STR. TYTUŁOWA
SPIS TREŚCI
PORTRET AUTORKI

.

Marya Konopnicka
Pan Balcer w Brazylii
Warszawa
Nakład Gebethnera i Wolffa
1910 [396 str.]

 


Jak ugryźć Pana Balcera


Pan Balcer nie należy do popularnych dzisiaj utworów Marii Konopnickiej. Czytelników zniechęca niekiedy objętość poematu (choć nikt nas do czytania całości od początku do końca zmusić nie może) oraz jego forma wierszowa (bo trochę odzwyczailiśmy się od poezji, przynajmniej niektórzy z nas..)

A jednak można spróbować. Jednym z możliwych sposobów odczytania jest perspektywa emigracyjna. W końcu 19 w. Rząd Brazylii zawarł umowę z dziesięcioma przedsiębiorstwami na dostarczenie 750 000 osadników z Europy. Za każdego emigranta płacono 168 franków ? zyskami dzielili się przewoźnik, przedsiębiorca i agenci namawiający biedaków z wielu krajów europejskich na wzięcie udziału w przedsięwzięciu. Na przybyszów czekała w Brazylii ciężka praca (np. na plantacjach) porównywalna z harówką niewolników, poprzedzona podróżą morską w warunkach przypominających przewóz bydła. O tym wszystkim jednak agenci nie informowali, wręcz przeciwnie ? w zależności od własnej inwencji i wyobraźni roztaczali przed swoimi ofiarami obrazy bogactwa, łatwego do zdobycia majątku czy wyjątkowego wręcz szacunku jakim Brazylijczycy darzą przybyszów.

Emigranci z Włoch czy Niemiec mieli w tej podróży zapewnione minimum pomocy i opieki ze strony zarówno władz jak i organizacji społecznych. (Niemcy, od czasów Kulturkampfu bardzo popierali odpływ polskich poddanych ze swych wschodnich terenów).Inaczej było z Rosją która niechętnie widziała ucieczki spod berła carów.Werbunek emigrantów był zatem w Cesarstwie Rosyjskim, podobnie jak emigracja, niemile widziany a o wyjeżdżających nikt się nie troszczył.

Kiedy Maria Konopnicka usłyszała po raz pierwszy o emigracji do Brazylii, było to na początku roku 1891 i pozostawało w związku z bardzo niemiłą aferą dotyczącą jej rodziny. Jej ojciec, prawnik, popadł w kłopoty z powodu oskarżenia o...werbowanie ochotników na emigrację do Brazylii. Miał rzekomo agitować wśród chłopów na rzecz trzydniowej podróży do Brazylii wynalezioną przez siebie drogą. (Dobry przykład historyjki podobnej do tych którymi częstowali agenci naiwnych wieśniaków...) Oskarżenie było absurdalne i nie uczyniło krzywdy panu Wasiłowskiemu ale jego sławna córka bardzo tym była oburzona. Jesienią tego roku przebywając w Szwajcarii zetknęła się twarzą w twarz z tragedią powracających emigrantów. Byli to Polacy którzy po wielu rozczarowaniach i upokorzeniach przeżytych za oceanem podjęli rozpaczliwą decyzję o powrocie do kraju.Głodni i obdarci szli pieszo z portu w Marsylii na wschód, spodziewając się prędzej czy później dojść do Polski.Szwajcarska Polonia zorganizowała natychmiast komitet pomocy emigrantom. Maria Konopnicka nie zwlekała z udzieleniem sprawie moralnego i finansowego wsparcia, postanowiła jednak zrobić coś więcej ? napisać książkę.

Rozmawiała z wieloma uchodźcami i była pod wrażeniem ich wstrząsających relacji.W tym czasie zaprzyjaźniła się z jednym z nich,niejakim Józefem Balcerzakiem.Nie nazywał się Balcer,nie był kowalem z Podlasia ani starym kawalerem.Pochodził z Kujaw i przed wyjazdem pracował w fabryce fajansów we Włocławku.Korespondowali później ze sobą: opisywał jej przejścia i przygody jakie przeżyli w Brazylii on i jego żona Waleria z którą szczęśliwie powrócił do domu.Pani Maria podziwiała jego upór i zaradność, poczucie humoru i zadziorność ? wszystko to pomogło mu przetrwać najcięższe próby.Pisała o nim że to jegomość ?najeżony,czarny,dziobaty,rezolutny co go to i diabeł nie ugryzie." W powieści twardy charakter został, Balcerzak z Kujaw stał się jednak kowalem Balcerem z Podlasia.

Konopnicka pisała Pana Balcera aż 20 lat, publikując kolejne fragmenty w rozmaitych czasopismach.W tym czasie systematycznie wzbogacała wiedzę o temacie nie tylko czytając książki o Brazylii i emigracji,lecz także przeprowadzając ogromną ilość wywiadów z emigrantami. Sprzyjał temu tryb życia pisarki,stale w rozjazdach po Europie.Gdziekolwiek miała możność zetknięcia się z Polakami wyjeżdżającymi za ocean lub powracającymi, rozmawiała z nimi a plonem tych rozmów były systematycznie prowadzone notatki.

Współczesny czytelnik ma prawo się dziwić: skoro zebrała materiału tyle co na dzieło naukowe lub książkę z dziedziny literatury faktu,czemu rezultatem owej mrówczej pracy był poemat pisany w oktawach? Zawieszając na razie odpowiedź to pytanie należy podkreślić jedno: poetycka forma Pana Balcera nie powinna nas zmylić. Konopnicka uczoną nie była i może nie potrafiłaby na podstawie swoich wiadomości napisać doktoratu. Tym niemniej, na pewno nie było tak żeby ozdobna forma ? rozbudowane opisy egzotycznej przyrody czy morskich burz albo momenty liryczne podobne wierszom poetki miały kiedykolwiek za zadanie pokrywać niedostatki rzetelnej wiedzy autora.Wręcz przeciwnie: solidna wiedza autorki o dziejach emigrantów przytłoczona została tu nadbudową romantycznego poematu wzorowanego na Beniowskim Słowackiego.Kto ciekawy, może spróbować zabawić się w próbę wyłuskania okruchów wiedzy historycznej czy socjologicznej spod esów-floresów wiersza.Mógłby to być jeden ze sposobów na ugryzienie Pana Balcera...
W latach 90-tych XIX w. ukazało się w Polsce wiele poważnych publikacji na temat polskiej emigracji w Brazylii ? widocznie postrzegano ją jako poważny problem społeczny. I tak na przykład Adolf Dygasiński wydał Listy z Brazylii (1891), ks.Zygmunt Chełmicki opublikował: Brazylia.Notatki z podróży w 1892 r.; w 1893 wyszła praca Antoniego Hempla: Polacy w Brazylii będąca plonem wyprawy naukowej do Brazylii i Argentyny.Można więc przyjąć,że Konopnicka czuła się zwolniona z obowiązku publikowania kolejnej tego rodzaju książki... Należy pamiętać że piszemy tu o epoce sprzed 100 lat kiedy poematy i rymy w większej były cenie niż dziś, a równocześnie w prozie tryumfy święcił naturalizm.

Było modne opisywać losy górników jednej kopalni jako dzień z życia mrowiska a w człowieku nie dostrzegać nic poza dwunożną małpą lub maszyną. Nawet Konopnicka nie była całkowicie wolna od takiego podejścia : zachowanie masy ludzkiej w Panu Balcerze może nam czasem przypomnieć reakcje stadne zwierząt.Ludzie istotnie reagują w ten sposób gdy są w tłumie,ale Marii Konopnickiej nie chodziło tylko o tę stronę opisywanej rzeczywistości.Wydaje się że głównym jej celem było dać wyraz współczuciu i upomnieć się o ludzką godność poniżonych.Z jej wrażliwością artystyczną i w tamtej epoce forma poetycka nadawała się do tego zadania lepiej niż proza.

A przecież to nie było wszystko. Nie możemy zapominać o tak ważnym aspekcie polskiej rzeczywistości pisarskiej pod zaborem rosyjskim jak wszechwładna cenzura prewencyjna.Maria Konopnicka przez całe życie interesowała się tak sprawami społecznymi jak politycznymi, ale nie mogła o nich pisać wprost.Bronić piórem polskiej racji stanu,naświetlać negatywne aspekty braku niepodległości Polski, jej podziału między trzech zaborców można było tylko za pomocą bardzo przebiegłej mowy Ezopowej.Tu także wierszem przekazać można było więcej niż prozą, ze względu na większą elastyczność formy.Do pewnych granic, naturalnie.Maria Konopnicka była zaprawiona w bojach z cenzurą ale i ona poniosła klęskę próbując opublikować poemat pt."Unici" poświęcony prześladowaniom religijnym grekokatolików w zaborze rosyjskim. Pamiętajmy, że Pan Balcer pisany był przez 20 lat. Stawiano hipotezę, że w początkach XX w., gdy sprawa Unitów stawała się coraz głośniejsza a problem coraz bardziej palący, fragmenty potępionego poematu wejść mogły w skład kolejnych ?odcinków" Pana Balcera w Brazylii.Trudno to stwierdzić, bo większa cześć ?Unitów" zaginęła.Jest to prawdopodobnie jedna z przyczyn dla których lektura Pana Balcera może pozostawić pewne wrażenie niespójności. Chętni do rozgryzania naszego poematu mogą pokusić się o zgadywanie, gdzie kończy się Balcer pierwotny a gdzie zaczynać się mogłyby hipotetyczne fragmenty ?Unitów"...

Należałoby zwrócić uwagę że poemat a zwłaszcza jego druga połowa i zakończenie dzieją się jakby w dwóch wymiarach.Jeden z nich to tragiczna ale i tragikomiczna epopeja o biednych lecz dzielnych i sprytnych emigrantach.Tegoż dotyczy wartka akcja i sensacyjne wątki obecne w wielu fragmentach.Kiedy bohaterowie uświadomią sobie swoje położenie i skalę oszustw jakich się wobec nich dopuszczono,podejmą odważną decyzję o powrocie do domu.Z masy bezwolnych uchodźców, zbieraniny z różnych stron kraju pod wpływem ciężkich doświadczeń tworzy się energiczna, świadomie działająca społeczność Polaków.

?Drugi" poemat jest jest przypowieścią o wędrówce uciśnionego narodu wybranego przez pustynię obczyzny.Pielgrzymi miewają zaświatowe wizje i modlą się wiele (podobnie jak w swych lirykach Konopnicka wykorzystuje tu często motywy bibilijne i polskie ludowe pieśni religijne).Pojawia się romantyczny mit narodu wybranego (którym jest tu, zauważyć możemy, nie cały naród polski lecz polski lud) i ziemi wybranej którą jest nie Brazylia lecz Polska.Emigranci, gdy pojmą prawdę o swojej przynależności do owej ziemi wybranej, postanawiają wracać z ziemi obcej,przeklętej do swojskiej która jest święta.

Wypadałoby tu z góry przestrzec przed pochopną,anachroniczną krytyką do jakiej zawsze są skłonni inkwizytorzy tropiący polską ksenofobię.Nazywanie postawy autorki Pana Balcera nacjonalistyczną czy ksenofobiczną dlatego że pisała o świętości polskiej ziemi i starała się ukazywać korzystnie Polaków-emigrantów na tle innych nacji byłoby pomyleniem pojęć i epok historycznych.Konopnicka szowinistką na pewno nie była a swoim poematem starała się, jak zwykle,przywrócić poczucie własnej wartości poniżonym, natchnąć rodaków wiarą w lepszą przyszłość we własnym kraju nieobecnym na mapach świata.

Niewątpliwie poemat mógł też być przestrogą dla wielu przed podjęciem nieprzemyślanej decyzji o emigracji bez przygotowań,bez pieniędzy,bez szans na powodzenie.

Na postawione w tytule pytanie jak ugryźć Pana Balcera każdy musi odpowiedzieć sobie sam.(Pamiętajmy, że Maria Konopnicka proroczo stwierdziła że i diabeł nie ugryzie jej bohatera...) Utwór ceniony był na początku XX wieku, później zapomniany. Emigranci odnajdą w nim wstrząsające sceny z dziejów uchodźstwa polskiego. Co do miłośników poezji polskiej, zachwycać się będą jego pięknymi fragmentami lirycznymi podobnymi do znanych wierszy autorki.Pamiętajmy też, że nikt nam nie może narzucić sposobu czytania i kierunku interpretacji...

Katarzyna Gmerek
Kasia@bu-uam.amu.edu.pl

Literatura

Maria Szypowska: Konopnicka jakiej nie znamy. Warszawa: WS 1977
(Dla wszystkich. Uwaga: niektórych moze bulwersować)

Barbara Bobrowska:Konopnicka na szlakach romantyków. Warszawa: PWN 1997
(Dla zainteresowanych nowym podejściem badawczym do twórczości autorki Pana Balcera)

 

wersję sieciową opracował
Roman Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia
maj - czerwiec 1999

Strona domowa

adres internetowy: IHUG