.

Jedno zdziwienie dziennie - ...



Szampańskie doświadczenia. 

Amatorzy lżejszych napojów wyskokowych i bywalcy przyjęć i bibek od stuleci wiedzieli, że szampan uderza do głowy. Ale uczeni, wiadomo, niedowiarki, na tym polega zresztą istota bycia uczonym, postanowli rzecz sprawdzić naukowo. 
W uniwersyteckim laboratorium angielskim, pod nadzorem dyrektora szpitala, wybranej grupie ochotników podawano szampana. Jedni pili szampan wylany prosto z butelki, drudzy otrzymywali tę samą ilość napoju 'odgazowanego' przez wytrząsanie i odstanie. Zwracano uwagę, by ilość podanego szampana była proporcjonalna do wagi ciała, przedsięwzięto też inne metodologiczne środki dla zapewnienia poprawności wyników badań. 
Już po pięciu minutach dało się zaobserwować zdecydowane różnice w zawartości alkoholu we krwi badanych osobników. 
Pijący szampana 'bąblującego' mieli prawie o 50% więcej alkoholu we krwi w porównaniu do konsumentów szampana 'odbąblowanego'. Różnice nieco zmalały po 40 minutach, niemniej były w dalszym ciągu bardzo istotne. 
Z obiema grupami przeprowadzono też test psychomotoryczny - konsumenci szampana z bąbelkami spoztrzegali obiekty na skraju pola widzenia o 200 milisekund później niż to robili na trzeźwo, konsumenci 'odgazowanego' wykazywali opóźnienie znacznie mniejsze, bo tylko 50 milisekund. 
Tak więć udowodniono naukowo, że szampan o tym samym stężeniu alkoholu co wino działa bardziej 'na głowę', przy tym działa tym mocniej i szybciej, im mniej jest odgazowany. Ci więc, którzy chcą (lub muszą ze względu na obowiązki służbowe!) pić szampana a nie dać się oszołomić, powinni używać płaskich kieliszków. Ba, tylko że etykieta 'dworska' przewiduje akurat coś innego. 

Nie jest rzeczą jasną dlaczego tak działają gazowane napoje alkoholowe. Zwykle 20% wypitego alkoholu przedostaje się do krwi już z żoładka a reszta pobierana jest z jelita. Być może wysoka zawartość CO2 w żołądku przyspiesza przemieszczanie się pokarmu do jelita, albo też przyspieszeniu ulega pobieranie alkoholu z żołądka. Rzecz wymaga dalszych szampańskich badań. 

Ale, i tu już moje osobiste dywagacje, można sądzić, że badania takie znajdą zastosowanie w praktyce nie tylko dla omijania 'drogówki'. Ułatwią być może określanie optymalnego składu preparatów leczniczych, przyspieszania lub opóźniania wnikania leków do krwi w zależności od potrzeby w bardzo prosty sposób wprowadzając odpowiednie ilości CO2 do leku.
Jednak z 'odbąbelkowaniem' szampana trzeba ostrożnie. Znany mi jest przypadek, kiedy roztargniony uczony, akurat przed 'party', wstawił kilka butelek szampana do mikrofalówki, a kurczaki które miały byc 'zmikrofalowane' powędrowały do lodówki.. W zatłoczonym mieszkaniu ofiar śmiertelnych nie było. 

QZA02-090

 


witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz

luty 2002
v.2

Site Meter