Świńskie serce.
Badacze izraelscy zapowiedzieli (1998), że
wkrótce przystąpią do przeszczepienia pacjentom
ludzkim świńskiego serca. Dzięki osiągnięciom w
zakresie inżynierii genetycznej można już wyhodować
świnie o takiej charakterystyce imunologicznej, że
organizm ludzki przyjmie serce takiej świni jak swoje.
Do przezwyciężenia pozostała jeszcze pewna trudność
natury teologicznej - debaty trwają, czy żyd może
przyjąć serce świni, skoro wszystko co świńskie,
powinno mu być obce, obrzydliwe i grzeszne. Uczeni mają
nadzieję pokonać wkrótce i tę trudność.
PCN21-049
Statki pustyni.
Dromadery, 'statki pustyni', to zwierzęta,
bez których opanowanie pustyń, utrzymywanie życia w
oazach otoczonych setkami kilometrów piaszczystego
pustkowia, byłoby nie możliwe. Niezwykłe to zwierzę (Camelus
dromedarius) potrafi być w ruchu
18 godzin bez przerwy, pokonywać dziennie 30-40 km i to
dzień w dzień przez dwa tygodnie bez jedzenia i picia.
Jeśli je wyżyłować do granic wytrzymałości, potrafi
przebiec dziennie nawet 200 km.
Do życia na pustyni mają dromadery wiele przystosowań.
Potrafią gromadzić w żołądku olbrzymie ilości wody
(bynajmniej nie w garbach, jak niektórzy sądzą!).
Spragnione potrafią wypić 140 litrów wody w czasie
krótkiego postoju u źródła. Pocą się tylko w
skrajnej spiekocie, bez trudu znoszą temperaturę ciała
o 9o ponad
temperaturę normalną (człowiek choruje w wyniku
podniesienia temperatury o 3,3o).
Olbrzymie zasoby tłuszczu w garbie pozwalają na
wytrzymywanie długich głodówek. Oprócz tego dają
mleko (do 11 litrów dziennie), wełnę, można
upuszczać im krew dla celów kulinarnych, jeśli
zachodzi potrzeba, no i kończą swoją służbę w
garnku lub nad ogniskiem, przy tym na ognisko doskonale
nadaje się ich nawóz...
Jak dobry statek radzi sobie z burzami morskimi, dromadery
radzą sobie z burzami piaskowymi. Mają piękne, długie
rzęsy chroniące oczy przed piaskiem i potrafią
zamykać nos w czasie burzy piaskowej.
PCN21-050
Krwiopijstwo moskitów.
Wiadomo, moskity kochają pić krew. Ale
robią to tylko samiczki. Samce zaspakajają się sokiem
floemowym i pędzą życie vege. Samicę jednak potrzebują
białka na pdodukcję jaj, i trzeba oddać, że wymagania
mają skromne. Na złożenie pełnego kompletu jaj samica
potrzebuje zaledwie 5 miligramów krwi, najlepiej
pobranej za jednym zamachem.
W zasadzie przyjaciele zwierząt chętnie by tę
kontrybucję składali w imię życzliwości do
wszystkiego co żyje, gdyby nie fakt, że przez te kilka
sekund popijawy przenosi moskitowa na krwiodawcę
mnóstwo choróbsk, nie tylko malarię, ofiarą których
padają miliony osób na całym świecie.
PCN21-051
G... w puszce.
Nowojorski artysta Todd Alden od lat zajmuje
się zawodowo kolekcjonowaniem i handlowym
rozprowadzaniem na cały świat kupek znakomitości ze
świata artystycznego i intelektualnego. Zajmuje się tym
to profesjonalnie i ze znawstwem. Rozsyła prośby do
różnych osobistości o przesłanie mu kupki w całosci.
Sam je pakuje do puszek i apertyzuje.
Robi na tym dobry interes. Właściwie nie wiadomo, po co
ludzie to kupują, bo przecież nie dla celów
konsumpcyjnych, jak to jest z innymi puszkami, ..
W 1993 sprzedał kupkę włoskiego artysty Pietro
Manzoni, zapuszkowaną w 1961, za całe 75.000 dolarów.
Widocznie cena wzrasta z wiekiem, jak w handlu winem..
Obrotny artysta twierdzi, że zainteresowania
skatologiczne śmietanki artystycznej od początku lat
90-tych wzrastają i jego zapuszkowany material to
doskonała lokata kapitału.
PCN21-052
Muzeum nocników.
Stella Downing w Albany (New York, USA) była
szczęśliwą posiadaczką unikatowej kolekcji nocników.
Razem 167 sztuk, najstarszy, cynowy liczył sobie około
200 lat.
Z wiekiem jednak trudniej siadać na nocniku, choć ma
się ich do wyboru i do koloru, i kiedy Stelli stuknęło
osiemdziesiąt jeden lat, postanowiła, acz z bólem,
rozstać się ze swoją kolekcją.
Sprzedała całość Muzeum w Missouri, gdzie nocniki
Stelli stały się poważną ozdobą i klejnotem
zbio`row.
PCN21-053
Dzieci za gorzałkę.
Niejaki Anthony Jenkinson, który wędrował
po Rosji w 1558, opisał swoje peregrynacje zdumionemu
Zachodowi, dla którego wówczas Rosja była bardziej
egzotyczna niż kilkadziesią lat przedtem odkryta
Ameryka. Były to czasy cara Iwana Groźnego (panował
1547 - 1584).
Pijaństwo w Moskwie rzekomo było ogromne, co jednak
najbardziej zdumiało podróżnika, to sprzedaż dzieci
za wódkę. Transakcji dokonywano bezpośrednio w
tawernie gdzie pito tak długo, aż już nic nie
pozostawało na sprzedaż, wtedy opychano dzieci i żony.
Na sam koniec odsprzedawano samego siebie.
PCN21-055
Człowiek a inni partnerzy
biosfery.
Łączna produkcja znanych zasobów żywej
masy na kuli ziemskiej wynosi około 224 x 1015
g na rok.
Z tego człowiek zużywa bezpośrednio do swoich celów
'organicznych' - 7,2 x 1015;
do celów przemysłowych i na różne przeróbki
człowiek zużywa aż 42,6 x 1015
g.
Tak więc łącznie aż 39 % ogólnej masy żywej
zarekwestrowana jest przez jeden gatunek. Liczba
żyjących gatunków organizmów żywych ocenia się na
kilka milionów. Pod względem żywej masy w tym gronie
człowiek stanowi zaledwie mały ułamek procenta, coś
kolo 5x1014
g.
PCN21-056
Kulinarno-padlinowe rozmowy
polityków.
Partia 'X' i Stanisław Tymiński osobiście
przesłali Michnikowi zdechłą i oskubaną kurę w
odpowiedzi na jego artykuły w Gazecie Wyborczej (1991).
Odpowiedź w intencji nadawcy miała oznaczać - 'padlina
za padlinę'. Poczatkowo myślano żeby to był karp w
gazecie lub głowa konia (pomysły literack o- mafijne),
ale skończyło sie na kurze, bo innych akcesoriów nie
można było dostać. Ciągle gnębieni byliśmy
trudnościa z zaopatrzeniem...
Kura kruszała przed wysłaniem przez dwa dni w siedzibie
partii 'X'. ( wg prasy 1991) I tak uprzejmie, że była
to zwyczajnie zdechła kura, a nie na przykład rytualnie
zarżnięta, co miałoby jeszcze dodatkową wymowę...
A swoją drogą, gdzie te czasy, kiedy podawano głowy
przeciwników politycznych na półmisku lub zamurowywano
rodzinkę w piwnicy..
Łza się w oku kręci na myśl o tych
łatwiznach współczesnych. A teraz, w nowym
tysiącleciu, w polskich rozmowach politycznych dominują
torty, to znaczy obrzucanie się tortami. Kompletny
upadek zwierzęcości..
PCN21-057
Amatorzy pieprzu.
Przez dziwne losu koleje i kulinarne gusta
najwięcej pieprzu w przeliczeniu na jeden żołądek
zjadają Tunezyjczycy, choć Tunezja wcale nie jest
mocarstwem w zakresie uprawy pieprzu. każdy Tunezyjczyk
zjada około ćwierć kilograma rocznie tej przyprawy.
Amerykanie zjadają połowę tego, a Europejczycy
zadawalają się mniej niż 100 gramami rocznie na
głowę.
Z jakichś względów Japończycy jedzą tylko
kilkanaście ziarenek na rok (około 3 gramy), a
Chińczykom wystarczy jeden gram, choć były czasy,
kiedy w Chinach pieprz był tak wysoko ceniony, że
pełnił funkcję pieniądza..
PCN21-059
Imbir i hodowla niewolników.
Imbir (Zingiber
officinale Rosc.), przyprawa znana
od czasów starożytnych miał wysokie poważanie także
w późniejszych środowiskach medycznych. Medyczna
szkoła w Salerno słynna już dziesiątym wieku,
uważana przez niektórych za pierwszy uniwersytet,
nauczała, że aby być szczęśliwym i długo żyć,
należy spożywać imbir.
"Jedz imbir, a będziesz kochał i będziesz kochany
jak w dniach swojej młodości' -orzekali znawcy.
Przejęli się tym portugalscy handlarze niewolników,
którzy, bywało, miewali trudności z podażą towaru.
Wpadli oni na pomysł by karmić imbirem mężczyzn w
niewolniczych obozach przejściowych w Afryce Zachodniej,
podnieść ich jurność, która mocno podupadała w
warunkach obozowych, i w ten sposób zapewnić sobie
nieograniczone dostawy nowych niewolników.
Kto wie, czy nie była to pierwsza próba zastosowania
medycyny dla hodowli ludzi, jakby zapowiedź eugeniki.
PCN21-060
|