Jedno zdziwienie dziennie - ...
.


Napoleon i panna Caraboo.

Cesarz Francuzów Napoleon I, zesłany po przegranej bitwie pod Waterloo (18.6.1815) na Wyspę Św. Heleny miał niewielu gości. Na Elbę to nawet Maria Walewska wpadła, ale zsyłka na Św. Helenę to zupełnie inna sprawa.
Mimo izolacji od świata, Napoleon ciągle był sławny i wielki. Rozpalał wyobraźnię wielu osób, był ciągle symbolem. Ta jego sława przyciągnęła  na Wyspę Świętej Heleny dosyć niezwykłą osóbkę - niejaką księżniczkę Caraboo, a przynajmniej dziewczynę, która się za księżniczkę podawała. Przybiła do brzegu wysepki i zameldowała się Cesarzowi jako księżniczka o indyjskiej proweniencji . Wkrótce tak potrafiła swoim wdziękiem i talentami opanować sfrustrowanego Cesarza, znanego amatora i znawcy niewieścich wdzięków, że ten rzekomo zwrócił się nawet do papieża o rozwiązanie jego małżeństwa z Cesarzową, z zamiarem poślubienia owej egzotycznej księżniczki.
Pisał o niej: `jej maniery są szlachetne i fascynujące do najwyższego stopnia.' Łatwo zrozumieć tę fascynację na maleńkiej wyspie w otoczeniu angielskiego garnizonu i drętwej służby.
Zanim jednak rzecz nabrała rozpędu, zdemaskowano księżniczkę. Wyszła na światło dzienne brzydka o niej prawda. Okazało się, że to nie żadna Caraboo, ale Mary Willcocks, nie żadna księżniczka, ale córka szewca z Devon o bardzo urozmaiconym życiorysie, między innymi miała za sobą ucieczkę z domu i wiele, wiele przygód różnego autoramentu. Nie była żadną damą, ale przedsiębiorczą prostytutką z kilkuletnim stażem w angielskim domu publicznym. Miała też staż za kratkami, siedziła w więzieniu za pospolite oszustwa.
Ale musiała jednak coś w sobie mieć, poza tupetem i wdziękiem i Napoleonem, skoro sam Napoleon..

PCN20-081/QCB06044

 

 Mary Wilcox of Witheridge, Devonshire, alias CARABOO. 
[Drawn and Engraved by N. Branwhite, 1817]


witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz

styczeń 2002
v.1

Site Meter