Jedno zdziwienie dziennie - ...



Cierniowa Korona na sprzedaż. 

Ostatni łaciński cesarz Konstantynopola, Baldwin II Porfirogeneta (1217-1273) potrzebował dużych sum na walkę z Grekami. Sięgnął wtedy do skarbca cesarskiego, gdzie przechowywano wiele relikwii. W owych czasach była to doskonała lokata kapitału. Najcienniejsze z nich, to duże kawałki Prawdziwego Krzyża (na którym ukrzyżowany został Chrystus) i chrystusowa korona cierniowa. Obie te relikwie zakupił król Francji Ludwik IX (1214 -1270, Święty Ludwik). Za koronę cierniową król zapłacił 20.000 funtów czystego srebra! (na dzisiejsze ceny to wielomilionowa fortuna)!

Ciekawa i bardzo pouczająca jest historia tej relikwii. Otóż wedle Św. Cyryla z Jerozolimy (ok. 350) odkrycia dokonała sama Św. Helena, matka cesarza Konstantyna. Podczas wielce celebrowanej pielgrzymki do Jerozolimy (Aelia Capitolina) w 326 biskup Makariusz kazał na jej cześć zniszczyć świątynię Venus. W czasie rozbiórki okazało się, że pogańska świątynia zbudowana była dokładnie nad grobem Chrystusa. Buszując dalej w rumowisku znaleziono ukrytą piwnicę a wniej prawdziwy skarbiec chrześcijański: trzy krzyże, autentyczne gwoździe którymi przybito skazańców, włócznię którą przebito bok Chrystusa, tablicę z szyderczym napisem autorstwa Piłata (tablica położona była osobno),  całun w który spowito Chrystusa i szatę o którą targowali się oprawcy. Była tam też Cierniowa Korona,. Prawdziwy Krzyż na którym wisiał Chrystus udało się zidentyfikować dzięki cudownemu uleczeniu pewnej damy, która powróciła do zdrowia po dotknięciu wszystkich krzyży - zadziałał tylko jeden, podczas gdy pozostałe dwa nie sprawiły cudu. 
Wiele z tych wydarzeń nie mogło mieć miejsca, niemniej relikwie ruszyły w świat, co więcej, zaczęly się mnożyć. Wkrótce naliczono dziesiątki gwoździ i setki mniejszych czy większych kawałków Prawdziwego Krzyża przechowywanych w różnych miejscach chrześcijańskiego świata. O samej Koronie Cierniowej nie wiele wiadomo z tego czasu, dopiero biskup Grzegorz z Tours (połowa VI wieku) jako świadek naoczny powiada, że korona była w doskonałym stanie, ciernie były ciągle zielone i zieleń ich codziennie się odnawiała. Potem różni władcy obdarowywali poddanych czy koronowanych kolegów  kawałkami tej relikwii.  Parę cierni otrzymał m.in. Karol Wielki od Cesarzowej Ireny i zdeponował je w obecnym Aachen, jeden cierń otrzymał Św Germanus i przechowywany był w Saint-Germain-des-press. 

Kiedy Święty Ludwik wszedł w 1238 w posiadanie Korony, dla wlaściwego uczczenia relikwii  pobudował dużym kosztem specjalną kaplicę pałacową Sainte-Chapelle w Paryżu. Budowa trwała całe dziesięć lat. Od tego czasu losy nabytku są dokładnie znane. Po szczęśliwym ominięciu prześladowań w czasie Rewolucji Francuskiej i po różnych kolei losach w 1896 sporządzono dla niej wspaniały relikwiarz z kryształu górskiego. Niestety wtedy relikwia straciła już cały blask i zdolność zielenienia się. Obecnie sama Korona znajduje się w skarbcu katedry Notre-Dame. Jest to wieniec spleciony z marnie przedstawiających się gałązek bez śladu cierni. Pewnie dlatego nie można jej oglądać na pocztówkach czy w przewodnikach. Natomiast pozostała wspaniała Kaplica Sainte-Chapelle z pięknym portalem i rzeżbą Chrystusa Króla (poniżej). 
Sprzedaż relikwii i związany z tym zastrzyk pieniężny nie uratowały cesarskiej korony Baldwina II (1217 - 1273). Przepędzony został z Konstantynopola przez Michała VIII Paleologa (c. 1224 - 1282). 

Oczywiście wielu botaników i badaczy tradycji chrześcijańskich starało się dojść z czego zrobiona była korona. Biorąc pod uwagę różne przekazy i realia botaniczne uważa się, że wieniec zrobiony był z Juncus balticus (sit), a ciernie dodane z Ziziphus rhamnus christi (szydlica) lub z Paliurus spina-christi (dwukolczak śródziemnomorski, obie rośliny z rodziny szakłakowatych).

QAH00-053


Sainte-Chapelle, Paryż
(fragment portalu)


witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz

styczeń 2002
v.2

Site Meter