(zachowano pisownię wydania oryginalnego)

ROZDZIAŁ SZÓSTY

Rotmistrz Zbigniew Dunin-Wąsowicz otrzymał rozkaz szarżowania okopów rosyjskich. 

Rozwinął swoje szwadrony i ruszył. Pędzili w kierunku lasu pod Rokitną. Już minęli okopy własnej piechoty, wieś minęli, w otwarte pole pomknęli. Trzeci szwadron na rozkaz rotmistrza pozostał w rezerwie, a drugi w tyraijery się rozwinął i ruszył z kopyta... Zmartwychwstał — zda się — sen Samosierry... Rozwiane burki ułańskie, szable błyszczące, ogień w oczach, zapał w sercu L.

Rój kuł wrażych ich powitał, i pierwszy padł ułan Kubik Bolesław, a klacz jego Mucha poszła dalej w rzędzie naprzód.

W największym pędzie koni przeszli pierwszy rów nieprzyjacielski i pomknęli na drugi. Wzmógł się ogień rosyjski i osiągnął niebywałą siłę. Ranny pada Brinken;

giną Stachura, Janiszyn, Rawski. Za chwilę ranni osuwają się z koni i ziemię krwią broczą: Rotkael, Sper-ber, por. Fąfara, Gorbaczewski, plutonowy Świdziński. Wachmistrz Adamski, trafiony kulą w czoło, padł bez jęku. Trupy powalonych koni znaczyły drogę szarży. Nieugięty, nieustraszony szwadron wpadł w okopy i zasieki wroga, zdobywa je, bierze jeńca. Zginął wtedy młody ułan Łuszczewski.

Ale nagle z prawej strony zagrzmiały liczne strzały. Trafiony kulą w bok padł bohaterski rotmistrz Dunin-Wąsowicz; padł z szablą w ręku jak prawy rycerz polski na rubieżach dalekich, walcząc o wolność i całość Ojczyzny... Na czoło szwadronu wysunęli się wtedy oficerowie Włodek i Topór, a w kilka sekund później już nie żyli. Piechota rosyjska uderzyła bagnetami, padł koń Topora, a za chwilę on sam zginął ugodzony dziesięcioma kulami.

Bujne i krwawe żniwo zaczęła zbierać śmierć, której kośba była coraz straszniejsza... Ginie Rakowski, przeszyty kulami, a szrapnel ugodziwszy w sam środek okopu rosyjskiego, obalił odrazu pięciu żołnierzy. Byli to:

kapral Karasiński, Tworkowski, Starczewski, Zwatszke i Majda. Zginęli jeszcze wachmistrz Nowakowski, Szysz i Potok; kilkunastu rannych zasłało pole bitwy swemi ciałami. 

Ostatecznie szarża załamała się i resztki szwadronu pod ogniem armat i karabinów maszynowych wróciły do swoich. Nie wyzyskano krwawego trudu żołnierzy polskich; nie poparli ich austrjacy, którzy żołnierzy polskich na pewną posłali śmierć i zgubę... A żołnierz polski pomny swojej sławy rycerskiej, ruszył do ataku i obowiązek swój spełnił. A wróg przed świtem wycofał się z okopów i pole walki dostało się w ręce polskie.

  • * * *

  • 28

    Dnia 15 czerwca 1915 r. odbył się pogrzeb bohaterów w Rarańczy. Piętnaście trumien ustrojono w kwiaty, na każdej był orzełek leg jonowy i leżała furażerka ułańska. Ułani nieśli je na swych barkach. A trumnę rotmistrza i wodza przykryto czerwoną makatą.

    I szedł ten kondukt trumien, prowadzony przez kapelana 3 pułku ks. Panasia, który odprawił modły za poległych.

    Żegnali towarzyszy broni krótką żołnierską przemową ranny Sokołowski i stary porucznik KordeckL Pieśń „Boże Ojcze — Twoje dzieci" zakończyła obrzęd pogrzebowy.

    W ośm lat później drogie szczątki bohaterów sprowadzono do kraju i wśród wielkich uroczystości złożono je w Krakowie, na cmentarzu rakowieckim.

    Każdą trumnę udekorował Marszałek Piłsudski krzyżem „Virtuti Militaria

    ROZDZIAŁ SIÓDMY

    Brygada I po sześciotygodniowym odpoczynku w Kętach obsadziła w marcu 1915 r. odcinek nad Nidą i tutaj pełniła dzielną służbę w walkach pozycyjnych. Po przełamaniu frontu rosyjskiego w bitwie pod Gorlicami, dokonanem przez silne armje — niemiecką i au-strjacką, ruszyła brygada naprzód, odznaczając się w krwawych bojach pod Konarami i Kozinkiem.

    O bojach tych w ten sposób wyraził się Komendant Piłsudski w swoim rozkazie do żołnierzy:

    29

    „Były one doskonałą szkołą, właśnie dlatego, że wymagały bardziej niż inne, by nieledwie każdy z oficerów i żołnierzy uczył się stosować swe działania do działań otoczenia, a zarazem złożył dowód, że dla dobrego żołnierza niema położenia, z któregoby z honorem wyjść nie można".

    Postój pod Konarami (1916)

    Z pod Konar ciągnie brygada dalej, walczy pod Ożarowem, dnia l lipca zdobywa redutę Tarłowską, pod Rachowem przechodzi Wisłę i wkracza w ziemię lubelską, znacząc swój szlak znów szeregiem bitew jak np. pod Urzędowem, a zwłaszcza pod Jastkowem, gdzie walczy ramię w ramię ze świeżo sformowanym 4 pułkiem Roji.

    30

    Bój pod Jastkowem był bardzo krwawy i 4 pułk przechodząc swój chrzest ogniowy, miał poważne straty. Wspomnieć należy o tem, że już poprzednio Komenda Legjonów została przeniesiona do Piotrkowa i zajęła się organizowaniem III Brygady, w skład której weszły pułki 4 i 6 piechoty, 5 i 6 szwadron ułanów. Dowódcą III Brygady został pułkownik Grzesicki, dowództwo 4-go pułku objął wymieniony już ppułkownik Roją, a 6 pułku — najpierw ppułkownik Rylski, a następnie Norwid-Neugebauer. Pułk 4 wyruszył na pole walki w lipcu 1915 r., a pułk 6 we wrześniu; pułk ten swój chrzest ogniowy otrzymał na Wołyniu. Tam, na Wołyniu, zebrać się miały wszystkie pułki legjonowe.

    I Brygada ruszyła z pod Jastkowa na Kamionkę, gdzie stoczyła ciężki bój, a w dalszym marszu swoim wkroczyła na Podlasie i walcząc w wielu potyczkach, doszła aż do Wysokiego Litewskiego, skąd została przerzucona na Wołyń, na lin j ę Stochodu i Styru.

    Tymczasem II brygada, odparłszy zwycięsko napór wroga pod Rarańczą, została w listopadzie 1915 r. przeniesiona również na Wołyń, gdzie nad rzeką Styrem połączyły się wszystkie trzy brygady legjonowe.

    Powstaje samodzielna Dywizja Polska.

    I Brygada i 4 p. p. Leg. przerzucone na Polesie i Wołyń, staczają zwycięskie walki pod Kołkami, Kukłami, Jabłonką i Kamieniuchą.1) Walki toczyły się w terenie trudnym i bagnistym. 

    1) Ppułk. Zygmuntowicz. Strzelcy — Legjcmy Polskie. Sprawozdanie Zarządu Oddziału Związku Leg. Poi. we Lwowie. 19S3 r.

    31

    Żołnierz polski oparł się zwycięsko naporowi wyborowych oddziałów rosyjskich i nie cofał się nawet tam, gdzie cofać się musiała pruska i bawarska gwardja. Szczególnie ciężkie były walki przy zdobyciu Jabłonki i wsi Kukle; w tym ostatnim boju odznaczył się młody 6 pułk piechoty legjonowej. Były to walki grupy północnej, działającej najpierw pod

    Józef Piłsudski w polu

    dowództwem majora Rydza-Śmigłego, a potem podpułkownika Sosnkowskiego. Grupa środkowa pod dowództwem samego Komendanta Piłsudskiego staczała walki na pozycjach pod Kołkami, Koszyszczami, Czernyszem i Stowygorożem.

    Trzecia zaś grupa, południowa, złożona z 2 i 3 pułku II Brygady, pod dowództwem pułk. austrjackiego Küttnera, prowadziła zażarte walki nad Styrem. Wtedy to wzgórze, silnie umocnione i zaciekle przez Rosjan bronione, a obficie krwią polską zlane, od Niemców otrzymało nazwę „Polskiej Góry" i „Polskiego Lasu". Było to pod wsią Kostjuchnówką1).
    1) Wacław Lipiński. Walka, o niepodległość Polski 1905—-1918.

    Dopiero połowa listopada przyniosła względne uspokojenie na froncie, a pułki legjonowe zajęły pozycje nad Styrem. 

    J. Piłsudski'przed swą/ziemianką pod Koszyszczami w r. 1915

    Również zima 1915/1916 minęła bez większych walk. Pułki I Brygady zimowały na kwaterach w Leszniewce i Karasinie, pułki zaś II i III Brygady zajmowały pozycję nad Garbachem, a czas odpoczynku spędziły w „Le-gjonowie", t. j. w miejscu postoju Komendy Legjonów tuż za pozycjami.

    ROZDZIAŁ ÓSMY

    Najcięższe walki rozgorzały w lecie 1916 r. Wtedy to armja rosyjska pod wodzą Brusiłowa uderzyła na front austrjacki, przełamała go pod Łuckiem, a potem rozszerzając swoje natarcie na północ, rozpoczęła atak na pozycje legjonowe. W dniach od 4 do 10 lipca krwawią się Legjony pod Optową, Hruziatynem i. Kołodziejami. Najcięższy zaś bój rozpoczął się dnia 4 lipca pod Kostjuchnówką. Na Polską Górę uderzył huragan pocisków. Ogień artylerji rosyjskiej był niezmiernie silny; okopy polskie zostały niebawem zrównane z ziemią. "W szeregu walk wyróżniła się bohaterską obroną załoga Reduty Piłsudskiego. Moskale w głębokich falach zaczęli zbliżać się do pozycji polskich, uderzając na oddziały 5 i 7 pułku piechoty. Oddziały te walczyły z pogardą śmierci; również pułki 6 i 4 wytrzymały znakomicie atak. Następnego dnia od świtu trwał znów piekielny ogień artylerji i znów jedne za drugimi szły szturmy głębokich fal piechoty. Linja polska nie została przerwana, cofnęła się tylko na nowe stanowiska. Manewr ten był wykonany w najcięższym ogniu artylerji. Na słabych naszych pozycjach oczekiwało wojsko polskie trzeciego dnia bitwy. Tymczasem 3 pułk piechoty legjonowe j, wysunięty w bok, na prawo od odcinka Legjonów, atakując razem z Bawarami, opuszczone przez Węgrów pozycje, poniósł znaczne straty, a komendant jego pułkownik Minkiewicz dostał się do niewoli.1) Położenie frontu polskiego było trzeciego dnia boju wprost tragiczne. 

    Józef Piłsudski w okopach na froncie

    Zarówno prawe jak i lewe skrzydło frontu nie miało już żadnej łączności z sąsiedniemi oddziałami, bo te zostały już rozbite przez wroga. Pomimo tak trudnej sytuacji Komendant Piłsudski wytrwał na stanowisku w przeświadczeniu, że teraz dopiero nastąpi uderzenie ostateczne. I rzeczywiście tak się stało. Rosjanie rzucili wielkie masy konnicy, by ostatecznie złamać opór Polaków. Konnica ta została przez piechotę legjonów zniesiona.

    1) Panteon Polski Nr. 13. Bitwa pod Kostjuchnówką.

    35

    Następnie wśród ciągłej łączności z nieprzyjacielem, wśród ciągłych walk, rozpoczęto odwrót, który ze względu na ogólną sytuację na froncie, był konieczny. Straże tylne stoczyły z nieprzyjacielem szereg krwawych bitew, jak pod Nową Rudą, pod Gradyską, pod Trojanówką.

    Sztab Legjonów na froncie wołyńskim

    Jak niezmiernie ciężkie były walki pod Kostjuchnówką, i jak bohatersko stawał żołnierz polski, świadczy o tem najlepiej rozkaz Komendanta Piłsudskiego, wydany bezpośrednio po bitwie.

    ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY

  • ROZKAZ 2 POWODU BITWY POD KOSTJUCHNÓWKĄ

  • Czeremoszno, 11 lipca 1916.

    Żołnierze!

    Najcięższe z dotychczasowych naszych bojów przebyliśmy w dniach ostatnich. Ogień artylerji z nieznaną nam dotąd potęgą szalejący na naszych okopach, masowe ataki na nieprzyjaciela, przebijanie się bagnetem przez piechotę wroga, masowe również szarże kawalerji rosyjskiej, wreszcie odwrót w nadzwyczajnie ciężkich warunkach, — oto, cośmy przeszli w ciągu kilku dni. Pomimo krwawych i ciężkich ofiar, któreśmy złożyli, cofnęliśmy się z każdorazowej pozycji jedynie wtedy, gdyśmy byli prawie otoczeni; schodziliśmy zawsze ostatni z pola, przeciwstawiając wszędzie na naszym froncie nowy opór przemocy.

    Dumny jestem z zachowania się I Brygady w tych bojach pod Kostjuchnówką, chcę zaś wierzyć, że każdy z nas, jak to prawemu żołnierzowi przystoi, wyniósł z tych dni dużo doświadczenia i nauki, gdy tyle dla siebie nowych rzeczy widział, w tylu nowych formach boju brał udział. W kilka dni takiego boju rekrut staje się starym wiarusem, który ma co wspominać i czego uczyć drugich.

    Najcięższe działanie bojowe spadło tym razem na pułk 2-gi mojej Brygady, pułk „zuchowatych" Berbeckiego. Pułk stracił swego dowódcę, ciężko rannego, obu. komendantów batal jonów, zabitych i rannych, — więcej niż połowa oficerów i prawie połowa żołnierzy spłaciły krwią serdeczną dług Ojczyźnie i sławie wojska — i pomimoto pułk zmniejszony w składzie, wyszedł wyczerpany fizycznie, nie moralnie.

    Boje pułku Berbeckiego i VI bataljonu kapitana Kukiela w dniach 4, 5 i 6 lipca, jeżeli pozostaną w mojej pamięci smutnemi z powodu ciężkich i bolesnych strat najlepszych kolegów broni, zaliczonemi jednak być muszą do najsławniejszych, jakie Brygada przeżyła. Dzięki oficerom i żołnierzom za dzielną pracę i hart ducha! 

    Najboleśniejszą naszą stratą jest zabity major Wyrwa-Furgalski, który tyle sławy nam przysparzał, tylu żołnierzy wychował, a tylu upadających moralnie swym humorem i tężyzną podtrzymywał. Był jednym. z najlepszych naszych oficerów.

    Cześć jego pamięci!

    Najsławniejszymi czynami w tych dniach są kontratak 8-mej kompanji pułku Berbeckiego na Polską Górę i odparcie przez bataljony majora Fleszara (specjalnie VI bataljon kapitana Kukiela) masowej szarży kawalerji rosyjskiej. Pierwszy prowadzony wieczorem 4 lipca przez podporucznika Myszkowskiego z nadzwyczajną brawurą i efektem, uratował od zagłady pułkownika Berbeckiego, a przez odebranie Polskiej Góry, zdobytej przez wroga na naszych sąsiadach z prawej strony, cofnął o cały dzień odejście ostateczne z pozycji Kostjuchnówka — Wołczesk, co uratowało oddziały na południe od nas. Drugi — 6 lipca, przeprowadzony przez V i specjalnie VI bataljon pod dowództwem majora Fleszara — zatrzymał nieprzyjaciela w chwili nadzwyczajnie krytycznej, gdy wszystko naokół się cofało, a na nasz front rzucono masy kawalerji. Odparcie tych ataków i wyrzucenie z; przedpola wdzierającej się na nasze pozycje z lewa piechoty, dozwoliło spokojnie odejść całej Brygadzie, nieledwie w półtora godziny po rozpoczęciu odwrotu przez inne oddziały — nieprzyjaciel długo nie ośmielił się potem nas ścigać. Znakomicie do tego przyczynił się major Brzoza, kierując do ostatka ogniem baterji prawie w samej linji tyraljerskiej.

    Dziękuję oficerom i żołnierzom pułku Berbeckiego i obu bataljonom majora Fleszara za dzielną pracę i bohaterstwo w tych walkach.

    Józef Piłsudski

     

    ROZDZIAŁ DZIESIĄTY

    Na linji rzeki Stochodu, na którą cofnęły się oddziały legjonowe, czas upływał bez większych walk, w zwykłej służbie pozycyjnej. Jedynie pułki II i III Brygady, stoczyły bój o Rudkę Miryńską.

    A tymczasem w sprawie polskiej zajść miały ważne wydarzenia. Sytuacja polityczna była pełna naprężenia, pełna niepokoju.

    Komendant Piłsudski zażądał jasnego i wyraźnego postawienia sprawy polskiej przez rządy państw centralnych, a chcąc, je zmusić do decyzji, podał się we wrześniu 1916 r. do dymisji. Wieść o tem spadła jak grom na oddziały legjonowe, wywołując głębokie przygnębienie. Jednak rychło okazało się, że ten krok Piłsudskiego wywołać miał ważne następstwa. Ze strony Austrji, która chciała za wszelką cenę utrzymać Legjony, zaznaczyła się wyraźna dążność do ustępstw, idących w pewnej mierze po linji żądań Rady Pułkowników — Rady, która już poprzednio domagała się usamodzielnienia Wojska Polskiego, z zaznaczeniem, że podlegać ono powinno jedynie Rządowi Polskiemu. — Austrja zarządziła utworzenie Polskiego Korpusu Posiłkowego. Ale i ze strony Niemiec, które stwierdziły, jaką wartość posiada żołnierz legjonowy, objawiła się wyraźna chęć zajęcia się wojskiem polskiem.

    Komendant w "reducie Piłsudskiego" pod Polską Górą.

    Dotychczas państwa centralne unikały jasnego wypowiedzenia się w sprawie polskiej. Królestwo było podzielone na dwa obszary okupacyjne: niemiecki (z Warszawą), i austrjacki (z Lublinem), a granica między obu okupacjami była niemal identyczna z granicą trzeciego rozbioru. Otwarcie przez generał-guber-natora okupacji niemieckiej, Beselera, polskiego uniwersytetu i politechniki w Warszawie, oraz zaprowadzenie szkół polskich na całym obszarze Królestwa, było drobnem tylko ustępstwem. Również nie miało większego znaczenia ogólnikowe oświadczenie kanclerza niemieckiego, B eth-manna-Hollwega z dnia 4 kwietnia 1916 r., że Niemcy iAustrja przystępują wspólnie do rozwiązania sprawy polskiej, i że „czynow-nik rosyjski nie może powrócić tam, gdzie • Niemiec, Austrjak i Polak pracowali wspólnie dla dobra kraju".

    Schron legjonowy na Polskiej Górze (Kostjuchnówka).

    Wszelkie starania Naczelnego Komitetu Narodowego, ażeby Austrję skłonić do zajęcia wyraźnego stanowiska w sprawie polskiej, były bezskuteczne. Dopiero przeciągająca się wojna zmusiła państwa centralne do zajęcia się kwestją polską.

    Państwa centralne odczuwały pomimo swej przewagi militarnej coraz dotkliwiej brak rezerw ludzkich, dlatego też było dla nich bardzo pożądanem zyskać uzupełnienie swych sił przez utworzenie sprzymierzonej armji polskiej. Ponieważ jednak stało się rzecze, widoczną, że społeczeństwo polskie nie odda swej krwi bez nabrania pewności, że chodzi o służbę własnej ojczyźnie, a nie obcym interesom, przeto Franciszek Józef I oraz Wilhelm II ogłosili niepodległość Królestwa o konstytucyjnej formie rządu, z tem jednak ważnem zastrzeżeniem, że granice jego zostaną później oznaczone, 5 listopada 1916 r. Niebawem państwa centralne powołały Tymczasową Radę Stanu, w skład której wszedł także Józef Piłsudski, jako Minister Wojny; Legjony zaś, wycofane już poprzednio (w październiku 1916) z nad Stochodu do Baranowicz, w obręb działania armji niemieckiej, miały stać się kadrami Armji Polskiej, podlegać jednak miały dowództwu niemieckiemu. Dnia l grudnia 1916 r. oddziały leg jonowe weszły do Warszawy. 

    *  *  *

    W okresie walk do października 1916 r. organizacja Legjonów Polskich przedstawiała się następująco:

    a) Komenda Legjonów, która obejmowała, szereg oddziałów sztabowych.

    b) I Brygada, w skład której wchodziły: sztaby l pułk piechoty (I, II, III bataljon), 5 pułk piechoty (I, II bataljon), V i VI bataljon (7 p. p.), karabiny maszynowe, oddziały techniczne, telefoniczne, tabory, poczta polowa, Zakład sanitarny brygadowy, żandarmerja polowa. 

    c) II Brygada: sztab, 2 pułk piechoty, 3 pułk piechoty, oddziały techniczne i t. d. (podobnie jak w I-ej Brygadzie).

    d) III Brygada: sztab, 4 pułk piechoty, 6 pułk piechoty, oddziały techniczne, telefoniczne, tabory i t. d, Poza tem: l pułk ułanów, oddział karabinów maszynowych l pułku ułanów, 2 pułk ułanów, l pułk artylerji, Park amunicyjny1).

    e) Komenda Grupy i oddziały podległe Komendzie Grupy, jak kompanje uzupełniające, kadry kawalerji i artylerji, magazyny, stacje zborne, Dom uzdrowień-ców w Kamińsku i t. d.

    f) Departament Wojskowy N. K. N. z początku w Krakowie, potem w Jabłonkowie, w Sławkowie, wkońcu w Piotrkowie, prowadził werbunek, pobór i ewidencję, kierował biurem prasowem, administracją wydawnictw, drukarnią, lecznicami i t. p.

    1) Z. Zygmuntowicz. Strzelcy — Legjony Polskie. (Zarys historyczny). Sprawozdanie Zarządu Oddz. Związku Legjonistów Polskich. Lwów. 1933 r.

    ROZDZIAŁ JEDENASTY

    Bardzo rychło okazało się, że tworzenie wojska polskiego przez Niemców, napotykać poczęło na ogromne trudności. Werbunek nie dawał prawie żadnych wyników, bo kraj domagał się, ażeby akt listopadowy był rzeczywiście wprowadzony w życie. A tymczasem postępowanie Niemców nie mogło budzić żadnego zaufania. W Poznańskiem np. ani jedna ustawa przeciwpolska nie została cofnięta. Również polityka niemiecka, prowadzona w okupowanej Litwie i Białej Rusi, zwracała się wyraźnie przeciw Polakom. W samem zaś Królestwie sytuacja także była niezmiernie ciężka i nie nie zapowiadało zmiany na lepsze. W Legjonach zaś metody stosowane przez Niemców zaczęły budzić coraz większe rozgoryczenie i wrzenie. Niemcy zaczęli oddzielać „Galicjan" od „Królewiaków" i dążyli coraz bardziej do całkowitego podporządkowania sobie wojska i do odebrania mu charakteru polskiego. Wtedy Józef Piłsudski wstrzymał dopływ ochotników do wojska i całą swoją uwagę poświęcił Polskiej Organizacji Wojskowej, którą już dawniej powołał do życia, chcąc przygotować siły polskie na moment decydujący.

    Tymczasem wybuch rewolucji rosyjskiej posunął znowu naprzód sprawę polską, albowiem nowy rząd republikański Kiereńskiego wydał wkrótce po swem utworzeniu proklamację, w której przyznawał „bratniemu narodowi polskiemu prawo stanowienia o własnym losie" i żądał tylko od niego utrzymania unji wojskowej z Rosją (30 marca 1917). Państwa Koalicji zaczynają zajmować się coraz żywiej sprawą polską. Po stronie rosyjskiej tworzy się wojsko polskie, powstałe z oddziałów polskich armji moskiewskiej. Wojsko to ogłosiło 17 czerwca 1917 r. Piłsudskiego swym wodzem duchowym. W sferach P. O. W-iackich gorączkowo przemyśliwano o sposobach przewiezienia Piłsudskiego i Sosnkowskiego do zgromadzonej pod Bobrujskiem, dobrze zaopatrzonej w broń i amunicję kilkudziesięcio-tysięcznej armji Dowbora-Muśnickiego1). Plany te jednak nie dały się zrealizować. Niemcy zaniepokojeni, postanowili „skończyć z Piłsudskim". Pod ich naciskiem Tymczasowa Rada Stanu 3 lipca 1916 roku uchwaliła odebrać od legjonów przysięgę „na braterstwo broni i wierną służbę" z armjami Niemiec i Austro-Węgier. Piłsudski wypowiedział się przeciw zaprzysiężeniu legjonów i ustąpił z Rady Stanu. Nie pozwolił jednak na wszczęcie walki z Niemcami, uważając, że jeszcze nie czas i że oddziały w ówczesnej sytuacji będą musiały ulec olbrzymiej przewadze wroga.

    ł) Wacław Sieroszewski. Józef Piłsudski.

    „Przez chwilę myślałem — pisze Komendant Piłsudski, — czy nie pójść na taką metodę: na terenie okupacji austrjackiej myślałem o zajęciu z bronią w ręku Dęblina i trzymaniu go aż do wymuszenia nowych układów. Brak moich najpewniejszych pułków w okolicy Dęblina sprawił, że porzuciłem ten plan. Miałem decyzję wyjechania do Rosji i nawet przygotowywałem sobie drogę. Ale tu znowu honor wodza mnie zatrzymał. Napisałem wówczas do Beselera list, że chcę dzielić los internowanych moich żołnierzy"...

    Zanim jednak list doszedł do Beselera, Piłsudski został przez Niemców porwany i wywieziony do Magdeburga, 22 lipca 1917 r. Razem z nim uwięziono Kazimierza Sosnkowskiego. Oddziały legjonowe zostały internowane. źołnierze-Królewiacy zostali zamknięci w obozie dla jeńców w Szczypiórnie pod Kaliszem, a oficerowie w Benjaminowie. Pułki składające się teraz z samych tylko Galicjan — przewieziono do Przemyśla. Tam sławą okryte i otoczone legendą oddziały rozformowano, żołnierzy odesłano na front włoski, do wojska austrjackiego1).

    Taki los spotkał I i III Brygadę. Brygada II złożyła przysięgę, wychodząc z tego założenia, że za wszelką cenę należy zachować jakieś zawiązki wojska polskiego, które w chwili decydującej, przydadzą się na-pewno.

    Oddziały tej brygady pod nazwą Polski Korpus Posiłkowy, oddane przez Niemcy Austrji, zostały wysłane na stary szlak swych walk, na pozycje obok Czerniowiec, nad Prutem.

    W Królestwie zaś pozostały tylko słabe oddziały Polskiej Siły Zbrojnej, pozostające pod dowództwem niemieckiem.

    1) Wacław Lipinski. Walka zbrojna o niepodległość Polski.

    ROZDZIAŁ DWUNASTY

    Niemcy i Austrja/ chcąc zatrzeć fatalne wrażenie, jakie w społeczeństwie polskiem uczyniło uwięzienie Józefa Piłsudskiego, i chcąc wywołać pozory, że pragną szczerze dotrzymać swych zobowiązań, ustanowiły Radę Regencyjną, złożoną z Aleksandra Kakowskiego, arcybiskupa warszawskiego, Zdzisława ks. Lubomir-skiego, prezydenta Warszawy, oraz Józefa Ostrowskiego, właściciela dóbr, 15 października 1917 r. Rada ta ustanowiła pierwszy polski gabinet, któremu Niemcy oddali sądownictwo i szkolnictwo, zatrzymując nadal "w swem ręku zarząd spraw wojskowych Królestwa.

    46

    Mimo wszystko jednak nie zdołały „państwa centralne" przezwyciężyć wrogiego ku sobie nastroju społeczeństwa polskiego, a niebawem rozwój wypadków stwierdził, że nastrój ten był zupełnie uzasadniony.

    Na terenie Rosji zaszły wypadki niezmiernie ważne, które odbić się musiały także i na sprawie polskiej. Słaby rząd Aleksandra Kiereńskiego został obalony przez bolszewików, którzy ogłosili dyktaturę proletarjatu i wprowadzenie ustroju komunistycznego.

    Przewrót ten dokonywał się wśród grozą przejmującej wojny domowej1). W całem państwie nastąpił okres na j straszniejsze j anarchji, a narody, wchodzące w skład olbrzymiego cesarstwa, ogłaszały jeden po drugim swą niepodległość i tworzyć zaczęły samodzielne republiki np. ukraińską, kubańską, dońską, gruzińską i armeńską. 

    1) Czesław Nanke. Historja Nowożytna. "Wielka wojna powszechna.

    Z rozbicia Rosji nie omieszkały skorzystać państwa centralne i nawiązały z początkiem r. 1918 w Brześciu Litewskim układy pokojowe z Sowietami. Rokowania jednak szły opornie. Wtedy zjawili się w Brześciu przedstawiciele „Ukraińskiej Rady" w Kijowie, która zwalczała bolszewików. Skorzystał z tego austrjacki minister spraw zagranicznych hr. Czernin, uznał suwerenność Republiki "Ukraińskiej, zgodził się na przyłączenie do niej z Królestwa Chełmszczyzny i części Podlasia, a nadto w artykułach tajnych przyrzekł utworzenie z Galicji wschodniej autonomicznego kraju ruskiego. Wzamian za to, Ukraina miała dostarczyć państwom centralnym zboża, którego państwa te tak bardzo potrzebowały. Był to t. zw. „pokój chlebowy". Pokój ten wywołał najgłębsze oburzenie w całym narodzie polskim, a najdotkliwiej odczuł go żołnierz polski, stojący na froncie bukowińskim.

    Oddziały legjonowe były wtedy rozlokowane w okolicach Czerniowiec, w Mama j owcach i Łużanach.

    Na wieść o haniebnym traktacie brzeskim, zawrzało wśród legjonistów. Dalsze istnienie Polskiego Korpusu Posiłkowego po stronie państw centralnych stało się niemożliwem, a ponieważ wiedziano już dobrze, że po stronie rosyjskiej na Białorusi, istnieje silny korpus polski Dowbora-Muśnickiego, więc odrazu myśl się zrodziła: Brygada przejdzie granicę, ruszy na Ukrainę i połączywszy się tam z istniejącemi oddziałami pol-skiemi, dążyć będzie do Dowbora-Muśnickiego.

    Natychmiast rozpoczęły się przygotowania do przejścia frontu. Intendantura rozwinęła energiczną działalność, pobierając z magazynów austrjackich w ostatnim momencie — ekwipunek, a w szczególności buty,. które rozdano żołnierzom. W ostatniej chwili pobrano w austrjackiej kasie operacyjnej dotację kilku miljo-nów koron. Wszystko na drogę1). Dowódca Polskiego Korpusu Posiłkowego generał Zieliński został powiadomiony o planie opuszczenia armji austrjackiej, a ponieważ oświadczył, że sam z korpusem nie pójdzie, ażeby nie łamać dyscypliny wojskowej, został aresztowany. Były to chwile wstrząsające, gdy ten stary, ukochany przez żołnierzy generał, prawy Polak, złamany ostatniemi przejściami, był wzięty pod przymus wojskowy, bo tego wymagała sytuacja2). Brygadę przez front przeprowadzić miał pułkownik Haller.

    1) Panteon Polski, Nr, 14. Przejście II Brygady ipod Rarańczą.
    2
    ) Roman Górecki. Aresztowanie sztabu P. K. P. Za kratami więzień, t. II.

    Dnia 15 lutego o godzinie 9 wieczorem, wszystkie oddziały i zakłady Legjonów z różnych miejsc postoju były w pełnym marszu na wschód, kierując, się na Ra-rańczę.

    Te pamiętne chwile tak opisuje generał Dr. Górecki, ówczesny kapitan:

    „O godz. 10 minut 45 w oznaczonem miejscu, u zbiegu dróg, złożyłem meldunek brygadjerowi Hallerowi o sytuacji w dowództwie korpusu. Mijały nas kolumny baonów 2 p. p., potem oddziały karabinów maszynowych. Brygadjer zapytał, czym w podróży nie spotkał artylerji; na przeczącą odpowiedź — powiedział: spóźnili się, czy nie zdążyli. Poczem pojechał za 2 p. p. Za nimi szły kolumny 3 p., p., a wreszcie tabory pułkowe. Wszystko zdążało już wprost na Rarańczę. Z daleka dochodził odgłos taborów dowództwa korpusu, które już mijały Czerniowce. Na zbiegu dróg zostawił brygadjer oficera łącznikowego, który miał czekać na artylerję i dać jej rozkazy. Po kilku kwadransach rozległy się odgłosy ognia karabinów maszynowych, — to piechota rozprawiała się z Austrjakami pod Rarańczą i w samej wsi, torując sobie drogę do frontu.

    Niebawem odezwały się strzały w przeciwnej stronie, t. j. na północny zachód od Czerniowiec, — to pociąg pancerny, wysłany z Czerniowiec, przeciął drogę taborom korpuśnym, rozrywając ich kolumnę na dwie części.

    O godz. 6 nad ranem (dnia 16 lutego) piechota już była po tamtej stronie frontu. Tabory pułkowe, mijając Rarańczę, dotarły najdalej, lecz dostały się w ogień artylerji, która ze wzgórza Dołżoku zadała im dużo strat w ludziach i koniach. Natomiast tabory korpuśne zostały rozbrojone na północ od Czerniowiec i Mahali. Artylerję rozbrojono w Sadagórze o godz. 2 po północy".

    Pojmani legjoniści zostali przewiezieni na Węgry i internowani w obozach w Huszt, Szaldabosz, Szeklencze, Dulfalva, Taraczkos i Talaborfalva. I w tych obozach spędzili kilka ciężkich miesięcy, żyjąc w najgorszych warunkach. Część z nich Austrjacy wysłali na front włoski, a część najbardziej podejrzanych o współudział w przejściu Brygady pod Rarańczą, postawiono przed sąd wojenny. Proces ten jednak, który toczył się w Marmarosz-Sziget, został wkońcu umorzony. Le-gjony Polskie przestały istnieć, ale praca ich nie poszła na marne.

    Józef Haller przedarłszy się ze swoimi wiernymi pułkami — 2 i 3-cim przez front, połączył się z oddziałami polskiemi, działającemi na Podolu i Ukrainie i dążył do I Korpusu Polskiego Dowbora-Muśnickiego na Białejrusi. Tymczasem wojska austrjackie i niemieckie wkroczyły na Ukrainę. Korpus Hallera otoczony przez Niemców pod Kaniowem nad Dnieprem, stoczył krwawy, zaszczytny bój, a chociaż uległ w nierównej walce, pozostawił sławę pierwszego orężnego starcia z odwiecznym wrogiem Polski.

    Legjoniści rozpierzchli się, wszędzie podsycając ducha buntu i oporu przeciwko okupantom ziemi polskiej.

    Generał Haller przedarł się do Archangielska, skąd odpłynął do Francji, ażeby tam objąć dowództwo tworzącej się Armji Polskiej. Inni legjoniści, którzy umknęli więzień i niewoli niemieckiej, dostali się na Kubań, na Murmań, czy na daleką, mroźną Syberję, gdzie wzięli wybitny udział w organizowaniu 5 Dywizji Wojska Polskiego. Wielka ilość legjonistów, będących w kraju, weszła do Polskiej Organizacji Wojskowej, czekając tylko na chwilę stosowną, gdy Wódz znów wezwie pod sztandary.

    A gdy na krwawych polach Francji załamała się ostatecznie pycha germańska, i gdy z ruin, zgliszcz i krwi wielkiej wojny, wyłaniać się poczęła Polska Niepodległa, wtedy tworzyć się poczęły — coraz liczniejsze, bitne i dzielne oddziały Armji Polskiej.

    A kadry tej Armji tworzyli legjoniści, którzy byli wszędzie tam, gdzie wrzała walka o Polskę.

    A całą Armję Polską natchnął duchem bohaterstwa i niezłomnego męstwa — Naczelny Wódz, Naczelnik Państwa Polskiego, Marszałek Józef Piłsudski.

     

     

    MAPA

     

     


    [gora]

      

      Site Meter