Marcin Luter o kobietach.
Marcin Luter (1483 - 1546), jeden z twórców
Reformacji miał dość konkretne i mało pochlebne
zdanie o kobietach. W którymś z listów tak rzecz
ujął: '...niech rodzą dzieci, aż od tego umrą... Do
tego one są..'.
Sam Luter ożenił się z Katarzyną Bora (1499 - 1552) w
roku 1525, byłą zakonnicą. Małżeństwo było bardzo
szczęśliwe. W ciągu 21 lat współżycia Katarzyna
urodziła mu sześcioro dzieci i mimo tego przeżyła go
o prawie 7 lat, a zmarła na suchoty, a nie od rodzenia.
PCN21-011
Mądrość ewolucji a nałóg
palenia.
Mikroby zasiedlające końcowe odcinka jelita
ludzkiego produkują wiele łatwopalnych gazów, takich
jak wodór i cuchnący siarkowodór.
Otóż gdyby otwór ustny używany przez palaczy do
palenia znajdował się bliżej otworu odbytowego,
palenie byłoby zajęciem wielce niebezpiecznym czy
wręcz niemożliwym ze względu na łatwopalność
gazowych produktów działalności mikrobów w naszym
jelicie..
Na szczęście ewolucja była na tyle dalekowzroczna, że
u ssaków umieściła te otwory w przyzwoitej
odległości.. Żeby nie być gołosłownym co do
palności gazowych wydzielin ssaków - znane są
przypadki dotliwych poparzeń weterynarzy, którzy
nieostrożnie (i nietaktownie wielce) zabierali się do
ulżenia krowom cierpiącym na wzdęcie paląc przy
arogancko papierosa lub posługując się lampą z
otwartym płomieniem.
PCN21-012
Inteligencja wirusów.
Tak się jakoś przyjęło
uważać, że ofiara jest mniejsza od napastnika czy
drapieżcy. Najczęściej w przyrodzie tak nie jest.
Napastnicy są mniejsi, i to o wiele rzędów wielkości
od swych ofiar, i im mniejsi, tym bardziej skuteczni.
Chodzi o wirusy, bakterie, pierwotniaki, ameby, robaki i
inne paskudztwo. Co jest jeszcze bardziej szokujące, te
maluchy są bardziej przemyślne w ataku na swoje ofiary,
niż jakieś lwy, pantery czy krokodyle.
Weźmy chociażby takiego wirusa wścieklizny
(rhabdovirus). Jak tylko dostanie się do organizmu
ofiary, wędruje poprzez połączenia nerwowe do mózgu.
Zasiedla się tam w centralnym ośrodku nerwowym
odpowiedzialnym za reakcje na bodźce nerwowe, emocje i
zachowanie się zwierzęcia, przy tym steruje nimi w taki
sposób, że najbardziej przyjazny pies zaczyna kąsać w
wyniku najsłabszej prowokacji. Przysłowiowo, kąsa
rękę, która go karmi. Równocześnie przemyślny wirus
blokuje odruchy połykania, co prowadzi do nadprodukcji
śliny. W tym czasie także gruczoły ślinowe pełne są
już czynnego wirusa. Zakażony wścieklizną pies pieni
się jak wściekły i nie potrafi opanować odruchów
agresji. Kąsa inne psy lub ludzi, przenosi wirus na inne
ofiary i, z jego punktu widzenia nic to, że sam
wściekły pies wkrótce zginie. Wirus zrobił swoje,
pies może odejść. Wirus namnożył się i przeniósł
się na inne ofiary, a o to tylko mu chodziło.
Przykładów takiej inteligentnego zachowania się
organizmów czy molekuł, które nie mają nawet śladu
systemu nerwowego czy jakiejkolwiek inteligencji w
potocznym tego słowa znaczeniu, jest mnóstwo.
Zresztą, czyż nie jest tak, że na przykład pszenica
czy ryż używa nas do swoich celów - to znaczy do
namnażania się i opanowywania świata?
PCN20-008
Różne są drogi do męskiego serca.
Wiadomo, że droga do serca
mężczyzny prowadzi przez żołądek. Wiedzą o tym
wszystkie panie starające się dotrzeć do dtego organu.
Innego zdania są specjaliści od balistyki i broni
palnej.
'Droga do serca mężczyzny prowadzi przez klatkę
piersiową' -
twierdzi Brian Banks - w internetowej instrukcji
skutecznego używania broni palnej.
PCN21-014
Nagość po maorysku.
Taki już jest los odkrywców,
że na każdym kroku przygotowani muszą być na
niespodzianki. Anglicy odkrywający Nową Zelandię
stwierdzili, że pojęcie nagości u Maorysów jest
zupełnie inne, niż u Europejczyków. Maorysi
zamieszkiwali Nową Zelandię kilkaset lat, zanim
pojawili się w tych stronach Europejczycy.
Przywędrowali oni z Wysp Polinezji i przynieśli ze
sobą specyficzne dla nich obyczaje, kulturę i język.
Między innymi zupełnie inaczej w obyczajowości
maoryskiej traktuje się nagość.
Maorys jest tylko wtedy nagi, kiedy napletek nie zakrywa
żołędzia (glans penis)
. Żeby przypadkiem nagość nie wypsła się w
niewłaściwym momencie, sam koniuszek napletka
zawiązywano lnianym sznureczkiem, który był jedynym
istotnym elementem męskiego ubioru z punktu widzenia
przyzwoitości. Napletek zwykle był bardzo wydłużony
dzięki dziecinnym praktykom, jak to opisuje jeden z
podróżników, więc zawiązywanie nie przedstawiało
problemu. Zderzenia kultur bywają tragiczne, ale też i
komiczne. Widać to na następującym przykładzie.
Anglicy w owym czasie mieli zwyczaj przewiązywania
elegenckich kapeluszy tasiemką. Wyobraźmy sonie, jak
śmiesznie dla Maorysa wyglądał Anglik w kapeluszu
obwiązanym czymś takim, czasem barwnym! Tasiemka w
rozumieniu Maorysa w tym przypadku znajdowała sie w
wyjątkowo niewłaściwym miejscu opisując jednoznacznie
charakter głowy takiego eleganta.
U kobiet 'tabu' było łono, ale w najściślejszym tego
słowa znaczeniu (mons veneris,
'puke' w maori) i nieco tylko dalej. Reszta się nie
liczyła.
Te Aka-tawthia, maoryska śpiewaczka wyraziła to
romantycznie i z prostotą:
'my vulva was for the penis to see, not for the eye' -
(to było do rymu w tutejszej wymowie ówczesnej).
W wolnym poetyckim przekładzie byłoby to:
Moja pisia
dla penisia,
nie dla oka ciekawisia...
Jak tylko mons veneris
nie było widać, żadną kobietę nie można było
posądzić o nieprzyzwoitośc, niezależnie jak
misjonarzom latały oczy po biuście, łydkach czy
brzuchu.
PCN21-016
Niderlandy widziane przez dziurkę
od..
W
wyniku różnych przykrych doświadczeń z europejskimi
kupcami i misjonarzami Japonia wprowadziła w 1641
drakońskie reguły postępowania z cudzoziemcami.
Wszyscy oni zostali wyrzuceni z kraju, za wyjątkiem
Holendrów, którym umożliwiono uprawianie handlu na
bardzo ograniczonych i rygorystycznie przestrzeganych
warunkach. Holendrzy mieli prawo przebywać na
japońskiej ziemi tylko na wysepce Deshima koło
Nagasaki, piaskowej plaży długości 200 metrów i
szerokości zaledwie kilka metrów. Statki mogły
kotwiczyć pod warunkiem, że deponowały na brzegu
armaty, stery i żagle i wyładowywały wszelką
amunicję. Towary ze statków wyładowywano na koszt
Holendrów i handel odbywał się na warunkach
japońskich. Takie oto obwiązywały reguły
postępowania.
Japończykom nie wolno było rozmawiać z obcokrajowcami,
o ile nie był przy tym obecny inny Japończyk notujący
wszystko co powiedziano. Holendrzy nie mieli prawa
pochówku na japońskiej ziemi, nie mieli prawa
opuszczać statków lub wysepki by udać się np. do
Nagasaki, nie mogli modlić się publicznie ani
celebrować sabatu. Nie wolno im było przyjmować
Japończyków na terenie Deshima, ani na statkach. Jedyny
wyjątek stworzono dla 'kobiet publicznych'. Te miały
prawo odwiedzać holenderskie statki i spotykać się na
Deshima z długonosymi. Zapewne sfery te były dokładnie
spenetrowane przez ichnie władze bezpieczeństwa, jak to
było w Polsce czy w Rosji w dosyć bliskich nam
czasach..
Nie będzie więc wielkiej przesady jeśli się powie,
że Japonia przez całe 200 lat kontaktowała się z
Europą poprzez dziurkę od kobiet publicznych, przy tym
patrzała wcale nie na najlepszą jej reprezentację pod
tym względem. Polonia wtedy jeszcze w Japonii nie
bywała..
PCN20-005
Ewolucja na codzień.
Choć istota procesu rozrodczego człowieka
nie wiele się zmieniła na przestrzeni ostatnich
tysiącleci (a ściślej, wcale się nie zmieniła,
spóbujmy wymyśleć tu coś nowego!), to pojęcie o tym,
co jest w kobiecie pociągające zmienia się stale.
Psycholog J. C. Flügel jest autorem teorii
'przesuwających się stref erogennych'. Wedle tej teorii
detal anatomiczny kobiety, który w danej kulturze przez
dłuższy czas stanowi centrum męskiego zainteresowania
(oczy same tam lecą), przeżywa się, 'opatrzy się', i
centrum zainteresowania męskiego kieruje się gdzie
indziej, czasem do anatomicznych szczegółów wcale z
aktem płciowym nie związanych (brwi, rzęsy, stopy, a
nawet biust).
Kiedy zastanowić się nad biologicznym uzasadnieniem
teorii Flügela, sprawa jest jasna. Gdyby mężczyźni
zbyt długo tkwili przy jednym detalu damskim, dobór
naturalny doprowadziłby do gigantycznych przerostów.
Mielibyśmy kobiety złożone z samych elementów
kobiecości oprawionych w długie nogi, obfity biust czy
olbrzymie pośladki.. Wydaje się, że elementy tego
procesu widać w sztuce wolno rozwijających się kultur
(p. statuetka z Willendorf).
A tak, gusta się zmieniają, rozrodowi nic nie zagraża,
a kobieta ciągle jest człowiekiem w zwykłym tego
słowa znaczeniu.
PCN21-017
Dzielna Hortensja.
Pierwszą kobietą która brała udział w
podróży dookoła świata był sługa pana Commerçon,
botanika wyprawy Bougainville'a za czasów panowania we
Francji Ludwika XV. Zaokrętowała się na frachtowiec 'L'Etoile',
który wraz z fregatą 'La Boudeuse'
wyruszył z Brestu 5. 12. 1766 pod dowództwem Louis
Antoine de Bougainville (1729 - 1811) z królewskim
poleceniem opłynięcia dookola świata.
Była to dla Francji sprawa wielce prestiżowa i dlatego
wyprawie towarzyszyła grupa uczonych, między innymi
znany botanik Philibert Commerçon (1727 - 1773). Rola
służącego uczonych podróżników nie była w owych
czasach łatwa. Musiał to być człowiek zdolny do
wszelkiej roboty, dźwigania ekwipunku, broni i
zielników w czasie wypraw lądowych, musiał się znać
na roślinach i umieć je zbierać, zachowywać w
zielnikach itp. Musiał też umieć posługiwać się
bronią na wszelki wypadek.
Z wszystkich tych funkcji doskonale wywiązywał się
Jean Barré, ów służący Commerçona, ale kiedy
wyprawa zatrzymała się na Tahiti (obecnie Polinezja
Francuska), zdarzył się pewien wypadek, który
zaważył na życiu i służącego, i jego pana.
Jak tylko służący Barré dotknął stopą lądu,
otoczyły go kobiety, wcale nie zmylone jego strojem,
bronią i rynsztunkiem botanicznym, i powitały ją jako
pierwszą białą kobietę na ich wyspie. Entuzjazm
kobiecego grona był taki, że obecny przy tym oficer z
załogi musiał ją wziąć pod ochronę i sprowadzić na
pokład.
Jak miejscowe kobiety, z zupełnie z innego kręgu
kulturowego, poznały w słudze kobietę nikt nie wie,
ale trzeba przyznać, miały nosa. Załoga tego nie
wyniuchała przez cały czas rejsu, a wiadomo, każdy
marynarz, to pies na kobiety..
Rzekomo nawet nie wiedział o tym sam Commerçon, choć w
to należy wątpić. Wieść o incydencie rozniosła się
i dowódca wyprawy musiał jakoś tę sprawę załatwić.
Załatwił Bougainville rzecz osobiście i honorowo. Albo
służący przyzna się kim jest, albo dowódca zarządzi
badanie. Biedna Hortensja Barré, bo takie było jej
prawdziwe imię, a nie Jean, jak ją zwano, przyznała
się z płaczem i znalazła wyciskające łzy z oczu
wilków morskich wyjaśnienie. Bougainville, człowiek
swiatły i doświadczony, taką oto filozoficzną uwagę
o niej zamieścił w opisie swojej wyprawy:
'Będzie pierwszą kobietą odbywającą taką podróż i
muszę oddać jej sprawiedliwość, że zachowanie się
jej na pokładzie było zawsze bez zarzutu. Nie jest
piękna ani brzydka, ma nie więcej niż 26-27 lat. I
trzeba przyznać, że gdyby obydwa okręty uległy
rozbiciu przy jakiejś bezludnej wyspie wsród
niermierzonej przestrzeni tego oceanu, czekałby ją
dość niezwykły los.' Kapitan pozostawia domyślności
naturę tego losu.
Commerçon widocznie był innego zdania na temat
piękności Hortensji, bo nazwał jej imieniem kwiat
sprowadzony z tamtych stron, który do dziś nazywamy
hortensją ogrodową (Hydrangea
opuloides fam. Saxifragaceae
[Skalnicowate]).
Dalsze losy, zarówno panny Hortensji jak i botanika
Philiberta nie są zbyt jasne. Philibert zmarł na
Mauritius w 1773 roku, niektóre źródła mówią, w
czasie wyprawy, ale w cztery lata po jej zakończeniu
(!). Hortensja też nie kontynuowała botanicznej
kariery, ale wyszła za mąż za bogatego ziemianina.
Gdzie? Na Mauritius, oczywista. Chyba jednak po śmierci
swego pana. Wygląda na to, że Bougainville po prostu
pozbył się parki przy dogodnej okazji i zostawił ich
na tej pięknej wyspie. Może dlatego z kwiatem tym
związany jest przesąd: 'hortensja ofiarowana przez
jednego z małżonkow drugiemu ma stać się powodem
niezgody w małżeństwie'.
PCN21-019
Antykoncepcja po egipsku.
Antykoncepcja jest tak stara, jak stara jest
świadomość między stosunkiem płciowym a rodzeniem
dzieci. Interesujące zalecenie na ten temat znajdujemy w
staroegipskich papirusach medycznych z czasów faraonów.
Wedle tych rad, przed stosunkiem kobieta powinna wsadzić
do pochwy mieszaninę łajna krokodyla z miodem.
Pomijając aspekt praktyczny metody, nie można jej
odmówić racjonalności. Otóż wysoka kwasota łajna
krokodylowego może być bójcza dla plemników, był to
więc pierwszy praktycznie stosowany spermicyd, miód
natomiast, dzięki lepkości, znakomicie spowalniał
plemniki w ich wyścigu do celu. A plemniki już takie
są i o to im tylko chodzi.
PCN21-020
Rekord a statystyka.
Däniken, słynny hotelarz obłąkany
kosmonautyką podaje, że w Kolumbii, koło miejscowości
Leyva, w licznej grupie rzeźb i menhirów znajduje się
olbrzymi phallus o długości 8.15 m!
Jak porównać go z danymi statystycznymi dla dla
amerykańskich mężczyzn (wiarygodne dane statystyczne
podają jako wartość średnią tylko 15,6 cm), można
dojść do wniosku, że ewolucja człowieka ma jeszcze
wiele do roboty.
Nawet Rasputin (33 cm zdaniem jego córki, Marii
Rasputin, chociaż co córka może o tym wiedzieć?)
miał jeszcze wiele do zazdroszczenia dänikenowskim
gościom astronautycznym..
PCN21-021
|