szybko wzrasta, a duże zasługi na tym polu mają polscy uczeni. 
Początkowe koszta wyprawy mającej na celu ogólnoświatowe rozeznanie tego środowiska są rzędu 46 M$. Znaleźli się już fundatorzy. Amerykański Narodowy Fundusz Naukowy (NSF) pokrywa 65% kosztów, pozostałe 35%  biorą na siebie różne międzynarodowe organizacje naukowe. 
Przeznaczono do tych badań specjakny statek, a właściwie pływający instytut naukowy z całym wyposażeniem do badań biologicznych i nowoczesnym podmorskim sprzętem wietrniczym. Na pokładzie znajduje się trzynaście laboratoriów naukowych zajmujących powierzchnię około 1.300 metrów kwadratowych i zatrudniających w czasie każdego wojażu 28 pracowników naukowych z różnych krajów i różnych specjalności. Planuje się urządzać sześć dwumiesięcznych wypraw rocznie penetrujących podmorskie głębie różnych zakątków świata.  

QZC00-068

 


witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz

luty 2002
v.2

Site Meter